P5297884

Parę miesięcy temu wraz z innymi serwisami internetowymi informowaliśmy o pojawieniu się na europejskim rynku nowego gracza – firmy zaboo bikes. Dla przypomnienia centrala zaboo mieści się w Szwajcarii, lecz najważniejsze jest to, że firma skupia wszelkie moce produkcyjne wyłącznie na rowerach 29, co jest ewenementem w Europie i rzadkością na świecie. Zobaczmy co się zmieniło od premiery nowej marki.


Michał Śmieszek

Trzeba przyznać, że Simon Zahnd – pomysłodawca i właściciel zaboo, musi być albo wizjonerem albo mieć wielkie cohones, gdyż zawężenie w Europie oferty wyłącznie do 29 cali jest bardzo ryzykowne. Przecież nie od dziś wiadomo, że kolarstwo na starym kontynencie jest bardziej konserwatywne niż Ku Klux Klan. Bez względu na opinie ten młody gość postawił wszystko na jedną 29 calową kartę.

Co więcej, poprzeczka została postawiona wyjątkowo wysoko już na starcie, gdyż w przeciwieństwie do konkurencji zaboo proponujejak dotąd wyłącznie ramy karbonowe, obecnie 2 modele: terra29 i zombie29, a już niebawem pojawi się trzeci  węglowy muszkieter  (ale to tajemnica).  W przygotowaniu są też modele aluminiowe - stup29 oraz jedna szosówka (team29) - to dla tych poważnie trenujących 29erowców.

Uprzedzając wasze pytania i wątpliwości, szwajcarskie zaboo nie ma jeszcze własnej fabryki karbonu. Skąd się zatem biorą karbonowe rowerki z charakterystycznym logiem „ZB”?  To oczywista oczywistość, przynosi je tajwański bocian lub znajduje się je w chińskiej kapuście pekińskiej. Teoretycznie przepis na sukces jest wyjątkowo prosty – zamówić ramy u największego światowego producenta w Azji  i przykleić swoje logo.  Jednak ci z Was, którzy choć trochę mają pojęcie o handlu z Chinami wiedzą, że to tylko teoria. Praktyka jest jak zwykle daleka od prostoty i pewnego rodzaju sztuką jest zamówienie dokładnie tego co się chce. W daleko wschodnim kraju raju fabryk rowerowych jest jak ziarenek ryżu, ale tych produkujących dobry towar tak naprawdę niewiele.

P5297884
Czym się różnią „szwajcarskie” karbonowe ramy zaboo od tzw. "stockowych" ram, które można kupić w chińskiej fabryce? Z zewnątrz niczym…, oprócz tego, że karbon polakierowano w oficjalne biało zielone barwy, choć oczywiście na życzenie Szwajcarzy chętnie sprzedadzą czarnego „golasa”. Według zapewnień działu projektowego zaboo, diabeł tkwi w szczegółach, a dokładnie na kontrolowaniu procesu produkcyjnego na miejscu a nie poprzez email, oraz na dodaniu nieco większej ilości węgla w newralgicznych miejscach. Co się zaś tyczy geometrii proponowanych modeli to nie da się ukryć, że w chwili obecnej zaboo bazuje na proponowanym przez Azję rozwiązaniu odpowiednio zmodyfikowanym przez zamawiającą stronę.

P6018027P6018038
Tajemnicą poliszynela jest, że dział rozwoju produktu zaboobikes pracuje intensywnie nad stworzeniem całkowicie własnej konstrukcji, co się wiąże naturalnie  z przygotowaniem przez stronę chińską zupełnie nowej formy. Pierwsze sample testowe już dotarły do kraju zegarków. Za słynną szwajcarską jakość trzeba zapłacić dosyć sporo - zaboo to produkt "wyjątkowy", tym razem jednak dżentelmeni o pieniądzach nie będą rozmawiać - temat odkładamy na później.


Zdobycie kawałka rowerowego tortu, to w tej chwili wcale nie łatwa sprawa, szczególnie dla tak niedużych firm. Przebicie się do klienta wymaga albo bardzo dużej kampanii reklamowej albo zdobycia zaufania wśród rowerowej braci. Zaboobikes wybrało ten drugi, o wiele trudniejszy wariant, choć patrząc na dossier właściciela zupełnie oczywisty. Najlepszą weryfikacją jakości produktu są imprezy sportowe i sami zawodnicy.  Sajmon Zahnd, ścigant z krwi i kości, promocję zaboo rozpoczął od stworzenia profesjonalnej wielkokołowej drużyny, która obecnie bierze udział w największych i najbardziej prestiżowych imprezach na świecie. Przykładem niech będzie tegoroczny Absa Cape Epic, gdzie Team Baumat-zaboo zdobył 37 miejsce w generalce i 31 w kategorii! Nie można nie wspomnieć o 1 miejscu U23 zdobytym przez Brigi Poor (zaboo Hungary) podczas mistrzostw świata w Cross Triathlonie i 2 miejscu w Trans Andes Challenge 2011.

zaboo team CE2011
Nie dziwi więc, że zaboo chce być obecne na większości ciekawych wyścigów i szuka wartościowych zawodników. Marka dotarła też do nas – jest jednym ze sponsorów Eska Fuji BikeMaraton 2011. Oczywiście ta aktywność firmy nie potwierdza z automatu super jakości jej produktów, oznacza jedynie, że ekipa Sajmona Zahnd’a poważnie podchodzi do tego co robi i co oferuje.

Wracając do węglowych ram zaboo… Nie będziemy ukrywać, że nasza noworoczna ciekawość musiała zostać zaspokojona.  Tyle kontrowersji narosło wokół azjatyckich wydmuszek i tym bardziej wokół oferty zaboo, że nie sposób było zostawić ten temat. Zgodnie z obietnicą jaką dałem w marcu, Team29er zdobył dwa flagowe modele testowe: terra29 oraz zombie29.  Krótko mówiąc, katujemy azjatycki karbon sygnowany szwajcarskim logiem i dobrym imieniem pomysłodawcy. Co z tego wyjdzie – zobaczycie już bardzo niedługo.

TAGI TERRA29 zombie29er zaboo bike29er  SIMON ZAHND ESKA FUJI bike maraton rama karbonowa carbon rowery 29 cali

 

**************************************************

A few months ago, along with other web services Team29er reported the emergence of a new player on the European bicycle market - zaboo bikes company. For those who are reading this for the first time, zaboo headquarters is located in Switzerland, but most important point is that this yet little manufacturer focuses on the production of 29” bicycles only, which is unique in Europe and rare in the world. Let's see what has changed since the release of the new brand. 

We must admit that Simon Zahnd - the originator and owner zaboo must be either a visionary or have a great cohones as narrowing the offer in Europe only to 29 inches is very risky. It's widely known that cycling on the old continent is more conservative than the Ku Klux Klan. Regardless of the skeptical opinions the young guy put everything on one 29 inch card. 

What's more, the bar was placed very high at the start, as opposed to competition zaboo offers carbon frames only. 2 models so far: terra29 and zombie29, and soon will be the third carbon musketeer (though it remains still highly confidential). In preparation are also aluminum models – MTB stup29 and road team29 – this one is dedicated to seriously training 29er bikers. 

Anticipating your questions and doubts, Swiss zaboo does not have its own carbon factory. Then where are the bikes with a distinctive logo "ZB" bron? It's self-evident -  they are being delivered by Taiwanese stork , or found in Chinese cabbage. In theory, the formula for success is very simple - order the frame in the world's largest producer in Asia and stick your logo. But those of you who have little idea of ​​trade with China know that this is just a theory. The practice is, as usual, far from the simplicity and It makes a kind of art to order exactly what you want. In the far eastern paradise country bicycle factories are as many as grains of rice, but those producing good product are really rare. 

What is the difference between "Swiss" zaboo carbon frames and the so-called. "stock 'frames that you can buy directly in a Chinese factory? From the outside, nothing ... except that the Carbon fiber has been painted  in  the official white-green color. Of course at your request the Swiss will be happy to sell black "naked carbon".  According to the assurances of zaboo design department, the devil hides in the details, specifically on controlling the production process in the facility and not by email, and adding a little more carbon in sensitive places. As for the geometry of the proposed models, no one denies that at the moment zaboo is based on the solution proposed by the Asians suitably modified by the contracting party. 

Is an open secret that the zaboobikes’ product development department is working currently and intensively on the creation of entirely his own design, which is naturally associated with the preparation of a whole new mould by the Chinese side. The first test samples have already reached Switzerland.

Meanwhile you have to pay quite a lot for the famous Swiss quality  - zaboo product is sort of "unique", but this time the gentlemen do not talk about the money – we will focus on that later on. 

Getting a piece of “bicycle market cake” is at the moment is not easy task, especially for such small companies. Breakthrough to the client requires either a very large advertising campaign, or gaining trust among cycling society. Zaboobikes chose the second, a much more difficult option, but looking at the dossier of the owner it makes a lot of sense. The best verification of product quality are sport events and the cyclists themselves. Saimon Zahnd, a racer of flesh and blood began promoting zaboo by creating a professional “Big wheel” team, which currently takes part in the largest and most prestigious events in the world. An example would be this year's Absa Cape Epic, where Team Baumat-zaboo won 37th place in general classification and 31 in the category! Not to mention the first place in the U23 category won by Brigi Poor (zaboo Hungary) during the World Cup Championships in Cross Triathlon and 2nd place in the Trans Andes Challenge 2011. 

It is not surprising that zaboo wants to be present at the most interesting races and is looking for valuable racers. Swiss brand also reached Poland and is one of the sponsors of Eska Fuji bikemarathon 2011. Of course, this activity of the company does not confirm automatically  super quality of its products, bit means only that the Saimon Zahnd’s team is serious about what they do and what they offers. 

Going back to the carbon zaboo frames ... We will not hide that our New Year's curiosity had to be met. So many controversies have arisen around the Asian carbon  and zaboo products too, that it was impossible to leave this topic. As I had promised in March, Team29er received two flagship test samples: terra29 and zombie29. Shortly saying, Swiss brandend Asian carbon is now undergoing serious tortures. What will come of this - you'll see very soon.