http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/imprezy/2014/BM_2014/BA_2014_14_720.jpg

Górskie etapówki to od zawsze duże wyzwania i emocje. Skala trudności tych zawodów to żywy temat rozmów. Czterodniówka Bike Adventure reaktywowana w ubiegłym roku przez Macieja Grabka na stałe weszła do kalendarza MTB. Jeśli utrzyma poziom będzie zdobywała na popularności. Zasługuje na to i warto się z nią zmierzyć. A dla mnie to była WIELKA PRZYGODA.

Ryszard Biniek

Nie wiem jak dla innych, którzy są zafascynowani MTB i stawiają sobie coraz to nowe wyzwania, ale dla mnie start w górskiej etapówce zawsze był cichym marzeniem. W roku ubiegłym z przyczyn losowych to nie wyszło, ale w tym już nie odpuściłem. Wybór to dystans Fun, z powodu wieku (M6), no i nie ma co ukrywać ciężaru ciała (100kg). I tak finalnie okazało się, że na dystansie Pro nikt nie wystartował w kategorii M6. Oczywiście miałem obawy, jak to wytrzymam kondycyjnie oraz poradzę ze zróżnicowanymi podjazdami, a przede wszystkim trudnymi technicznymi zjazdami. Wedle zasady by na mecie stawić się w jednym kawałku. W tym roku pogoda wyjątkowo dopisała i nawet było jak dla mnie za ciepło, ale za to sucho. Dzięki temu większość zjazdów była bardzo szybka, a wszystkie kawałki singlowe i techniczne pokonywało się pewniej i szybciej, co dawało nie do opisania większą frajdę. Żeby nie było tak słodko to nadmienię, że ratownicy medyczni na trasie i lekarz na mecie nie narzekali na brak pracy. Wnikliwie obserwowała poczynania tego ostatniego moja małżonka, wyglądając mojego powrotu i stwierdziła, że doktor oprócz małych przestojów niestety się nie nudził. :(

BA 2014 14 720
Szczegóły poszczególnych etapów i tras znajdziecie na stronie Bike Adventure. Nad całością zawodów czuwał sędzia PZKol, rozstrzygając także pojawiające się wątpliwości i spory. Bardzo ciekawie - na terenie szkoły, zlokalizowano w tym roku bazę wyścigu . W mojej ocenie dużo lepiej niż w roku poprzednim. Tu także umiejscowiono biuro zawodów, punkt medyczny, myjki, serwis rowerów, gastronomię itd., czyli wszystko, co każdy zawodnik potrzebuje przed i po wyścigu. Interesującą propozycję miał profesjonalny serwis rowerowy (płatny), który przez 24h naprawiał prawie wszystko, co było możliwe. I co ciekawe, miał codziennie full pracy na całą noc, tak aby rowery były sprawne do porannego startu. Chętni mogli także skorzystać za niewielką opłatą z noclegu w sali gimnastycznej.

BA 2014 02 720

BA 2014 04 355BA 2014 03 355
Na kresce stanęło indywidualnie w "Fun" ok. 120, a w "Pro" 140 zawodników. Oprócz tego pary i drużyny. Nie będę tu opisywał poszczególnych etapów. Cechowała je zmienność i zawierały prawie wszystko, czego można oczekiwać. Wszystkie były ciekawe i wymagające. Jedynie 2 etap był lżejszy, choć nie mniej pasjonujący. Zaś w ostatnim dodano na koniec nieco ponad 3km i trochę przewyższenia...tak na pożegnanie. Ale dla mnie właśnie ten fianałowy etap był najciekawszy. Miał w sobie również to co najlepsze w MTB: długie i wyczerpujące podjazdy, i te krótsze - sztywne i techniczne. No i zjazdy -  od szybkich szutrów po kamieniste singielki. Był też fragment w dół, po lesie między drzewami, wcześniej niejeżdżony.

Na trzech pierwszych etapach były w mojej ocenie podbiegi, według znawców podjazdy techniczne, które trudno był podejść :) Każdy o długości ok. 1km. Ponoć byli tacy, co podjechali, ale osobiście nie za bardzo w to wierzę. Dla mnie te podejścia były dobijające przed metą. Kamieniste zjazdy robiły wrażenie, łącznie ze skalną wypłukaną rynną z kamieniami pod koniec ostatniego etapu, którą jako jedyną musiałem we fragmentach pokonać z buta. Było niebezpiecznie i sam byłem światkiem kilku fikołków wprost na głazy, na szczęście bez większych konsekwencji. Trasy były w mojej ocenie oznakowane perfekcyjnie. Nie tylko, co do kierunku jazdy, ale także doskonale wskazujące niebezpieczeństwa i ich skalę, łącznie z malowanymi kamieniami na ww. leśnym singlu.

BA 2014 05 355BA 2014 07 355

BA 2014 09 355BA 2014 08 355

BA 2014 10 355BA 2014 11 355

Dobrze zaopatrzone bufety z naprawdę zaangażowaną obsługą były w ten upał nieocenione. Start praktycznie codziennie był w inny miejscu za wyjątkiem 2 i 4 etapu. Mety zaś zlokalizowano w dwóch miejscach poza miastem aby zminimalizować ściganie się w gęstej zabudowie. Dla mnie wielkim plusem tej rywalizacji był brak tłoku na trasie. Wszystkie elementy techniczne dało się przejechać bez korków i zagrożeń ze strony mniej doświadczonych uczestników, jak to bywa na klasycznych maratonach. To była bajkowa jazda - sam ze sobą lub w bardzo małym towarzystwie. Aż się prosi w tym miejscu postulować do organizatora o większe przerwy między startującymi sektorami w Bikemaratonie. Tam oczywiście, gdzie się da, a np. w Bielawie się da :)

BA 2014 12 355BA 2014 13 355
Ta etapówka to także debiut mojego nowego roweru zbudowanego na ramie Mondraker Podium Carbon. Nie było okazji by przeszedł on chrzest bojowy (urodziła się w Hiszpanii 28.05), tak się stało dopiero podczas 1 etapu, gdzie kilkakrotnie spadający łańcuch i przesunięte do tyłu siodełko dało mi stratę czasowową, ale przede wszystkim ból mięśni ud, które kręciły nie w swoim optymalnym położeniu. Na tym etapie straciłem 4 minuty do 3 miejsca w kategorii wiekowej. Na szczęście, po udanej naprawie, od 2 etapu obyło się już bez problemów sprzętowych.

Miałem jeszcze na początku małe wyczucie roweru na technicznych zjazdach, ale po pierwszym dniu garbusek Podium śmigał bardzo sprawnie dając prowadzącemu pełną kontrolę jazdy. Mondraker Podium podjeżdża rewelacyjnie, dając także precyzyjne władanie naszymi poczynaniami podczas jazdy, zwłaszcza w momentach trudnych. To doskonale wyważona rama. Od drugiego etapu w następnych jechało mi się coraz lepiej i teoretycznym pozostawało pytanie, czy tak dotrwam do końca. Udało się, bo 2, 3, i 4 etap to 3 miejsca w kategorii M6 oraz finalnie 3 miejsce w generalce. Jak to rzekł Artur mój timowy kolega, Podium wskoczyło na podium :) Etapy kończyłem w open w przedziale 60 - 80 miejsca. W klasyfikacji open Pro triumfował Andrzej Kajzer z Eurobike-Kaczmarek Electric, a w open Fun Tomasz Mach z wałbrzyskiej KKW Jama.

BA 2014 20 720

BA 2014 21 355BA 2014 19 355

Osobnym tematem związanym ze startem w etapówce to odżywianie i regeneracja po każdym dniu. Nie miałem dotychczas doświadczenia w tym zakresie. Ale zastosowana dieta oparta na makaronie i białku (ryby, mięso) przez 5 dni dała chyba zadawalające efekty, bo mnie nie odcinało i nie odnotowałem jakiś nieprawidłowości. Problemem okazał się sen, który mnie omijał do późnych godzin nocnych, mimo dużego zmęczenia. Miałem codziennie problemy z zasypianiem, ale ponoć to tak już jest po dużych wysiłkach.

BA 2014 16 355BA 2014 17 355
Pora na krótkie podsumowanie. Doskonała organizacja i to pod każdym względem (nie wiem jak wyglądało tylko pasta party, ale też chwalili...), świetna atmosfera, na każdym kroku miłe uśmiechnięte, choć zmęczone twarze. O trasach było powyżej, ale podkreślę, że nawet bardzo wybredni uczestnicy byli zadowoleni i chwalili dobór poszczególnych szlaków. Z zawodów zadowolony był m.in. Andrzej Kajzer, któremu trudno zarzucić nieznajomość tematu. Do tego pogoda i przychylność władz Piechowic z burmistrzem na czele, który prawie stracił dłoń od kilkudniowych uścisków podczas dekoracji. Organizatorzy na pewno po swojemu wyłapują nowe doświadczenia i następne z ich punktu widzenia edycje BA będą jeszcze doskonalsze. Ja w mojej skromnej osobie, bez doświadczenia w górskim etapowym ściganiu wystawiam dla Maćka Grabka i całej jego ekipy ocenę celującą za organizację tegorocznej edycji. I nie jest to odosobniona opinia, bo zewsząd słychać było słowa podziękowania i zadowolenia. Dla mnie osobiście była to WIELKA przygoda. Kto wie - może rowerowa przygoda...życia.

 

 

Tagi Bike Adventure, 2014, maraton mtb, relacja z imprezy