EMD9XS frane

 

W kontekście ostatnich rewelacji z za wielkiej wody ukazał się całkiem sympatyczny artykuł autorstwa Sarai Snyder - założycielki portalu Girl Bike Love, która na swoim przykładzie udowadnia, że 29ery mogą dosiadać także mali wzrostem i silni duchem rowerzyści...baaa rowerzystki. Autorka zadaje żeńskiej (i nie tylko) społeczności retoryczne pytanie: "Czy 29er jest dla Ciebie? No właśnie...dobre pytanie.

Michał Śmieszek

Cały czas funkcjonuje mniej lub bardziej słuszny stereotyp, że 29ery są wyłącznie dla wysokich Pań i Panów z naciskiem na płeć brzydką, gdyż ponoć torsy mamy dłuższe, a kulasy krótsze dzięki czemu duże koło nas - facetów  bardziej lubi. Osobiście jestem zwolennikiem bardzo liberalnego podejścia do tej kwestii, tzn...jeśli komuś pasuje 29er pod nogą i tyłkiem, to niech śmiga z Bogiem. A biomechanikę, geometryczne dywagacje odstawmy na bok, ponieważ koniec końców rower sam nie jeździ - napędza go człowiek. Taka oczywista oczywistość. Naturalnie pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, lub też ich przeskoczenie jest wyjątkowo kłopotliwe, ale znowu...czy to wyklucza niskie samice i samców z naszego stada?

Najlepszy przykład z naszego redakcyjnego podwórka. Jest wśród nas osobnik o wzroście 170cm, który od początku swojej kariery porusza się na większym kółku - najpierw było to trekkingowo-crossowe 700C, poźniej czas przyszedł na 29. Wedle wspomnianej teorii mój szwagier powinien zapomnieć o 29erach, a tymczasem radzi sobie na nich doskonale i świata poza nim nie widzi. Kiepski przykład? Jeśli tak to chętnie opowiem o Authorze Traction 29, który osobiście złożyłem jednej Małgorzacie o podobnym wzroście. Na przekór całemu światu dziewczę jest bardzo szczęśliwe i śmieje się z małych kółek męża. Może więc przestać uszczęśliwiać ludzi na siłę stereotypami - tu: bezwzględnie odradzać 29ery niskim osobom.

Wracając do artykułu na Girl Bike Love... Pierwsze wrażenie po przeczytaniu: Ochooo!  Tekst sponsorowany - pojawia się wyraźne odniesienie do marki Niner, oczywiście w kontekście doskonałości geometrii oraz najnowszej lilipuciej ramy EMD 9. Lecz po chwili głębszej zadumy "żeton wpada do środka" i wywołuje nieco odmienną refleksję. Nawet jeśli dział marketingu kultowej firmy miał w tym swój udział, to warto jednak na chwilę przestać doszukiwać się we wszystkim kasy i spojrzeć na problem "dyskryminacji" pań i panów niskich wzrostem i sposoby jego rozwiązania. Zdaniem autorki, dziewczyny pragnące zasmakować jazdy na 29erze muszą walczyć nie tylko z obiegowymi stereotypami zakorzenionymi w głowach sprzedawców - doradców, lecz przede wszystkim z samymi producentami, którzy brutalnie mówiąc - nie widzą interesu w projektowaniu małych ram 29 lub osobnej kolekcji dedykowanej dla pań.

Faktycznie, szybkie spojrzenie na ofertę rynku błyskawicznie obnaża mizerny wybór takich maszyn. Marki produkujące 29-tki w rozmiarze XS lub "Female ready", można policzyć na palcach jednej ręki. Zaryzykuję stwierdzenie, że oprócz wychwalanego tu Ninera jedyną sensowną konkurencję stanowi Specialized, który stworzył kilka modeli dedykowanych dla pań (Fate, Myka) oraz Giant. To na szczęście przyjemnie jasne światełko w tunelu świadczące, że ktoś jednak ma wzrok skierowany dalej niż własne męskie krocze (akurat w firmie Niner jest to kobieta). Panie traktujące poważniej kolarstwo MTB nie ukrywają, że obecnie w ich przypadku najlepszym rozwiązaniem jest uszycie ramy na miarę. Ale tu też nie jest idealnie. Wypadałoby, aby projektant znał się na kobiecej fizjonomii, a jeśli już wiedzę taką ma - nie traktował żeńskiej klienteli jak automat: krótki tors i długie nogi, panowie na odwrót. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, ale prawda jest taka, że rowerowy krawiec to tylko człowiek, a nie nieomylna "alfa i gameta" (jak mawiał mój nauczyciel od "PO")

giant-womens-ranier-29er-mountain-bike-600x361

Naturalnie kluczem do sukcesu musi być właściwie dobrany rozmiar ramy oraz koniecznie reszta komponentów dopasowanych według upodobań i przeznaczenia roweru. Oczywiście niski wzrost wymusza pewne ograniczenia oraz stosowanie określonych części, na przykład celem uzyskania ergonomicznej pozycji. Na szczęście akurat ten segment branży rowerowej nadąża bez problemu za oczekiwaniami klientów. To właśnie utwierdza nie tylko mnie w przekonaniu, że wbrew teoriom głoszonym przez specjalistów, wliczając to nawet niektórych z Nas zawsze da się stworzyć produkt, który ostatecznie będzie doskonale spełniał swoją rolę. Dlaczego? Ponieważ rower, to nie tylko cyferki w tabelce i goła rama. Choć potrafią powiedzieć wiele, to nie zawsze teoria pokrywa się z praktyką. Nie raz i nie dwa sami łapiemy się na tym, że w realu na teoretycznie "kiepskim" sprzęcie jeździ się bardzo przyjemnie, a na "tym idealnym" jakoś tak nijak. Aktywne rowerzystki kwitują to krótko i dosadnie: "Rower to całość... rama i osprzęt - nie stojący za nimi marketing. Błędem sprzedawców i firm jest niedocenianie naszej słynnej kobiecej intuicji i rzeczywistych potrzeb. Dziewczyny są o wiele mądrzejsze niż kampanie reklamowe".....Zgadzam się z tym całkowicie, bo podobny szósty zmysł posiadamy również My - męska część rowerowej społeczności.

fatespecialized_myka_ht_expert_29er_2011

Cytując dalej panie S. Snyder oraz przedstawicielkę firmy Niner, Carlę Hukee dziewczyny dosiadające 29ery odczuwają dokładnie to samo, co wysocy kolarze: stabilność, większą prędkość oraz komfort, które gwarantuje balonowa, dwudziesto-dziewięcio calowa opona na mocno pofałdowanym terenie. Osoby niskie akcentują znacznie silniej niż my - nieco wyżsi bikerzy, poczucie "jazdy w rowerze, a nie na rowerze" - zdanie często głoszone przez posiadaczy tłentynajnerów. Naturalnie, żadna to nowość, ale warto podkreślić pozytywne - nie pejoratywne znaczenie tych słów, wypowiedzianych przez drobniejsze rowerzystki. Czy to nie przypadkiem właśnie o to chodzi? Na rowerze się jeździ, a nie rozwiązuje geometryczne zagadki.

Autorki (a ja wraz z nimi) nie mają złudzeń, że nagle 29ery w rozmiarze XS oraz "Women Specific" zbawią świat i odmienią życia każdego niskiego rowerzysty i rowerzystki. Nie da się, bo każdy jest inny i nie dogodzimy wszystkim na raz. Chodzi jednak o danie przez producentów szansy wyboru. Bez niej "dupa będzie zawsze z tyłu".

Bez względu na okoliczności przyrody, mędrca szkiełko i oko, z treści felietonu płynie ciepły jasny i wyraźny przekaz, że małe piękne kobiałki i mali piękni młodzieńcy także chcą tego co my wysocy już mamy. Wszystkim, którzy nie wyobrażają sobie jazdy na rowerze bez kontemplacji na temat wysokości środka suportu, korelacji kąta główki i trailu, różnicy między ogonem 443mm a 445.5mm sugeruję szybkie wyjście na rower, najlepiej w towarzystwie ukochanej dziewczyny, co by upuścić nieco pary i spojrzeć na rower przez nieco inny pryzmat. A Waszym zdaniem jest o co walczyć, czy to tylko moje i dziewczyn wydumane "z igły widły"?

EMD9XS frane

(info & photo: http://girlbikelove.com, www.specialized.com, www.giant.com)