×

Wiadomość

Failed loading XML...

Stup29

W mejlach prosiliście o dokładniejszą prezentację, a najlepiej test, aluminiowego ZABOOlaczi (jak go pieszcztliwie nazywamy) Stup29. Karbon się przejadł, a metalowy sztywniak ze Szwajcarii jest swego rodzaju świeżym tchnieniem w ofercie tego producenta. Wasze życzenie ciałem się stało.

Michał Śmieszek

Nasze skromne progi przestąpił kurier i wręczył pokaźnych rozmiarów pudło, którego zawartością jest rzeczona rama ZABOO Stup29. Na razie sprzęt spokojnie czeka na resztę części, które godnie go przyozdobią. Tym niemniej postanowiliśmy podzielić się z wami wrażeniami z pierwszego spotkania.

Na początek wpada w oko bardzo stonowane wzornictwo i kompletnie inne malowanie w stosunku do znanej nam czerni oraz mieszanki bieli i zieleni znanych z karbonowych modeli ZABOO. Tu mamy złoty mat, choć termin złoty raczej nie do końca oddaje rzeczywistą barwę lakieru. Na dolnej rurze umieszczono biały napis "producenta", a na główce jego okrągłe logo. Jest jeszcze jedna informacja na górnej rurze, ale o tym za chwilę.

Rama w rozmiarze 18" jest wykonana ze stopu aluminium 7075, a rurki dodatkowo odchudzono poprzez potrójne wewnętrzne cieniowanie. Projektując ten model, zespół Simona Zahnd'a starał się przenieść większość rozwiązań technologicznych obecnych już w plastikowych 29erach tej marki. Na pokładzie znajdziecie zatem stożkową główkę Ahead 1.5" > 1 1/8", mocowanie tylnego hamulca tarczowego Post-Mount 160mm, pancerze i przewody chowane w ramę. Na przekór światowym trendom oraz dla ułatwienia życia i obniżenia kosztów zastosowano tradycyjną mufę suportu BSA 68mm (BB24). Nie kombinowano także z rozmiarem sztycy - 31.6mm zapewni mniejszy komfort, ale za to sztywność godną pana Rocco Sifreddi.

Stup29

Rama wykonana jest starannie - widać, że azjatyckie roboty wykonały kawał dobrej roboty. Spawy położone są równo, do tego postarano się o o ich wyrównanie - choćby z tego powodu nie można powiedzieć o niej, że jest chińską masówką. Współautorem projektu Stup29 jest inna szwajcarska manufaktura Transalpes (o 29erach tej marki będziemy pisać niebawem), której członkowie zjedli nie jeden blat na alpejskich szlakach. Świadczy o tym dumny, nierzucający się w oczy napis na górnej rurze: "Designed by Transalpes".

zab3.png

zab15.png

Byłoby dużym nadużyciem stwierdzenie, że rama jest dziełem wzornictwa przemysłowego. Nie znajdziecie tu filigranowych i finezyjnych haków tylnego koła, masy elementów CNC, czy też niesamowitych profili rur uzyskanych dzięki hydroformowaniu. Nic z tych rzeczy. Otrzymacie za to produkt, gdzie nieszczędzono materiału, gdzie dominują spore przekroje rur oraz wzmocnienia wokół nich. Wystarczy spojrzeć na wezeł główki ramy, gdzie górna rura łączy się z potężną dolną na odcinku kilkunastu centymetrów a przy główce przyspawano dodatkowe "gussety". Główny trójkąt ramy jest niemal klasykiem, jedynym odstępstwem jest lekko podginana dolna rura w okolicy główki - znak czasów w których żyjemy. Ogon Stup29 również nie szokuje nowoczesnością - górne widełki zostały tradycjnie wygięte celem poprawienia wszelakich własności amortyzująco - usztywniających, o których wiedzą nawet przedszkolaki śmigające na rowerkach biegowych. W okolicy "komina" podsiodłówki spaja je łukowaty łącznik, identyczny znajduje się tuż przy gnieździe suportu.

zab18.pngzab27.png

Skoro oglądamy tył aluminiowego ZABOO, to łatwo dostrzec stosunkowo niewielką ilość miejsca na grubaśną oponę 29. Racing Ralph 2.25 jeszcze jakoś wejdzie, ale nic ponadto. Trochę szkoda w kontekście przeznaczenia oraz korzeni tej konstrukcji. Aluminium można przeciez bez problemu formować tak, aby zmieściło grubsze laczki w stylu Kendy Nevegal albo Panaracer Rampage. A tak pozostaje spory niedosyt. Pewnym zaskoczeniem jest obecność zwykłej mufy BSA 68mm. Nie chodzi bynajmniej o ukłon w kierunku powszechnie dostępnych mechanizmów korbowych tylko o mikrą szerokość. Myślę, że 73mm byłoby o wiele lepszym rozwiązaniem, pozwoliłoby choćby na rozsunięcie dolnych widełek i większy prześwit na tylną gumę. Pozostaje zaufać doświadczeniu projektantów ZABOO i Transalpes. 

zab7.pngzab23.png

W profesjonalnej ramie 29 przeznaczonej do maratonów i XC postarano się także o wymienny hak przerzutki. Niesamowite, ale w tak wypasionym sprzęcie nie pokuszono się o jakiś nadkosmiczny wzór dostępny na zamówienie w Azji, lecz przykręcono ogólnie dostępny model. Bleee! To oczywiście żart, jeśli ktoś nie załapał. Czasami prostota jest kluczem sukcesu.

zab5.png

zab6.pngzaboo24.png

Wspomniana wyżej stożkowa (taperowana) główka ramy przystosowana jest do mieszanych sterów, tzn góra posiada gotową bieżnię pod łożysko 1 1/8", natomiast dolna strona wymaga użycia pół-zintegrowanego łożyska o średnicy 1.5". Z pewnością nie jest to popularne rozwiązanie, no ale skoro Allah tak chciał, to nie będziemy dalej polemizować.

zab13.png

zab21.png

Baczniejszą uwagę przyciągają także gniazda oporów dla pancerzy. Otóż precyzyjnie wycięto je i obrobiono CNC, i w elegancki sposób przykręcono śrubką imbusową bezpośrednio do ramy. Drobny gadżet a cieszy.

Geometria ZABOO stup29 nie jest tajemnicą. Kąt główki ramy wynosi dla każdego rozmiaru 71.5 stopnia podczas, gdy podsiodłówka otrzymała bardziej strome 73 stopnie. W sportowej ramie 29 mile widziany jest krótszy ogonek. W tym modelu kompromis osiągnięto dzięki 440 milimetrom - trudno narzekać, prawda?. Postarano się także o odpowiednie wyciągnięcie sylwetki - dla rozmiaru M (17.5") długość górnej rury to 615mm, a więc wcale nie mało.

Skoro tyle gadaliśmy o potężnych przekrojach rur, wzmocnieniach a teraz zaczęliśmy bawić się w cyferki, to nie może zabraknąć masy ramy. Chmmm...waga pokazała nieubłagalnie 1860g, co w relacji do ceny z pewnością nie wywoła szturmu na witrynę internetową ZABOO. Wręcz powiedziałbym, że jest takim sobie wynikiem tym bardziej, że według producenta aluminiowe rury są potrójnie cieniowane. A tu taki zonk! Z drugiej jednak strony wielu z was niejednokrotnie udowadnia, że rowery, nawet te ultra lekkie, same nie jeżdżą. Czasami wyższa masa jest celowym zamierzeniem producenta. Czy tak było w tym przypadku, nie wiem.

Tym pokrzepiającym akcentem dobrnęliśmy do końca moich wrażeń. Na część praktyczną trzeba będzie nieco poczekać, gdyż jak wspomniałem na początku, rama nadal oczekuje na wiosenny osprzęt. Tymczasem, liczę na waszą wyrozumiałość i cierpliwość.