http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/artykuly/Verge_Primo_Triumph/IMG_7241.JPG

Zima to przeważnie taki okres, kiedy nie tylko Święty Mikołaj ma mnóstwo roboty. Nie mniejszy zgryz mają osoby zajmujące się zamówieniami strojów kolarskich dla swoich podopiecznych oraz My - Team29er. Przez cały sezon dzielnie wciskaliśmy się w najnowszą dzianinę Verge. Teraz czas podsumować wrażenia.

Michał Śmieszek

 

 

Nie, to nie będzie test. To tak naprawdę prezentacja produktu naprawdę interesującego i godnego kilku słów więcej. Prezentacja, która być może pozwoli Wam podjąć decyzję w wyborze odpowiedniego stroju na przyszły sezon kolarski, zwłaszcza jeśli dopiero planujecie z kumplami starty w zawodach pod wspólną banderą,  lub już takową macie, ale nie jesteście zadowoleni z obecnego dostawcy odzieży sportowej, albo jeśli po prostu szukacie ciekawszej alternatywy. Zanim przejdę do sedna dodam jeszcze jedno - nie chcę przekonywać Was na siłę, że Verge, to jedyny słuszny producent. Dziś wiele firm oferuje wysokiej jakości produkt, często naszpikowany technologią. Specjalistyczna odzież sportowa, to wieeelki świat, dlatego tym bardziej warto wiedzieć, co możemy zyskać tu i tam.

Z firmą Verge współpracujemy od kilku dobrych lat i to najlepsza "reklama szeptana", jaką można każdej marce zaoferować. Nie płacą nam za to, że bujamy się zielono-czarnych ciuchach z charakterystycznym logiem. Verge...to Verge. Światowa ELITA! A tak nawiasem mówiąc - nadal produkowana w Polsce, w Kowarach, więc tym bardziej trzeba dbać o polski przemysł dziewiarski. Jak wspomniałem, do marca 2014 śmigaliśmy w trykotach i spodenkach z linii Elite, czyli "standardowej" oferty dla grup kolarskich. O zaletach i wadach opowiadał Nabiał w innej bajce. Jakość pozostała niezmieniona, choć po raz pierwszy udało mi się rozwalić suwak w koszulce Elite po miesiącu użytkowania (taki mały "dąs").

Być może dlatego Verge postanowił sprawdzić na naszej skórze swoje najnowsze produkty z linii pośredniej (Triumph) i PRO (Primo). Różnica między tą parą a ekonomicznym Elite jest jak "stąd do tamtąd". Zacznijmy od triumfującego "Triumpha".

Koszulka wykonana jest z cienkiej i przyjemnej w dotyku, tkaniny I-Tech, której włókna, potrafią według informacji Verge, rozciągać się w czterech kierunkach. W efekcie trykot dokładnie, ale komfortowo przylega do ciała, nawet gdy obciążymy kieszenie kiełbasą, narzędziami i komórką. Jednocześnie dzianina posiada wyjątkową skuteczność w odprowadzaniu wilgoci i utrzymywaniu niskiej temperatury ciała nawet w gorące dni - pomaga w tym dodatkowa warstwa włókien Mesh-Tech. Wszystkie panele zostały połączone płaskimi szwami, a ich ilość w newralgicznych miejscach ograniczono do niezbędnego minimum - tu kłania się tzw. technologia "Power Fit" - oczywiście kolejny patent Verge. Komfortowe oraz prawidłowe przylgnięcie do ciala wspomaga także delikatny silikonowy nadruk na spodniej części rękawów oraz na dolnym panelu pleców.

Verge Triumph Seam

Delikatne, ale mocne płaskie szwy - TRIUMPH

Verge Triumph

tak wygląda główna tkanina linii Triumph

Verge Triumph Side Panel reverse

Boczne panele - Revers - TRIUMPH

Verge Triumph Side Panel

Boczne panele - Avers - TRIUMPH

Verge Triumph Sleeve Seam

Łączenie "mankietu" rękawa Triumph

Verge Triumph Sleeve

Silikonowe wykończenie rękawów - TRIUMPH

Poza tym do dyspozycji mamy trzy kieszonki + jedną małą, praktyczną zapinaną z boku na suwak, gdzie można bezpiecznie schować co cenniejsze rzeczy. Spełnia swoją rolę, choć wymaga nabycia w prawy w rozpinaniu i zapinaniu podczas jazdy. Verge korzysta z markowego "osprzętu" w tym przypadku jest to elegancko schowany suwak YKK Vislon, pozwalający rozpiąć trykot całkowicie. Nie można zapomnieć o skromnych wstawkach z silikonu i elastanu, które ograniczają przesuwanie się koszulki na ciele ("Clutch +"). Tył wyposażono w odblaskowy pasek poprawiający widoczność w światłach samochodu. A jak w praktyce sprawdza się kosmiczny Verge?

Na początku trzeba podkreślić jedną niezwykle istotną rzecz. O ile zwykły komplet ciuchów Verge może założyć na siebie każdy bez ryzyka, że ten uwidoczni wszystkie okrągłości nabyte zimą, wiosną, latem i jesienią, tak nowoczesna - "wyczynowa" odzież Triumph i Primo jest zdecydowanie przeznaczona dla wycieniowanych i dobrze zbudowanych kolarzy. Informuje o tym wyraźnie producent stronie internetowej - "RACE CUT" i nie ma przeproś. No niestety, chcesz być człowieku nowoczesny i wyrywać laski na fajny ciuch, musisz wyglądać odpowiednio, a nie jak ojciec trójki dzieci, który przedkłada pisanie artykułów o 29erach nad jazdę na rowerze. Sorry Winnetou!

W związku z powyższym ja mogłem testować komplet Triumph jedynie w zaciszu domowego ogniska. W oficjalnych pokazach udział brały tylko spodenki. To nie jedyna przypadłość tej super technicznej odzieży. Kolejną jest rozmiarówka. Przygotowując zamówienie do Verge trzeba koniecznie dokładnie pomierzyć się według zaleceń producenta. Nie wystarczy powiedzieć: poproszę 3XL, o czym przekonałem się osobiście. Rozmiar rozmiarowi nie równy - Triumph i Primo to całkowicie inna bajka niż Elite.

Verge Triumph Back Pocket

O ile smutek zagościł na mym licu, gdy wciągając brzuch próbowałem naciągnąć na siebie super-trykot super-kolarza, to uśmiech pojawił się po montażu spodenek kolarskich. Owszem - lekko opięte, ale tak niesamowicie przyjemne i komfortowe, że z miejsca dodałem je do "ulubionych". Duuuży szacunek wzbudziła modelowana pielucha S.I.C składająca się z kilku paneli. Verge ocenia jej komfort na ponad 5 godzin jazdy. Podobnie jak w trykotach, także w spodenkach użyto elastycznego materiału "Synapse Fixed" będącego mieszanką Nylonu i włókien Lycra Invista. Według producenta tkanina ma oprócz wysokiej oddychalności właściwości kompresyjne. Trudno mi to potwierdzić, ale niewątpliwie to do tej pory najwygodniejsze spodenki jakie nosiłem.

Nogawki majtasów posiadają wyjątkowo delikatne silikonowe wykończenie, które ma nie przeszkadzać i jednocześnie zapobiegać wędrowaniu materiału na naszej skórze. Zdarzyć się może jednak, że nogawka w równie naturalny sposób odwinie się lekko odsłaniając ponętne udo - to także cecha "wrodzona" tej nowoczesnej dzianiny.

Komplet Verge Triumph wykonany jest bardzo solidnie, a włókna I-Tech faktycznie są takie jak reklamuje je Verge - lekkie i doskonale przepuszczające wilgoć - o niebo lepiej niż zwykły poliester. Mimo tego, że tkanina Triumph jest wyraźnie cieńsza niż Elite lub ogólno stosowane produkty konkurencji, to zapewnia wystarczającą ochronę przed słońcem na poziomie SPF50. Zresztą spójrzcie na zdjęcia makro...(powyżej) Na koniec fajna zaleta, którą docenią nasze żony i partnerki (choć to szowinistyczne) - Triumph mniej łapie brud, a ten który złapie łatwiej się spiera.

Lepiej zbudowana i wyprofilowana część redakcji otrzymała najwyżej klasyfikowane stroje z linii PRIMO. Na pierwszy rzut oka trykot a zwłaszcza spodnie są podobne do modeli Triumph. Wystarczy jednak przypatrzeć się jej bliżej i dotknąć, wtedy stosunkowo łatwo rozpoznać inną fakturę a w dotyku - gramaturę. Jak to zwykle bywa, diabeł tkwi głęboko ukryty w strukturze włókien z jakich wykonano trykoty i majtasy PRIMO.

Otóż Verge przy współpracy z laboratorium specjalisty od super-ciuchów - firmy Technoflati, stworzył technologiczną mieszankę łącząc opatentowany materiał C-Tech™ z tkaniną Stretch Light™. Najbardziej spektakularny jest pierwszy z wymienionych, ponieważ sztuczne włókna zawierają w sobie aktywny karbon - tworząc razem Resitex@Carbon. W efekcie stroje z serii PRIMO mogą poszczycić się możliwościami godnymi słynnego "amerykańskiego automata do wiązania krawata": potrafią schłodzić ciało rowerzysty 3 razy efektywniej niż zwykły trykot z poliestru, "regulują" przepływ i hamują wyładowanie mikro-ładunków elektrycznych na skórze człowieka, które mają nań negatywny wpływ. Zmniejszają również wpływ zmiennych pół elektrycznych powstających podczas naturalnego tarcia odzieży ze skórą człowieka. Amerykańscy naukowcy zaobserwowali również:

  • spadek zapotrzebowania na tlen o około 3l/min,
  • niższy puls o około 4 uderzenia na minutę, co pozwala zaoszczędzić do 1000 uderzeń na godzinę.
  • mniejszą o 12% koncentrację kwasu mlekowego w krwi włośniczkowej.

Verge Primo side panel

Verge PRIMO - Boczne panele - Awers

Verge Primo side panel Reverse

Verge PRIMO - Boczne panele - Rewers

Verge Primo C-tech Reverse

VERGE PRIMO - C-TECH - REVERS

Verge Primo C-tech

VERGE PRIMO - C-TECH - AVERS

Verge Primo elastan tape

Verge PRIMO - ELASTAN - TAŚMA ODBLASKOWA - DÓŁ

Verge Primo

 KIESZENIE MATERIAŁ

Ufffff.......Konkluzja jest jedna. Od dziś prosi nie noszą już więcej taniego 100% poliestru, tylko PRO dzianinę od Verge. Jak prezentuje się PRIMO w "realu"?

Podobnie jak nieco tańszy Triumph tak również Primo mają niemal identyczny fason, tj. "wyścigowy sznyt". Do połączenia paneli użyto wzmocnionych nici i wzoru szycia gwarantującego trwałość w dłuższym okresie użytkowania *Active Seam". Same szwy są oczywiście płaskie i nie uwierają użytkownika. Panele na ramionach nie posiadają klasycznego łączenia, co poprawia aerodynamikę, szyk i styl. Trykot posiada komfortowe raglanowe rękawy. Nie zapomniano o kieszeniach - tu też wersja 3 + 1 (mała, zasuwana)

IMG 7241 IMG 7239

Majtasy z linii PRIMO są również nafaszerowane technologią rakietową. Do produkcji wykorzystano opatentowaną tkaninę Turato™ Fixed - mikst Polaymidu i Lycry, który charakteryzuje się między innymi obecnością mikro-kanałów wspomagających odprowadzanie zbędnej wilgoci. Ponadto zaimplementowano innowacyjną technologię ColdBlack, która zmniejsza wchłanianie ciepła przez czarne powierzchnie - zmora wszystkich letnich spodenek i koszulek w tym kolorze. Spodnia warstwa spodenek także posiada Mesh-Tech istotnie poprawiający komfort i doznania podczas pedałowania. Pielucha to temat na osobny doktorat - model Comp HP - poczytajcie o niej >>TUTAJ<<

Verge Primo pants Sleeve

Mankiety nogawek spodni PRIMO

Verge Primo Pants Side Panel

Boczne panele spodni PRIMO

Verge Primo Pants reverse

Pośladki spodenek PRIMO - Rewers

Verge Primo Pants

Pośladki spodenek PRIMO - Awers

To może trochę wrażeń i oceny samych użyszkodników tak zaawansowanych strojów? W skrócie "Sam cud, miód i orzeszki". Nabiał, który jako pierwszy wbił się w ciasny komplecik powiedział, że nawet do kąpieli go nie zdejmie i już nigdy więcej nie napisze w relacji z maratonu Grabka, że było mu za gorąco. Niedługo później Mateusz zakochał się w prawdziwej dziewczynie z krwi i kości a nie w nowych pedałach Look. Nowy "relejszynszip" można przypisać PRIMO - mniejszej laktacji kwasów spod pachy, spadkowi napięcia mięśniowego i nerwowego, większej pewności siebie - skoro procesor mniej się grzeje. Na marginesie nasz redakcyjny kolega zaczął jeździć tak szybko, że nie uchwycił go siedzącego w krzakach ani jeden obiektyw fotoreportera.

Drugie PRIMO, a właściwie "Secundo" otrzymał Artur. Doświadczony czterdziestolatek oznajmił, że czuje się niczym Cesarz z baśni Andersena, który przywdział "nowe szaty". Jeżeli on tak powiedział, to PRIMO JEST faktycznie mega wypaśne. W przeciwieństwie do Nabiała, Artur nie zakochał się w dziewczynie, ponieważ ma żonę i dzieci. Niemniej od czasu, gdy nasz kolega wbija się codziennie w wyczynowy ciuch - ich związek stał się bogatszy o nowe doznania.

Być może dlatego odważył się po swojemu podsumować sezon zmagań "modelowej" części redakcji z obcisłym kubraczkiem:

Pierwsza przymiarka odbyła się w mało komfortowej atmosferze ogólno-teamowego szyderstwa. Delikatny w dotyku materiał koszulki Primo musiałem dość dokładnie naciągać na moje obfitości. Wielo-panelowa „konstrukcja” sprawia, że całość elegancko się układa. Spodenki o dziwo wchodzą bezproblemowo, czerwona wkładka wygląda trochę obscenicznie, ale grono, które będzie miało na nią wgląd jest ekstremalnie wąskie ;) W lustrze patrzył na mnie niedotrenowany amator przebrany za Prosa. Tak więc, w mającym nazajutrz pierwszym maratonie, postanowiłem wykorzystać tytułowe trykoty,  jako dozwolony doping.

Cienki, delikatny materiał idealnie przylega do ciała i w zadziwiający sposób, w każdych warunkach zapewnia komfort. Mimo że jestem zmarzlakiem i ciężko znoszę upały,  ten strój od +13°C do +34 °C pozwalał mi cieszyć się jazdą. Szerokie pasy na mankietach i nogawkach, świetnie trzymają. Na spoconej skórze nic się nie podciąga, ani nic nie uciska. Wkładka w spodenkach, jest rewelacyjna. Kilka startów w upalnych maratonach nie wyrządziło spustoszeń w okolicach styków z siodłem.

I na koniec, wysoka jakość wykonania. Stroje od Verge Sport, przyzwyczaiły nas do niej. Primo trzyma linię. Po całym sezonie nie widać śladów zużycia. Poczucie wyglądania jak Pros, pozostanie ze mną jeszcze długo. Tym bardziej, że nowe, noworoczne postanowienia, doprowadzą mnie bez wątpienia do sylwetki i formy godnej Primo ;).

 

 

Tagi VERGE, stroje rowerowe Verge, spodenki rowerowe, trykot kolarski, pielucha, pampers, test odzieży rowerowej