http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/Mondraker_FactorR_29/P7115248.JPG

Mondraker podbija serca niebanalnym wyglądem, poważną technologią zaklętą w aluminium i karbonie. Ofiarą tej marki padł Nabiał. Tym razem to ja miałem zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem, gdyż 7Anna wytoczyła z magazynu najcięższe działo - Factor 29.

Piotr Makowski

Na początek Drodzy Czytelnicy kilka słów wyjaśnienia. Jestem osobą, która nie tyle lubi jeździć na rowerze (bo to jest oczywiste), co od jakiegoś czasu uwielbia się na rowerach ścigać. Proszę brać to pod uwagę, gdy będziecie czytali ten tekst. Tym niemniej starałem się podejść do testowego roweru obiektywnie, z miłością i czułością należną tak renomowanej marce. Bądź co bądź trafił mi się rasowy ścieżkowiec "pure MTB", a nie rachityczny rowerek do ścigania po mazowieckich piaskach.

Mimo całego bagażu optymizmu pierwsze wrażenie było przesiąknięte niepewnością. Rower rozmiarem dostosowany do mojego wzrostu (170cm) był po prostu WIELKI i z tym widokiem długi czas musiałem się oswajać… Pytanie - czy było warto?  Jak wam się spieszy, od razu zapraszam na koniec artykułu :) :) :)

P7115172

Garść faktów na „dzień dobry”

Trailowa maszyna Mondraker Factor oferowana jest przez producenta w trzech wersjach, różniących się między sobą zastosowanym zawieszeniem (amortyzatorem oraz damperem), kołami, hamulcami i napędem. Do naszych testów trafił najniższy model – Factor 29er, który przy wadze 13 kg i 400 g (bez pedałów) wyceniany jest przez producenta na niecałe 8000 zł. Wszystkie trzy wersje wykorzystują technologię „Mondraker Stealth 2.0 Twist Side Alloy Structure 29er Frame” (technologia pozwalająca projektować ramy lekkie – również wizualnie – ale jednocześnie bardzo sztywne) oraz „Mondraker Zero Supension System”, mający za zadanie zapewnić wysokiej jakości pracę zawieszenia. „Mondraker Zero Supension” jest odmianą systemu z tymczasowym punktem obrotu (TPO), który w wydaniu firmy z Alicante zapewniać ma odporność na pompowanie przy pedałowaniu, brak utwardzania się zawieszenia przy hamowaniu tylnym hamulcem, brak szarpania łańcucha przez pracujące zawieszenie i wyjątkową wprost czułość… Normalnie cudo ;-)

P7115189

Rzućmy okiem na geometrię:

 Factor Geo

Uwagę zwraca dosyć długa baza kół, przy jednocześnie stosunkowo krótkim tylnym trójkącie. W połączeniu z małym kątem główki spodziewać się należy więc dużej stabilności na zjazdach i pewnych utrudnień na krętych ścieżkach biegnących ostro w dół.

Rama wykonana z aluminium stopu 6000 ma interesujące, krągłe kształty oraz jeszcze bardziej charakterystyczyne, pudełkowane profile rur. Widać, że maszyna do hydroformowania musiała zdrowo napracować się, ale dzięki temu Mondraker Factor 29er jest "niepowtarzalny" i bardzo rozpoznawalny. Na szczęście grafik wybrał przyjemne dla oka połączenie matowej czerni z delikatną czerwienią. To także sprawia, że Mondraker wydaje się być lżejszy niż jest w rzeczywistości. 

P7115177P7115180

P7115182P7115185

Na pochwałę zasługują spawy. Wykonanie jest wzorowe. Jedyne co by moim zdaniem przydało się, to ich wygładzenie....ot po prostu miłe dla oka. Warto zaś zwrócić uwagę na tylny trójkąt. Sprawia pierwsze wrażenie dosyć sztywnego, mimo rur o niezbyt masywnych profilach. Niestety muszę dodać łyżkę dziegciu… Piękno i teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Otóż łącznik pomiędzy dolnym i górnym ramieniem tylnego trójkąta poprowadzony jest bardzo blisko powierzchni koła. Prześwit między nim i oponą wynosi tylko 10 mm. W „normalnych” warunkach pogodowych jest to całkowicie bezpieczna odległość. Jednak jeżeli trafimy na poważne błoto, to będzie kłopot. Aby się o tym przekonać wystarczył jeden dłuższy wypad na Mazowieckie wydmy. Przyznam, że tu naszła mnie pewna konsternacja - rower dedykowany do ostrzejszej jazdy poza szlakiem, a tu taki zonk. To po czym mam się na nim bujać, po suchych szutrach? "Po każdym podjeździe musi być zjazd" - już wiedziałem, co mnie czeka na Beskidzkim szlaku.....

(tytułem niusa dodam, że ów łącznik nie pojawi się w linii Factor 2014 - czyli ktoś wyciągnął mądre wnioski)

P7115175

Linki przerzutek i przewody hamulcowe są przytwierdzone do ramy bardzo porządnie. Szkoda tylko, że zipy użyte do przypięcia linki przedniej przerzutki mogą podrapać dłonie, gdy próbujemy rower chwycić za ramę. Z drugiej strony, sam sposób poprowadzenia linek (od spodu rurek) jest bardzo bezpieczny dla rowerzysty. W czasie jazdy nie sposób zaczepić o nie ręką lub nogą.

P7115192 P7115193
Wyposażenie:

  • Sztyca (375 mm), mostek (70/90 mm) i kiera (710 mm) sygnowane są marką Race Face Ride.
  • Siodło – Mondraker Factor 29er
  • Przerzutka przód – SLX, tył - SRAM x9, manetki SRAM x5
  • Korby – Truvativ Firex 44/32/22T
  • Kaseta – SRAM PG-950, 11-34 T
  • Łańcuch  - SRAM  PC-951
  • Amortyzator przedni – RockShox Reba RL 110
  • Amortyzator tylni – RockShox Monarch RT 190x50
  • Hamulce – Avid Elixir 1, 180/160 mm
  • Obręcze i piasty – MDK-XP1
  • Opony  - Kenda Slant 2,2 John Tomac

Jak wspomniałem na początku, koszt takiego zestawu komponentów dla Kowalskiego, to w chwili obecnej 7990 PLN. Na stronie producenta czytamy, że jest to konkurencyjna cenowo konfiguracja. Chmm....Kilka osób spotkanych podczas górskich testów jednoznacznie stwierdziło, że za taką kasę Factor "pupy nie urywa". No cóż....Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, dlatego zostawmy na razie ten temat. Cieszy za to obecność przyzwoitego amortyzatora z przodu i z tyłu, ale w tym przedziale cenowym to właściwie już standard, a nie rarytas. Napęd będący mieszanką grup Shimano i Sram naprawdę nie powala na kolana - spodziewałem się grup klasę wyższych. Jestem przekonany, że naprawdę intensywne użytkowanie szybko obnaży jego niedoskonałości, choć w trakcie ponad 1.5 tysiąca kilometrów przejechanych od Beskidów, aż po mazurską "Szwajcarię" ani razu mnie nie zawiódł. Miłym ukłonem jest przednia przerzutka montowana bezpośrednio do ramy, która obsługuje trzyblatowe korby Truvativ Firex.

Podobne zdanie mam w przypadku hamulców Avid Elixir 1, których obecność jest po prostu minimum przyzwoitości. Mało który zjazd był dla nich większym wyzwaniem, ale też skłamałbym pisząc, że dysponują "potworną" siłą hamowania i równie dobrą modulacją. Pozytywnym elementem w całym tym zestawieniu są koła (o masie zestawu z litości na razie nie wspominam…), a także komponenty sygnowane logiem Race Face (linia "Ride"). Te pierwsze odznaczają się poprawnym naprężeniem szprych oraz trwałością. Do akcesoriów trudno się przyczepić. Bądź co bądź, RF to RF.  

 P7115179P7115176

P7115184

Trudno nie napisać chociaż dwóch słów na temat opon Kenda Slant sygnowanych nazwiskiem wielkiego Johna Tomac'a. Testowaliśmy je w ubiegłym sezonie i wtedy raczej nie przypadły do gustu Nabiałowi. W moim odczuciu opony nie są aż takie nijakie jak to opisał Mateusz, zachowują się zupełnie poprawnie w suchym terenie, zaś na mokrym....jest zabawa. Zgodzę się z jednym - wybitne na pewno nie są. W sumie to nawet trochę dziwi ich obecność w takim rowerze jak ścieżkowy Mondraker Factor 29er. Spodziewałbym się zdecydowanie agresywniejszego zestawu. To nie jedyne "jajko-niespodzianka". Drugim jest masa. Otóż Mondraker postanowił przyoszczędzić i montuje Kendy w wersji bardzo ekonomicznej - drucianej… Na dokładkę dorzucono jeszcze równie ekonomiczne dętki. Za 8 kafli to naprawdę wstyd, szczególnie, że koła mają bardzo duży wpływ na jakość jazdy. O szybkim rozpędzeniu najtańszego Factora można zapomnieć.  

Na pocieszenie dla malkonentów poinformuję, że konfiguracja osprzętu w modelach 2014 została zmieniona na korzyść klienta względem tegorocznej!                        

Wrażenia z jazdy.

Jak wspomniałem na samym początku, rower wydaje się duży i przez długi czas musiałem się przyzwyczajać do wysokiej, wyprostowanej i (za sprawą kierownicy) bardzo szerokiej pozycji. O ile świadomość 11 centymetrów skoku daje poczucie większej swobody, to miałem poważne obawy, co do tego, jak maszyna będzie się zachowywała na naprawdę stromych podjazdach i zjazdach. Jednak spora baza kół i świetnie pracujące zawieszenie sprawiły, że nawet strome zjazdy (nachylenie ponad 30%) rower pokonywał spokojnie i sprawnie. Oczywiście, gdy pojawiały się uskoki, trzeba było tyłek zdecydowanie  wystawiać poza siodełko. Z fizyką nie ma żartów ;-). Ale jedno Wam powiem - dawno nie miałem takiej "fazy" mknąc w dół wąską ścieżką.

P7114965P7114988

Również w przypadku wymagających podjazdów (nachylenie 20-30%) nie było kłopotów. Rzecz jasna koło miało tendencję do myszkowania, jednak dzięki szerokiej kierownicy i przeniesieniu środka ciężkości bliżej przedniego koła można było nad tym spokojnie zapanować. Pomocnikiem w efektywnym pokonywaniu wzniesień jest także stromy kąt rury podsiodłowej, który sprzyja jeździe z wyższą kadencją. Jeszcze lepszą kontrolę może sprawić także przełożenie wielu podkładek pod mostkiem i tym samy obniżenie pozycji

 P7114954P7114981

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na przełożenia i zestrojenie napędu. Mimo, że trudno nazwać go "homologicznym", to działał on bez zarzutu, a przełożenie 22T z przodu i 34T z tyłu pozwalały podjechać pod każdą górkę dowolną ilość razy ;-) Inna sprawa, że gdyby z tyłu było 36T… to byłoby jeszcze łatwiej. Wyczuwalna jest jednak mało elegancka zmiana przełożeń - biegi wskakują pewnie, lecz z wyraźnym "szczękiem".

Dochodzimy do terminu-klucz, czyli słynnego "Zero Suspension". Cała „zabawa” opiera się na tymczasowym punkcie obrotu i unikalnym mocowaniu dampera, który jest zawieszony pomiędzy dolnym i górnym ogniwem i kompresowany z obydwu stron. Trochę jak inna wersja Maestro. A jak to działa w praktyce? Jak zwykle  - "unikalnie"...W przypadku zawiechy TPO zastosowanej w  Mondrakerze szczególnego znaczenia nabiera, moim zdaniem, optymalne dobranie ciśnienia w tylnym i przednim amortyzatorze, zwłaszcza w tym drugim. RS Monarch RT jest wyjątkowo prostym i mało finezyjnym urządzeniem, bez żadnej platformy. Ugięcie wstępne sięgające przepisowych 20%-25% powoduje, że faktycznie, zawieszenie "pracuje" w niekorzystny sposób w bardzo ograniczonym stopniu. Mam jednak nieodparte wrażenie, że odbywa się to kosztem jego czułości dla niewielkich nierówności. Po najechaniu na większą przeszkodę zawieszenie połyka ją gładko. Takie ustawienie z pewnością zachwyci osoby lubiące rywalizować z kumplami podczas każdej wycieczki. Do swobodnej, typowo "trail'owej" jazdy sugerowałbym jednak większy sag - sięgający 30%. Komfortowe kołysanie i „fun” będą wówczas na odpowiednim poziomie, ale podjazdy będą też kosztować użytkownika sporo więcej watów. Tak to już jest. Coś za coś ;-)

 P7115023

Z pewnością, na podjazdach, "Zero Suspension" jest niemal idealnym pomocnikiem. Przy jednym wszakże założeniu. Pedałować trzeba na miękko…Wówczas system zawieszenia dosyć skutecznie eliminuje pompowanie, a tylne koło trzyma się podłoża jak przyklejone. Po przesiadce z mojego hardtaila to było naprawdę miłe wrażenie. Inna sprawa, że owo kręcenie „na miękko” przy nachyleniu podjazdu wynoszącym około 30 % i przy nierównościach terenu jest dosyć problematyczne… Dla przypomnienia - RS Monarch blokuje widelec w 100%, co zadowoli osoby lubiące „twarde sportowe zawieszenie”, natomiast RS Reba nie blokuje się całkowicie, lecz zostawia kilkunastomilimetrowy margines bezpieczeństwa. W sumie oba komponenty są nieźle zgrane i prezentują podobną klasę.

Warto zwrócić też uwagę na pozostałe cechy zawieszenia, na które nacisk kładzie producent. Można oczywiście nabijać się z wielu marketingowych zapewnień. Jest jednak faktem, że ten mechanizm nie utwardza się podczas hamowania, a łańcuch nie szarpie…albo inaczej - czyni to w stopniu nieistotnym. Gorzej, gdy chcemy gwałtownie przyspieszyć i jeszcze nie daj boże staniemy w korbach… Co tu dużo gadać. Buja i już!  Wychodzi brak platformy CTD lub jakiejkolwiek innej, która pomagałaby jadącemu w trakcie wspinaczki lub jazdy w dół.

 P7115005

A jak śmiga się po lesie, górskich, krętych szlakach, słowem w miejscach, do których Factor 29er został stworzony? A....to zależy od stylu jazdy. Do szybkiego lotu w zakrętach potrzebuje trochę miejsca. Trzeba się w łukach pochylić. Jeżeli więc ktoś marzy o slalomach między drzewami pokonywanych z prędkością światła, to powinien wybrać inną maszynę. Nie chodzi tu zresztą tylko o konieczność pracy ciałem i wychylanie się na boki. Pamiętajmy też o mega szerokiej kierownicy… Dzięki niej naprawdę można się owinąć wokół pnia ;-) Na szczęście wspomniane Elixiry 1, w połączeniu z tarczami Avida, potrafią osadzić maszynę w miejscu. Radzę więc uważać. O OTB nie jest trudno. Na pochwałę zasługują mimo wszystko gumy Slant SIX. Swoim, stosunkowo drobnym bieżnikiem dobrze trzymają się podłoża i dzięki płynnie zaokrąglonemu profilowi poprzecznemu zachowują się przewidywalnie na wirażach.

A no właśnie....apropos skrętów i związanej z tym kwestii: sztywność vs wiotkość. Otóż masywny węzeł główki w połączeniu z "taperowaną" sterówką są pieruńsko sztywne, rower prowadzi się jak po sznurku. Nie doskwiera nawet brak sztywnej osi, choć taki element byłby mile widziany w rowerze tej klasy. O ile przód jest jak "żyleta", to ogon Mondrakera wykazuje pewną wiotkość podyktowaną zapewne smukłymi i wycieniowanymi rurami tylnego trójkąta. Nie pomogła nawet sztywna oś tylnego koła. Jednak w czasie „cywilnej” jazdy, nawet w trudnym terenie cecha ta jest po prostu nieistotna....szczególnie, wtedy, gdy choć na chwilę zapomnę o rywalizacji i każdym straconym wacie. Wy zróbcie to samo! Wtedy Mondraker jest jak miód!

 P7115248

Czy jest w takim razie jeszcze coś, co przy całej sympatii, nie podobało mi się w tej maszynie ? Tak, trzy dobne rzeczy Pierwsza, wynikająca z geometrii. Przy stromych i krętych zjazdach nie jest łatwo zmieścić się w zakrętach. Przy czym mam tutaj na myśli nachylenia rzędu 30 % i naprawdę ciasne agrafki. Baza kół, kąt główki i wysoko zawieszony suport (320 mm) powodują, że niekiedy skręt jest dosyć trudny do zainicjowania. Inna sprawa, że (na szczęście) przy takich wymuszonych stójkach, gdy zastanawiamy się jak właściwie złamać się w „tym zakręcie” Mondraker stoi bardzo stabilnie i grzecznie czeka na naszą decyzję ;-) Ta jego cierpliwość jest ważna, bo oprócz wyboru optymalnej ścieżki dla kół, trzeba jeszcze pamiętać o przestrzeni dla kierownicy. 710 mm to jest naprawdę dużo. Uspakajam jednak, można  i warto się przyzwyczaić…

 P7115212

Druga rzecz to dźwignie blokady amortyzatorów. Z przodu, aby skorzystać z tej funkcji musimy sięgać do korony po prawej stronie. W trudnym terenie może to być bardzo kłopotliwe, ale jeszcze wykonalne. Konia z rzędem jednak temu, kto w czasie jazdy po wybojach będzie wstanie przekręcić dźwigienkę na damperze… Jest ona tak kosmicznie „daleko”, że się nie da. Powiecie, że przesadzam i wychodzi moje zawodnicze drugie "ja", Być może, lecz z drugiej strony ergonomia powinna być tak pomyślana, aby człowiek nie musiał zatrzymywać tylko po to, aby przekręcić dźwignię.

P7115168

Trzecia rzecz to waga. Prawie 14 kilogramów, to jednak sporo i masę tę doskonale czuć, gdy się chce gwałtownie przyśpieszyć. Oczywiście jest to parametr, z którym akurat najłatwiej walczyć. Sporo możemy uzyskać na samych kołach. Obuty w gumowe kapcie przód waży 2254g a tył 2846g. Jest więc z czego schodzić. Oczywiście nie spodziewajmy się też cudów. Kto jednak zamierza zdobywać szczyty w tempie niekoniecznie ekspresowym, niech zignoruje moje utyskiwanie, wsiada na rower i pedałuje "co koń wyskoczy". Ostatnia sprawa to gripy i siodełko. Jak dla mnie oba punkty styku niewygodne. O siodełko to się nawet nie będę kłócił. W końcu każdy tyłek jest inny. Jednak przy tej wadze i przeznaczeniu roweru gripy mogłyby spokojnie mieć ergonomiczne kształty, lub być po prostu wygodniejsze…

P7115226

Na sam koniec pozwolę sobie jeszcze na słowo optymizmu - ruchome elementy zawieszenia nie wykazują żadnych luzów. Zaryzykuję zatem stwierdzenie, że Mondrakerowi udało się stworzyć sprzęt na miarę naszej szerkości geograficznej. Trwałość dostajemy gratis!

Dla kogo jest więc ta maszyna? Na pewno nie dla tych co oglądają złótówkę z dwóch stron i liczą na złote góry. To nie ten adres. Na pewno nie jest dla tych, którzy walczą na trasach maratonów. Dla nich Mondraker przygotował wyższe, znacznie lżejsze modele Factor, między innymi na karbonowej ramie. Odłóżmy na bok portfel i obcisłe skarpetki kompresyjne, ponieważ najtańszego Mondrakera Factor nie kupuje się dla osprzętu ani tym bardziej do walki o podium. Factor 29er to po prostu rower dla tych, którzy lubią jeździć i nie stronią od trudniejszych szlaków, a czas ma dla nich inny wymiar. To ci bajkerzy, którzy łapią "flow" pędząc w dół singltrakiem. To Ci, którzy wciągają nosem dodatkowe ćwierć kilo "na dętkach", bo sami mają do zrzucenia pół tony. To ostatecznie My, którzy mamy tych kilka chwil, aby się zatrzymać, podziwiać przyrodę i przy okazji.....zmienić dźwigienką charakterystykę pracy amortyzatora.

Zalety:

  • wygodna, sportowa pozycja do komfortego turlania się po ścieżkach
  • pancerna, relatywnie lekka rama
  • przedni amortyzator RS Reba
  • dobrze działający napęd
  • mocne koła
  • skuteczne i mocne zawieszenie
  • 110mm skoku
  • kontrola nad rowerem
  • sztywna oś tylnego koła x12

Wady:

  • wysoka masa - prawie 14kg
  • ciężkie opony
  • zbyt twarde chwyty kierownicy
  • brak manetki zdalnej blokady
  • silne bujanie w trakcie podjazdów na "stojaka"
  • głośny napęd (taki urok)
  • niezbyt skrętna bestia.
  • mało ergonomiczne dźwignie blokady skoku

 

Tagi rower Mondraker, Podium, FactorR, rower 29er, duże koło, pełna amortyzacja, 7Anna