testy rama felt nine comp

Jedną z pierwszych firm mających w ofercie na Polskę rowery na 29” kołach był Felt. Być może właśnie dlatego zakupiłem rower z takowym napisem na ramie. Co prawda określenie „korzystna relacja cena-jakość” w przypadku ninerów ma troszeczkę inne znaczenie, ale kwota 1200zl za nową ramę w 2008 roku była jak najbardziej akceptowalna. Z perspektywy czasu swoją decyzję uważam za dość ryzykowne posunięcie. Jednakże brak jakichkolwiek zmian geometrii w modelach na lata 2009 i 2010 jedynie utwierdzają mnie w przekonaniu, że moje odczucia nie są wypaczone zauroczeniem blisko dwoma kilogramami rurek i spawów.

 

Mateusz Nabiałczyk

Rama pospawana z aluminiowych rurek oznaczonych numerem 6061 sprawia wrażenie lekko ociężałej. Nie chodzi mi nawet o spore przekłamanie producenta w kwestii masy…19,5” waży razem z hakiem i kompletnymi sterami 2070g! Gdy pytałem Harfę, padła wartość 1650g. No cóż, może to stery mają 400g.  Metaliczny brązowy lakier jest niezwykle odporny na zarysowania, w przypadku obić nie odpada, nie łuszczy się. Wykonanie nie budzi zastrzeżeń, chociaż o polerkę spawów nie miałbym pretensji. Przejdźmy do konkretów…

 Felt Nine Comptesty rama felt nine comp

Myślę, że przepisywanie pustych danych geometrii jest czynnością zbędną. Skupmy się zatem na wrażeniach z jazdy. Pierwsze wrażenie po przesiadce z Krossa Level A6…WOW! Naprawdę tę różnicę trudno opisać słowami, po prostu trzeba to poczuć. Gdy już ochłonąłem, mogłem w pełni skupić się na walorach nie tyle ramy, co całego roweru. Po paru kółkach byłem pewien obaw, które w dużej mierze dotyczyły pokonywania podjazdów. Siedziałem jakoś tak  nisko, wzrok skierowany na wprost, a nie jak dotychczas z głową zadartą do góry. Pierwsze korzenie, podskoki – no nie, kupiłem rower do wygłupów, a nie jazdy!

 

Po roku użytkowania mogę bez wątpienia napisać, że wyraźnie odczuwalne jest zupełnie inne rozmieszczenie ciała względem osi kół, środek ciężkości leży zdecydowanie niżej. Niewątpliwie jest to zasługa stosunkowo nisko umieszczonej mufy oraz długości górnej rury (efektywnie 625mm).  Obie cechy ułatwiają pokonywanie wzniesień w obu kierunkach, choć muszę przyznać, że podczas przepraw przez kamienie bardzo łatwo zahaczyć o coś korbą, nie jest to jednak problematyczne, gdyż nie robią ich z plastiku. Ewentualna wiotkość ramy jest nieodczuwalna, choć bardzo łatwo jest tę wadę  przypisać, gdy jeździmy na niskim ciśnieniu. Po prostu nie jesteśmy w stanie uwierzyć w tak genialną pracę opon.

 

Jeżeli ktoś jest zainteresowany dogłębną, a przede wszystkim bardziej naukową analizą owej ramy – zapraszam do lektury artykułu „Felt Nine, na tropie idealnej ramy”