29er_Titan_(3)

Przodownicy jazdy na kołach wielkiego formatu wiedzą jak wiele problemów może nastręczyć zakup wymarzonego roweru w naszym kraju. Nie dość, że asortyment ubogi, nawet w sklepach w stolicy, to w dodatku ceny wydają się klasyfikować użytkowników rowerów 29er w kategorii efekciarzy. My natomiast wiemy, że 29er to „przewaga dzięki technologii”. Ponadto, kupując gotowy rower zawsze będziemy musieli iść na kompromis i przekonywać się do tych elementów, które niekoniecznie są według nas optymalnym zestawem. Mając na uwadze powyższe, zdecydowałem się złożyć swój własny model śrubka po śrubce, nie godząc się na żadne kompromisy...

Paweł Alexander

Celem było stworzenie maszyny nadającej się przede wszystkim do zaawansowanej turystyki górskiej, a także, choć w mniejszym stopniu, do startu w maratonach. W doborze elementów brałem pod uwagę przede wszystkim trwałość i wytrzymałość, dopiero w drugiej kolejności wagę. Tak wygląda efekt mojej pracy:

29er_Titan_(3)

29er_Titan_(1)29er_Titan_(4)

Specyfikacja sprzętu

  • Rama – J&L, tytanowa, 17”
  • Widelec – Fox F29 RLC RP24, 100 mm skoku model 2009
  • Hamulce – Formula R1, przód – 180 mm PM / tył – 160 mm IS,
  • Śróbki do tarcz – J&L, tytanowe
  • Obręcze – Notubes ZTR Arch
  • Opony – Kenda Small Blocks Dual Compound (120 TPI) 2,1”
  • Piasty – Novatec 711 / 712
  • Szprychy – DT Competition
  • Nyple – Sapim
  • Zaciski kół – J&L, tytanowe, na klucz imbusowy
  • Przerzutka przód – XTR FD-M971 (top swing)
  • Przerzutka tył – XTR RD-M972 GS (krótki wózek karbonowy)
  • Pedały – XTR PD-M970
  • Manetki – Sram Attack
  • Linki, pancerze – XTR
  • Korba – XT FC-M770 44/32/22T
  • Suport – Mortop, ceramiczne łożyska
  • Kaseta – LX 11-28T
  • Łańcuch – Wippermann Connex 9SG
  • Stery – Crank Brothes Cobalt C 1 1/8”
  • Podkładki pod stery – J&L, tytanowe
  • Kierownica – Hylix Carbon – zintegrowana z mostkiem
  • Chwyty – Ritchey, neoprenowe
  • Sztyca – Hylix Carbon
  • Siodło – Selle Italia 135g, karbonowe pręty
  • Zacisk siodła – J&L, tytanowy
  • Oświetlenie – MacTronic, dwu-diodowe

Waga wskazuje 9,9 kg razem z pedałami, koszykiem, pustym bidonem i światełkami.

Made by you – czyli wybór części według własnych intencji

Całkowity koszt inwestycji wyniósł 8 600 zł. Wszystkie części oprócz siodła, były fabrycznie nowe. Wymagało to około dwóch miesięcy kolekcjonowania. Wszystkie elementy zostały zakupione przez Internet, w większości korzystając z serwisu eBay, przy czym, umawiając się na bezpośredni zakup zawsze udawało się wynegocjować 5-10% dyskont lub gratisową przesyłkę. Składając rower część do części, zawsze uda się zakupić coś na aukcji, a to na ogół spora oszczędność. Nadmienię tylko, że koszt roweru podobnej klasy w sklepie to przynajmniej 15 tys. zł.

Rama – całkiem sztywna i dokładnie wykonana jak na azjatycką masówkę. Przede wszystkim jest dwa do trzech razy tańsza od odpowiedników Litespeed, czy Van Nicholas. Przekonywująca jest dożywotnia gwarancja producenta. Jak mawiają "znawcy" – tytanowa rama jest na dwa sezony albo na całe życie, cokolwiek nastąpi wcześniej. Zobaczymy. Rama oferowana jest aż w 9 rozmiarach (14-22”). Przed zakupem miałem wątpliwości, czy zintegrowany tylni hak nie przełoży się na krótszą jej żywotność. Teraz już wiem, że jego destrukcja musiałaby oznaczać, że i tak nie miałbym szans na powrót do uprawiania kolarstwa. Geometrię ramy w rozmiarze 17” w porównaniu do geometrii rozmiaru M Scott’a Scale 29 RC 2011 oraz Scott’a Scale RC 2011 przedstawia tabela poniżej:

 

A

HT

TT

D

CS

ST

J&L Titanium 29er (17")

70,5˚

95mm

590mm

73,5˚

430mm

452mm

Scott Scale 29 RC 2011 (M)

69,5˚

105mm

600mm

72,5˚

440mm

438mm

Scott Scale RC 2011 (M)

70˚

120mm

585mm

73,5˚

440mm

420mm

Patrząc na tabelę może się wydawać, że Scott ma nieco bardziej agresywną geometrię, ale jest to zwodnicze. Przymierzając się do Scott’a 26” położenie sylwetki było bez widocznej różnicy w porównaniu do mojego 29er.

Choć nie każdy się do tego przyzna, dla większości wygląd jednak ma znaczenie. Tytan jest po prostu piękny i już. Wiele modeli ninerów ma gięte rury – dolną i /lub podsiodłową, celem umożliwienia adaptacji amortyzatora o większym skoku oraz zmniejszenia bazy kół. Osobiście nie mogę patrzeć na takie pogięte brzydactwa, a co dopiero na nich jeździć.

Rear_axle (1)Rear_axle (2)

Widelec – Nie jest może najlżejszy na rynku – ścięty waży około 1,7 kg. Budując maszynę marzeń wielu zastanawiałoby się pewnie nad karbonowym Lefty albo DT Swiss. Jako, że lubię poszaleć po skałach nie chciałem jednak karbonu. Poza tym w przypadku Fox’a łatwiej o fachowy serwis w Polsce. RLC oznacza, że oprócz regulacji twardości i tłumienia jak w modelu RL, mamy jeszcze możliwość regulacji kompresji. RP24 – regulacja reakcji na pedałowanie. Warto zaznaczyć, że przy włączonym RP24 nie ma możliwości zablokowania amortyzatora. W trakcie jazdy używam w zasadzie wyłącznie funkcji, które posiada RL. Wyższy model kupiłem tylko dlatego, że była okazja. Wkurzające jest natomiast to, że chcąc zablokować amortyzator, zdarza się przesunąć pokrętło do regulacji kompresji. Manetki blokady amortyzatora nie instalowałem, jako że wszystkie poprzednie i tak popsułem – oszczędność około 100 g.

Hamulce - Do rowerów na kołach 29” nie brałbym mniejszych tarcz niż 180mm z przodu ze względu na większy stopień dźwigni – promień koła / promień tarczy. Zainwestowałem, bo chciałem coś mocniejszego niż moje poprzednie Avid Juicy Three, które wiele razy okazały się za słabe.

Koła - Chciałem coś nadającego się do enduro, z czego można by zrobić zestaw bezdętkowy. Trójkomorowe ZTR Arch mają obniżone o 3mm wysokość bocznych ścianek w stosunku do konwencjonalnych obręczy, przez co łatwiej założyć oponę (chociaż najczęściej bez łyżki i tak się nie obędzie), trudniej dobić oponę do obręczy w przypadku silnego uderzenia, grzbiet opony jest nieco bardziej płaski, przez co opona ma lepszą trakcję. Szerokość felgi to aż 25 mm, co przekłada się na znakomitą sztywność boczną. Waga producenta – 1772 g to niewiele jak na koła do enduro. Zaciski zamieniłem na tytanowe, zyskując około 90 g. Piasty oczywiście na maszynach. Do zrobienia zestawu bezdętkowego użyłem zwykłej taśmy klejącej (zbrojonej włóknami) i wentyli Presta wyciętych ze starych dętek. Zalałem mleczkiem Stan’s Notubes – podobno wytrzymuje do 7 miesięcy.

Opony Kenda Small Blocks w wersji 29” są nie do kupienia w Polsce, a szkoda, bo ten model jest jednym z najbardziej chwalonych. Do swojej maszyny zaadoptowałem wersję Dual Compound (120 TPI) – gęstość kordu ma znaczenie nie tylko dla wytrzymałości opony, ale również dla przenoszenia siły i trakcji. Dla mnie to kluczowy parametr. Dla porównania, jedna z najbardziej popularnych opon, o podobnej cenie i charakterystyce zastosowania – Schwalbe Racing Ralph ma 67 TPI. Zauważyłem też, że w przypadku Schwalbe po około 1500 km zauważalnie wzrasta opór toczenia, czego nie doświadczyłem w oponach Kendy. Najprawdopodobniej wynika to z zastosowania miękkiej gumy, na brzegach, która z czasem staje się zasadniczą powierzchnią toczną. Kenda używa raczej twardej gumy. Moje stare Kendy w rowerze za 800 zł nie zdarły się przez ponad 12 kkm, jedynie popękały ze starości. W oponie Kenda Small Blocks na uwagę zasługuję duży balon. Porównanie opon Kenda Small Blocks w wersji 29 x 2,1" z Schwalbe Racing Ralph 26 x 2,1" przedstawiają fotografie poniżej:

 

Kenda_vs_Schwalbe (2)

Jak widać Kenda w wersji 2,1” jest porównywalnej szerokości do Schwalbe 2,25”.

Napęd i osprzęt – Zdecydowałem się na 9-rzędowy, ze względu na to, że zawsze trochę wolniej się zużywa, a także ze względu na koszty wymiany. Przy korbie 44/32/22T optymalną kasetą dla 29er moim zdaniem jest opcja 12-28T, niestety takiej nie dostałem, więc jest 11-28T. Krótki wózek tylnej przerzutki jest odpowiedni dla tej kasety – wystarczy, żeby obsłużyć zębatkę 28T, a dodatkowo jest bardziej precyzyjny i lżejszy niż długi czy średni wózek. Przerzutka przednia – wybrałem typ "down swing (wodzik poniżej obejmy), ponieważ jest bardziej trwały niż top-swing, kosztem nieco wyższej wagi i siły potrzebnej do aktywacji. Manetki – koniecznie chciałem gripy, żeby mieć więcej miejsca na ręce na kierownicy. Gripy są mniej zawodne i jak dla mnie wygodniejsze niż Dual Control. Trudniej też o przypadkowe przełączenie biegu na wybojach. Ponadto, te które zastosowałem, ważą około 60g mniej niż manetki XTR. Niestety ciężko je dostać, ponieważ Sram nie afiszuje się nimi, jako że dedykowane są do przerzutek Shimano. Suport Mortop na łożyskach ceramicznych – całkiem innowacyjna konstrukcja – oś korby spoczywa bezpośrednio na łożyskach, przez co układ wydaje się sztywniejszy. Miski wkręcane kluczem ISIS od środka, przez co obniżono wagę. Kwestia uszczelniania wydaje się być lepiej rozwiązana niż w przypadku konkurencyjnych suportów ceramicznych Aerozine. Przekonamy się. Łańcuchy Wippermann’a uchodzą za znacznie bardziej trwałe niż Shimano, poza tym złoty (pokryty mosiądzem) akurat świetnie pasuje do tytanu.

Bottom bracket

Pedały – Wcześniej miałem ubijaki i nigdy więcej nie dam się do nich przekonać, choćby nie ważyły zupełnie nic. Złapały luzy już po dwóch maratonach. Najbardziej irytujące były jednak trudności z wypięciem się w sytuacjach awaryjnych. XTRy są znacznie leprze, jeśli chodzi o łatwość wpięcia / wypięcia, ponadto nie słyszałem żeby ktoś wspominał o luzach. Wybrałem model M970, rezygnując z nowszego M980, ponieważ mniej się zapychają błotem.

Handlebar

Kierownica zintegrowana z mostkiem – Przemawia za tym teoretycznie większa wytrzymałość, waga i wygląd. Jest lżejsza niż np. zestaw kierownica plus mostek Ritchey WCS Carbon.

Wrażenia z jazdy

Artykuł napisałem po przejechaniu pierwszych 700 km, dlatego wynikami testu trwałości podzielę się później. Jazdy próbne odbywały się głównie po krainie białych skał - Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Po wejściu na rower pierwszy wyraźny bodziec wysyłany jest przez ultra anorektyczne siedzisko. To trochę tak, jak pierwszy raz z dziewczyną – na początku trochę boli, ale potem jest fajnie :). Innymi słowy tyłek potrzebuje około tygodnia intensywnej jazdy zanim pokocha to siodełko. Oczywiście bezpieczna jazda tylko z wkładką.

Przesiadając się na duże koła, miałem obawy, że przez mylną percepcję ludzkiego umysłu, w którym utrwaliło się, że rower zasadniczo musi mieć nieco mniejsze koła, będę wyglądał jak dziecko na rowerku z komunii. Moja partnerka przekonała mnie jednak, że z dużym sprzętem wydaje się nawet bardziej męski:).

Myself

Para nie idzie w gwizdek i o to chodziło. Rowerek jest naprawdę zrywny. Tytan jest oczywiście nieco mniej sztywny niż karbon, ale za to jest bardziej sprężysty. Dzięki temu, energia wykorzystana na ugięcie ramy częściowo jest oddawana z powrotem w pedał. Za to właśnie kocham tytan. Jeżeli nadal nie wiecie o co chodzi, spróbujcie zrobić łuk z prętu tytanowego lub stalowego i dla porównania z aluminiowego. Okazuje się, że aluminium odkształca się na tyle wolno, że sobie nie postrzelamy. Analogicznie, energia nie zostanie oddana w pedał.

Na asfalcie opony buczą jak tornado, ale nie da się wyczuć, aby opór toczenia był większy niż w przypadku np. Schwalbe Racing Ralph. Generalnie, jadąc po szosie nie zauważyłem, aby sprzęt dawał jakąkolwiek przewagę nad dobrej klasy rowerem 26”, czy to z górki czy pod górkę. Wrażenie to zmienia się diametralnie już po zjechaniu nawet na twardą leśną ścieżkę. Opory toczenia są zauważalnie niższe niż na 26”. Korzenie i kamienie przejeżdża się nawet z większą płynnością niż na niejednym full’u 26”. Im trudniejszy teren tym bardziej wyraźna przewaga nad rowerem 26”. W grząskim piachu i przy po dużych kamieniach 26” po prostu nie ma szans. Moim zdaniem, efektywność jazdy zależy nawet w większym stopniu od komfortu niż np. od sztywności czy wagi. Tym rowerem jeździ się po prostu wygodnie, nawet w wymagającym terenie.

29er_Titan_(5)

Rower wyróżnia się znamiennie dużą bazą kół, przez co nie jest to sprzęt dla amatorów zawracania w miejscu. Lawirowanie pomiędzy drzewami, skałami, czy nawet ludźmi na chodniku rzeczywiście jest trudniejsze niż w przypadku wszelkich innych rowerów, które testowałem. Ważna staje się umiejętność podbijania tylnego koła. Za to ostre podjazdy to po prostu bajka – nie znalazłem takiej górki, żebym musiał zejść z roweru ze względu na odrywanie się przedniego koła. Bez większych problemów udało się wjechać np. pod samą wieżę ruin zamku w Olsztynie, podczas gdy połowa zawodowców na wyścigach, które się tam odbywają musi zsiadać w tym miejscu z roweru. Kaseta 11-28T przy 3-blatowej korbie zupełnie wystarcza nawet w górzystym terenie i nawet przy kołach 29”. Nie wiem po co ludzie montują 32T i większe. Z kolei wykorzystanie przełożenia 44/11T to spore wyzwanie przy kołach 29” i dużym balonie opony. Efektywne użycie jest możliwe tylko przy jeździe z górki, powyżej 50 km/h.

Sztuciec Fox'a w trudnym terenie działa bez zarzutu. Małe nierówności są raczej wybierane przez duży balon opony. Jrej półokrągły grzbiet wspomaga ten proces. Dopiero przy około 35 psi widelec przejmuję tę rolę. Hamulce Formula R1 to był dobry zakup. Warto mieć nieco mocniejsze heble do 29 cali. Super lekkie, dobra modulacja i mokre też dają radę. Do hamulców dołączony jest zestaw do skracania przewodów, więc nie będziemy łapać gałęzi.

Koła są bardzo sztywne i wytrzymałe jak na tą wagę. Nie udało się ich rozcentrować pomimo próby kilku skoków. Jeżeli dysponujemy wolnym zasobem gotówki, a świadomość posiadania sprzętu lepszego niż konkurencja dodaje nam powera na maratonach:), pierwszą inwestycją, jaką bym rozważył, byłby mimo wszystko zakup lżejszych kół. Myślałem o Notubes ZTR Race. Zestaw waży 1345 g w wersji 29” i kosztuje około 950 USD. Do większych szaleństw zalecałbym jednak pozostanie przy ZTR Arch.

Biegi zaczęły przełączać się tak jak lubię dopiero po 300-400 km. Najprawdopodobniej ze względu na twardy łańcuch. W pewnym momencie zauważyłem łuszczący się lakier w jednym miejscu na kierownicy, gdzie wcześniej przykręcałem dźwignie hamulców. Zaaplikowałem więc „Kropelkę” i na razie się łuszczyca nie postępuje. Przez testowe 700 km nie udało się złapać kapcia, nie zauważyłem też wycieku mleczka, czyli najpewniej przekłucie opony nie miało miejsca. Opony trzymały ciśnienie przez czas.

Fallen_tree

Podsumowanie

Plusy

  • komfort jazdy,
  • przewaga w terenie,
  • trwałość,
  • jakość / cena.

Minusy

  • zwrotność.
  • to jeszcze nie jest szczyt marzeń – nie mogę się doczekać, kiedy ramy będą odlewane w całości z tytanu, pod indywidualne wymiary, jednym ruchem z siodłem, wzbogacone włóknami nanorurek albo warstwami grafenu. W końcu piroliza włókien węglowych i tak zachodzi w temperaturze topienia tytanu. Może dałoby się scalić te dwa procesy, tak by struktury węglowe tworzyły się w odlewanym tytanie. Napęd – dobrze wróżę rozwiązaniu, o którym mowa w linku poniżej:

http://www.stringbike.com/

Przy czym stalowe linki zastąpiłbym oczywiście linkami z włókien węglowych :)

29er_Titan_(2)