http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/Accent_Marathon/PA010029.JPG

"Rowery zmieniam jak rękawiczki"....jeszcze do niedawna powiedziałbym, że to prawda, tyle że od początku sezonu śmigam w jednej parze...i na jednym rowerze. To jest wyczyn! Godnym wybrańcem okazał się bowiem skromny Accent Maraton. Nie wierzycie, że można zrobić tanie i mocne rękawiczki? No to zerknijcie dalej.

Michał Śmieszek

 

 

Zrobić przyzwoite ochraniacze na palce, to wbrew pozorom nie lada sztuka. W teorii ta część garderoby musi być wyjątkowa pod wieloma względami - mocna, lekka, wygodna, oddychająca, schnąca, praktyczna, a na koniec - dobrze wyglądająca i względnie tania. W praktyce ze świeczką szukać wyrobów, które posiadają wszystkie wyżej wymienione cechy. Cena jest w większości przypadków dobrym wyznacznikiem jakości i tego czego możemy oczekiwać. Ale czasem w każdym stadzie znajdzie się czerwona owca...

Osobiście od dawien dawna preferuję rękawiczki pełne - przez cały sezon, czy słońce, czy deszcz, śnieg i mróz. Nie stronię od klasycznych, ale ostatecznie zawsze wracam do "full finger jacket", ponieważ oferują znacznie lepszą ochronę niż pozostałe, nawet kosztem komfortu termicznego w bardzo upalne dni. Na szczęście specjalistyczna odzież sprawia, że w dzisiejszych czasach wymagany kompromis jest na szczęście wyjątkowo skromny.

A najlepszym przykładem jest tytułowy Accent Marathon. To typowy przedstawiciel letnich rękawiczek z długimi palcami. Składa się z kilku paneli. Wierzchnia część, to cienka siateczka ze sztucznego materiału, odpowiedzialna ze utrzymanie optymalnej temperatury i cyrkulacji powietrza. Wewnętrzną część wykonano ze skóry Amara, która znana jest ze swojej odporności mechanicznej.

PA010029

PA010030

W newralgicznych miejscach na dłoni, tj okolicy nadgarstka, umiejscowione są dwie żelowe wstawki, zmniejszające ucisk nerwów tam przebiegających. Ta od strony kciuka jest nieznacznie szersza, ale o wiele grubsza w porównaniu do konkurentki wszytej obok. Ma to swoje uzasadnienie w praktyce - podczas jazdy dłonie na kierownicy uciskane są punktowo w różny sposób. To nie jest nowe rozwiązanie - stosuje je wiele firm. Grunt, żeby "żele" nie były "picem na wodę  i fotomontażem". Subiektywnie, w Accent Maraton nie są.

PA010035

Warto wspomnieć, że wewnętrzne panele, wykonane ze skóry Amara, posiadają otworki wentylacyjne. Ich zadaniem jest przede wszystkim odprowadzenie wilgoci kumulującej się w trakcie jazdy, a nie wytworzenie "Halnego". Tę rolę spełniają raczej dobrze, gdyż dłonie w Marathonach nie pocą się jak myszy w połogu. Co jeszcze ciekawego odnośnie budowy? Ano silikonowe nadruki na palcach, które wspomagają chwyt klamek hamulcowych. Z pewnością mniej się ześlizgują niż "zwykłe" modele bez nadruku", ale w krytycznych warunkach pogodowych ich znaczenie i tak jest marginalne. Podkreślić należy bardzo wysoką jakość nadruku - po pół roku 95% kropek nadal jest na swoim miejscu, a nie gdzieś na drzewie.

PA010031 PA010032

Z praktycznych elementów konstrukcji trzeba wymienić "frotkę", którą obszyty jest zewnętrzny panel kciuka. Możemy zaryzykować przetarcie potu z czoła oraz brudu z okularów. Materiał frotte dosyć szybko się brudzi i zbiera piasek, dlatego z konserwacją szkieł byłbym mimo wszystko ostrożny. W związku z tym, iż Accent Marathon nie posiadają rzepa i naciąga się je na dłoń, producent przyszył u nasady mocny, gumowany języczek z widoczną instrukcją: "Pull ON". Panowie - ciągniemy, ciągniemy....a nie ssiemy. Acha...ów języczek jest jednokierunkowy - zdejmowanie rękawiczek odbywa się w klasyczny sposób, bez wspomagania. 

 PA010036

No to jazda...bez trzymanki, co by się Accenty nie zniszczyły za szybko. Jak wszystkie rękawiczki, tak również Accenty należy przed zakupem przymierzyć i dobrać właściwy rozmiar. W moim przypadku tym dobrym okazał się XL, co zaskoczyło mnie w pewnym sensie, gdyż dłonie mam raczej sporawych rozmiarów. Rękawiczki rozciągają się nieco, ale nie są z gumy, więc trudno mówić o błędzie w dopasowaniu. To dobry prognostyk dla osób z jeszcze większymi grabiami, ponieważ Accent występuje jeszcze w rozmiarze XXL. Drobniejsze dłonie muszą zadowolić się S, M i L. Model Marathon występuje w przyrodzie w czterech odmianach graficznych - białej, szarej, czarnej i czerwonej. Ja wybrałem tę ostatnią, gdyż w moim mniemaniu jest najbardziej widoczna. Zastanawiam się, kto rozsądny zakupi białą... Jak się szybko okazało wybrany kolor czerwony był strzałem w dziesiątkę, ale o tym za moment.

Montaż rękawiczek jest w zasadzie prosty, szczególnie gdy wspomagamy się owym języczkiem rozkoszy. Materiał przylega na tyle dobrze do dłoni, że Maratony stają się jej "naturalnym wykończeniem". Tu objawia się także pewna wada - co dobrze przylega - z reguły ciężej zdjąć. Tak jest w tym przypadku. Raczej nie zrobicie tego jednym ruchem, a już na pewno wymagają cierpliwości, gdy są mokre. Coś za coś.

PA010034

Jak wspomniałem wyżej, "Maratony" są skuteczne wyłącznie w lecie i we wczesno jesienne poranki i wieczory. Nie ma co na siłę krytykować, że w temperaturze np 8 stopni na plusie jest w nich raczej średnio ciepło, a wręcz nawet chłodno :). Na taką okazję Accent proponuje inny model. Ich zadaniem jest przede wszystkim ochrona w razie upadku. W tej roli spełniają się idealnie. W trakcie kilku miesięcy stały się moim nieodzownym towarzyszem wycieczek, kilku maratonów i codziennych podróży do pracy. Zżyłem się z nimi tak bardzo, iż nierzadko łatwiej mi było przeprowadzać w nich drobne naprawy rowerowe niż zakładać specjalistyczną odzież. No i przyznam, że oprócz niedającego się sprać smaru ten egzamin zdały celująco. To naturalnie przegięcie i z pewnością nie przedłużyło im życia, ale nie pojawiła się żadna dziura, ani nie puściła którakolwiek z nici. Moim zdaniem to rzadkość. Chwaliłem na początku żelowe wstawki. I nadal to czynię, choć, ciekawi mnie dieta, na którą przeszedł "żel" od strony kciuka. Po tych paru miesiącach jakby "schudł" - zarówno w prawej i lewej rękawiczce. Nie przypominam sobie żadnych wycieków...

Jakość wykonania oraz użytych materiałów mogłem naocznie sprawdzić także w zupełnie nierowerowych okolicznościach - podczas wyczerpującej strzelanki ASG. Lataliśmy po starej fabryce zamienionej w poligon wojskowy. Czołganie się po betonie, upadki tylko nieco wytarły wewnętrzną powierzchnię. Tu przydał się wyrazisty czerwony kolor, który skutecznie zmylił drużynę "czerwonych" - parę osób jęknęło po otrzymaniu kulki z zaskoczenia. Kolejną przypadłością Accentów jest całkiem poprawna współpraca ze smartfonami. Producent oficjalnie nie wyposażył końcówek palców w materiał przewodzący, ale mimo to całkiem skutecznie można korzystać z telefonu podczas jazdy...pardon...bez zdejmowania rękawiczek.

Jak każda część garderoby, także rękawiczki Accenta czasem się brudzą, i to konkretnie. Sugeruję prać je w ciepłej, ale nie w gorącej wodzie. Każda kąpiel ogranicza trwałość szycia i skóry, niemniej jak do tej pory trudno doszukać się wyraźnych śladów zmęczenia materiału.

Czyżbym naprawdę trafił w produkt niemal idealny? Chmmm....Ujmę to inaczej - Accent Marathon to jak dotąd jeden z lepszych wydatków jaki zaryzykowałem. Zwrócił się już kilkukrotnie. Za 69,90 PLN otrzymujecie bardzo przyzwoicie wykonany produkt, który z nawiązką spełnia powierzone mu zadanie. Śmiało mogę zaryzykować tezę, że są godnym przeciwnikiem Fox'ów, Endury, i kilku innych światowych marek. Na rynku znajdziecie ładniejsze modele, być może bardziej komfortowe, ale jeśli macie w nosie metkę a potrzebujecie po prostu sprawdzonego produktu, to Accent Marathon jest na wyciągnięcie dloni.

UPDATE: No po prostu porażka....podczas odkręcania pedałów, omsknął się klucz i ręka "musnęła" blat mechanizmu korbowego. Nastąpiło rozdarcie czerwonej siateczki. Leo Why?!!!!! Składam zażalenie i reklamację!

 

Tagi Test rękawiczek, rękawiczki  Accent Marathon, Accent