001GiantControlTankDo testów dostaliśmy nowość z kolekcji tajwańskiego producenta na kok 2018. Pompkę czy też właściwie zbiornik, służący do obsługi systemów bezdętkowych czyli Giant Control Tank. W naszej teamowej nomenklaturze uzyskał On kod "Bazooka" :) Jak się z tego strzela? Zapraszam do testu ...

Artur Drzymkowski

Firmę Giant oceniam jako dość konserwatywną. Tajwańczycy cierpliwie robią swoje, chłodnym okiem obserwując mniej lub bardziej ekstrawaganckie trendy czy też mody rozbłyskujące w rowerowym wszech-światku. Zapewne ocenili że coś w tej idei pozbycia się dętek z rowerów jest. I postanowili zrobić to po swojemu, szerokim frontem i kompleksowo. Pisaliśmy o tym przy okazji relacji z prezentacji kolekcji Giant na 2018. Wszystkie nowe modele sportowych rowerów, wyposażone zostały w system bezdętkowy (tj. koła/obręcze, opony oraz zaworki). Wystarczy zalać uszczelniaczem (który jest również w ofercie) i potraktować odpowiednim ciśnieniem. I w tym momencie na scenie pojawia się bohater naszego testu - Giant Control Tank vel Bazooka.

Z pudełka

Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Solidna konstrukcja składająca się z stalowego zbiornika, obudowy z tworzywa oraz przewodu z głowicą AutoHead, która automatycznie dopasowuje się do zaworów Presta i Schrader. Całość można by zamknąć w cylindrze wysokim na 55 cm o średnicy 10 cm. W obudowie projektant "przelotki", które pozwalają pewnie "zaplątać" przewód, żeby się podczas transportu, złośliwie nie zahaczał, ani obscenicznie nie dyndał. Newralgiczne miejsce połączenia ze zbiornikiem, zabezpiecza wysoki kołnierz.

002GiantControlTank

003GiantControlTank

Tank wyposażono w długą, ergonomiczną "rączkę" oraz stopki zapewniające stabilne "leżenie". Zawór, przez który zbiornik jest napełniany, również został bezpiecznie ulokowany pod osłoną, wysokiego kołnierza, który jednakowoż nie ogranicza miejsca dla wygodnego podłączania zaworu pompki. Dźwignia uwalniająca ciśnienie, to kolejny bardzo ergonomicznie zaprojektowany element. Odpalanie ciśnienia jest takie znaczące i dostojne ;). Producent zabezpieczył zbiornik przed zbyt energicznymi użytkownikami, wyposażając go w zawór bezpieczeństwa, zwalniany po przekroczeniu 200 psi.

Wszystko to, wręcz prowokuje do niedelikatnego obchodzenia się z Giant Control Tankiem, co (wspomniany z imienia i nazwiska) tester skwapliwie wykorzystał.

004GiantControlTank2

005GiantControlTank

006GiantControlTank

I na koniec - Giant Control Tank zgodnie z dewizą Henry'ego Forda z 1914 roku: „możesz otrzymać samochód w każdym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny”, dostępny jest wyłącznie w tym jedynie słusznym, męskim kolorze. Giant Polska wyceniła go natomiast na 269 zł.

Strzelanie

Strzelanie z giantowskiego tanka, okazało się rzeczą najprzyjemniejszą z całego procesu ubezdętkowywania (google milczy na temat takiej frazy - czyżbym ją wymyślił ?? ;). Całym sobą polubiłem tą pełną otuchy i satysfakcji chwilę, gdy stopa opony z donośnym hukiem wskakuje na swoje miejsce na obręczy, oraz następującą po niej ciszę zaświadczającą że całość jest szczelna.

Jeden z ostatnich ciepłych dni jesieni, spędziłem na przezbrajanie, niemal wszystkich rodzajów kół będących w moim władaniu. Najprzyjemniejsza konwersja na system bezdętkowy, przy kluczowym współudziale GCT, udała się na kołach Mavic Crossride oraz oponach Vrederstein Spotted Cat Tubeless Ready.  W trzech prostych i szybkich krokach: montaż firmowego zaworu (koła wyposażono w firmowe, szczelne opaski), nałożeniu opony i dmuchnięciu z Tanka, uzyskałem oczekiwany efekt.

Następny zestaw, który posłużył do testu Control Tanka to koła z szutrówki na obręczach WTB Frequency i-19 oraz opony Nano TCS Light 28x40C od tegoż samego producenta (przypadek ? ... ;) Jak w poprzednim przypadku guma wskoczyła szybko i z przytupem.

Ostanią próbą giantowego tanka były koła od plusowego NS Djambo. Przy pierwszym kole, z uwagi na brak odpowiedniego poślizgu, konieczny był dodatkowy strzał. Tutaj możecie obejrzeć wideo z uszczelnienia drugiego koła. Wybaczcie że zaspojleruję, ale wszystko poszło jak po ... mydle w płynie ;)

giant tank

 

Lista wad i zalet

WadyZalety

- pompowanie zbiornika po trzecim/czwartym razie przestaje być czynnością radosną ... ;)

- waga (ponad 2,5 kg) - przezornie zabierany na imprezę rowerową Tank, będzie kolejnymi kilkoma kilogramami bagażu, który trzeba będzie wrzucić do bagażnika samochodu. Bo na zabranie go do plecaka na wycieczkę, raczej nikt by się chyba nie poważył ...

+ każde kolejne pompowanie zbiornika można potraktować jako ćwiczenie aerobowe ;)

+ mobilność

+ prostota użytkowania

+ solidność i bezpieczeństwo

+ można użytkować w mieszkaniu (tzn. tester mógł, ale nieprzesadnie często ...)

Nawet niezbyt analitycznie ukierunkowane oko, zauważy iż lista zalet jest dłuższa. I nie jest to przypadek ;)

Uprzedzam pytanie, które może nasunąć się co bardziej przezornym czytelnikom. Nie, nie udało mi się przetestować zaworu bezpieczeństwa. Moja pompka zdolna jest nabić ciśnienie tylko do 160 psi.

Podsumowanie

Giant Control Tank wygodny w użytkowaniu, względnie tani i według mojej opinii zdecydowanie godny polecenia. Jest prosty i wygodny w obsłudze. Można go używać w warunkach domowy (ew. tarasowo/balkonowych). Konstrukcja pozwala wróżyć że posłuży długo i bezawaryjnie.

PS. Pozostaję w przekonaniu iż słowo "ubezdętkowywanie" przyjmie się i nie roszcząc sobie do niego specjalnych praw, zachęcam do używania :).

 

Tagi pompka rowerowa, test pompki rowerowej, jaka pompka, Giant Control Tank, ubezdętkowywanie, system bezdętkowy