http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/RST_CHAMP29/Champ29_3_resize.jpgChamp, nowy „tap madl” tajwańskiego producenta, umieszczony na szczycie oferty nad modelem F1RST, okazał się dla mnie pewnym zaskoczeniem. To mój pierwszy bezpośredni kontakt z produktem RST od... chyba dziesięciu lat, kiedy to przez chwilę ujeżdżałem któryś z podstawowych sprężynowców tej marki.

 

Marek Kawecki

 Jednym z ważniejszych elementów w nowoczesnym, sportowym rowerze jest dobry, lekki widelec. O ile znalezienie odpowiedniego modelu 26” w przyzwoitej cenie nie jest dziś wyzwaniem, to w przypadku wersji na duże koło sprawa nie jest już tak prosta. Większy rozmiar rządzi się innymi prawami.

Wspomniany na wstępie stary widelec działał nawet nieźle w relacji do ceny, ale był masakrycznie ciężki. Z tego powodu z obawą chwyciłem w ręce flagowy sztuciec RST…i pierwsze pozytywne rozczarowanie: jest naprawdę lekki. Rzut oka w specyfikację – katalogowa waga testowanego egzemplarza to 1,61 kg z rurą sterową o długości 20cm. Krótka konfrontacja „rzeczywistości producenta” ze „zwyczajną rzeczywistością” i... nasza elektroniczna waga objawiła nieco inny wynik – 1797g. Hmmm….niemożliwe! Jeszcze jedna próba potwierdziła smutną prawdę, tajwańczycy ważyli go zapewne bez oleju. Mogłem pozostać przy katalogu… No dobra, żarty na bok. Prawie 1800g to niemało, ale też nie ma powodu do wstydu, nawet za 2000 PLN

P7185310

A jak pracuje? No, zobaczymy...

Pierwsza przejażdżka nie pozwoliła na wyciągnięcie jednoznacznych wniosków, ale to akurat nie wina Champa, tylko... moja. Debiut nowego widelca odbył się równolegle z „dziewiczym rejsem” mojego pierwszego twentyninera, więc wszystkie wrażenia były nowe. Musiałem poświęcić jakiś czas na przyzwyczajenie się do nieznanej (mi) geometrii ramy, innego sposobu pokonywania nierówności przez duże koła itp. zanim mogłem przystąpić do kombinowania z ustawieniami i obserwacji jak wpływają na jazdę. Szybko jednak doszedłem do wniosku: to działa!

Champ29 3 resizeChamp29 5 resize

Może część czytelników oburzyć się: „jak to działa, każdy przecież jakoś działa, to co to za wniosek?”, ale już wyjaśniam co mam na myśli. Przez długie lata spotykałem (i spotykam) na swojej drodze konstrukcje, które są po części atrapą. Na przykład tłumienie – miałem do czynienia z całą grupą amortyzatorów, w których regulacja w ogóle nie działała, albo wpływała na pracę tylko w ograniczonym zakresie nastawów twardości. Albo podawane przez producenta parametry nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Albo... ok, może spuśćmy zasłonę milczenia i zajmijmy się tajwańską nowością.

W RST Champ 29 funkcje podzielone zostały pomiędzy golenie: w prawej znalazł się moduł odpowiedzialny za tłumienie w otwartej kąpieli olejowej (OCR – Open-bath Compresion Rebound damping system), zaś w lewej goleni sprężyna powietrzna. Dzięki temu powinno być taniej (to jednak zależy też od dystrybutora :-) ), a widelec powinien bardziej czule reagować na drobne nierówności. I rzeczywiście – reaguje nieźle. Przy odpowiednio miękkiej regulacji, nierówności o wysokości do połowy grubości opony są prawie niewyczuwane na kierownicy.

Producent zaleca ustawienie sagu w przedziale 15-25% skoku. W tym przypadku 15-25 mm, bo mamy do czynienia z wersją o skoku 100 mm. W instrukcji obsługi podane są też propozycje ciśnienia w komorze powietrznej w odniesieniu do wagi rowerzysty. W moim przypadku okazały się jednak nieprzydatne – aby uzyskać zalecany sag, musiałem pompować do ciśnienia o 15-25 PSI niższego niż zalecane dla mojej wagi. Od razu zaznaczam – jeżdżę w pozycji sportowej, choć nie ekstremalnie (kierownica na poziomie ok. 7 cm niższym niż siodło), więc duża część mojego ciężaru spoczywa na rękach. Rama też ma raczej sportową, „ostrą” geometrię, więc dlaczego propozycje są tak bardzo odległe od realnych wartości? Z tego powodu zachęcam posiadaczy Champa do poświęcenia dłuższej chwili na wybór ciśnienia i dokładny pomiar sagu, bo ma to przecież kluczowy wpływ na pracę widelca.

Swoje eksperymenty z Champem 29 zacząłem od najmniejszego zalecanego sagu - 15 mm. Prawidłowe tłumienie odbicia dało się skonfigurować od razu - na szczytach muld widelec nie wysyłał nas (tzn. mnie i roweru) w kosmos, a pokonywanie serii korzeni nie zmniejszało w wyczuwalnym stopniu prześwitu. Jednak w pochyleniu, na zakrętach o luźnej nawierzchni, gdy trafiało się parę nawet dość płytkich dołków – brakowało przyczepności. Komfort też raczej słaby, bo na kierownicę przenosiły się drgania z twardych gruntowych ścieżek. Ok, no to spuszczamy 10 PSI? Zaraz, chwileczkę... Pokonywanie krótkich, głębokich muld było bezpieczne nawet do całkiem dużej prędkości – przetoczenie się z dna na wznoszący się stok prawie nie powodowało „nurkowania” widelca. Szczególnie, jeśli ustawiłem regulator kompresji na trzecim kliku. Aha, jeszcze jedno – z piętnastomilimetrowym sagiem moja rama jakoś nie lubiła współpracować – geometria była trochę zbyt zjazdowa, chociaż można było polubić ją w głębokim piachu.

Champ29 4 resize

Cykl testowy (ustawienie nowego ciśnienia w sprężynie – pomiar sagu – regulacja tłumienia – kontrolna przejażdżka) toczył się w moim przypadku aż do uzyskania 25 mm sagu. Wtedy wreszcie mój rower polubił skręcanie, nawierzchnia drogi wygładziła się znacznie, a głębokie złożenia w zakrętach nie wiązały się już z przestawianiem przedniego koła na zewnątrz, gdy tylko pojawią się nierówności.

Przód trzyma rewelacyjnie! Tłumienie odbicia nadal można precyzyjnie ustawić i pozostaje jeszcze pokaźny zakres tej regulacji w obu kierunkach. Znak, że system będzie działać i dla cięższych, i dla lżejszych rowerzystów. Tłumienie sprężania stało się bardziej zgrubne, więc pozostawiłem je na pierwszym kliku. Przy pełnym hamowaniu przód nurkuje dość znacznie, ale jeszcze akceptowalnie, bo podczas hamowania widelec nadal pracuje na nierównościach. W sumie można by zwiększyć tłumienie sprężania o jeden-dwa kliki, ale tracąc dużo na komforcie i nieco na przyczepności w zakrętach. Nie psułem więc dalej tego, co dobre - na takich nastawach pozostawiłem i jestem zadowolony.

Sztywność wzdłużna Champa 29 okazuje się dobra – podczas hamowania cofnięcie osi jest nieduże, czuję je tak naprawdę tylko wjeżdżając szybko w potężne doły, gdy koło uderza we wznoszący stok. To niemały komplement, bo ważę ponad setkę i niektóre widelce mi o tym wyraźnie przypominają, ale nie ten. Sztywność skrętna też OK - mimo że dysponuję tarczą 185 mm (zalecana przez producenta to maksymalnie 180 mm) nie czuć wyraźnego „wężykowania” podczas hamowania. Okazuje się, że niska waga nie musi powodować wiotkości widelca. Zresztą górne golenie mają średnicę 32 mm, a dolne wraz z podkową to całkiem solidny kawał odlewu magnezowego stopu.

Nie ma róży bez kolców. Ów kolec to wspomniany most łączący dolne golenie, który producent zawiesił wyjątkowo nisko – pomiędzy bieżnikiem Schwalbe Nobby Nic 2.25 a podkową pozostaje marny centymetr „luzu”. No cóż, przyjmijmy, że to żaden kłopot, bo do XC raczej grubszych/wyższych opon nie zakładamy. Raczej... Tym niemniej istnieje spora szansa, że niewielki prześwit wypełni się błyskawicznie błotem w krytycznych warunkach.

Champ29 1 resize

Nic nie napisałem jeszcze o blokadzie skoku, a trzeba. Testowany Champ ma pokrętło, którego obrócenie o prawie 180 stopni powoduje całkowitą blokadę skoku. Całkowitą, tzn. koło może poruszać się dość swobodnie w zakresie ok. 1,5 cm. Niestety, po odblokowaniu trzeba ponownie „wyklikać” nasze ustawienie tłumienia sprężania, co wygodne nie jest. Lepiej nabyć Champa w wersji z przełącznikiem na kierownicy – odpadnie kłopot z regulacją, a przy tym łatwiej przed stromym podjazdem zastosować stary trik – docisnąć dynamicznie kierownicę i zablokować skok na sprężonych goleniach, mniej wtedy będzie walki o utrzymanie przedniego koła przy gruncie.

Podsumowując krótko: Champ 29 jest dobrym widelcem. Na tyle dobrym, że po paru dniach dochodzenia do optymalnej regulacji po prostu zapomniałem, że mam nowy widelec – jeżdżę i tyle. Po kilkuset pierwszych kilometrach trzeba było zmienić tłumienie odbicia o jeden klik – dotarły się uszczelki i golenie zaczęły swobodniej się w nich poruszać. Trochę niepokoją mnie ciemne ślady na anodowanej powierzchni ślizgów, pojawiające się po każdej kilkudziesięciokilometrowej przejażdżce. Wygląda na to, że guma uszczelek zbierających kurz jest łatwo ścieralna i często trzeba je będzie wymieniać.  Wyjątkowo wysoka cena każe wierzyć, że tym razem RST wypuściło na arenę prawdziwego mistrza, który może być czarnym koniem wśród rynkowych potentatów. Czas pokaże....

Dane techniczne:

MODEL

CHAMP 29 SRL

CHAMP 29

RURA STEROWA*

28,6 mm aluminium 7050

Opcjonalnie 1.5" aluminium 7050

ROZSTAW KORONY

130mm

MATERIAŁ KORONY

Aluminium malowane na czarno

GOLENIE

śr. 32mm 7050 aluminium pokrywane anodowo

GOLENIE DOLNE

Stop magnezu, oś 9mm (opcjonalnie Q15mm)

USTAWIENIA

A, R, C, RL

A, R, C, L

WŁAŚCIWOŚCI

Sprężyna powietrzna, hydrauliczne tłumienie odbicia i sprężania, blokada skoku na kierownicy

Sprężyna powietrzna, hydrauliczne tłumienie odbicia i sprężania, blokada skoku na goleni

SYSTEM TŁUMIENIA

OCR-moduł olejowy (prawa goleń), powietrzny (lewa goleń)

SKOK (mm)

80, 100, 120

TYP HAMULCÓW

Wyłącznie tarczowe, maks. średnica tarczy 180 mm

WAGA (kg)

(z 200 mm rurą sterową)

1.66

1.61

A: ciśnienie powietrza, C: tłumienie sprężania (kompresji), R: tłumienie odbicia, RL: blokada skoku na kierownicy, L: blokada skoku na goleni

*Opcje rury sterowej:

A. 1 1/8" aluminiowa

B. 1.5" to 1 1/8" zwężana (tapered) aluminiowa

 

 Tagi: amortyzator do roweru, widelec amortyzowany, RST 29er, dobry, lekki  amortyzator do roweru, gdzie kupić RST Champ, Rapid Suspension Technology