http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/mbike%20barracuda/IMGP0142.jpg

W ostatnim czasie szum wokół nowego roweru Mbika nie słabnął, ba wręcz przybierał na sile. Obiecywano niesamowitą cenę, śmiesznie niską wagę, do reklamy zaangażowano samego Diablo. Niestety za pięknym opakowaniem i obietnicami muszą jeszcze iść konkrety. Czy je znalazłem?

Mateusz Nabiałczyk

Dzwoni kurier, mówi, żebym zszedł na dół, bo z taką paczką to on sobie nie poradzi. Pokonując kolejne schody w dół zastanawiam się, czy koleś jest tak słaby, czy bardziej leniwy. Tymczasem moim oczom ukazuje się ogromny karton. Pan pyta z zaciekawieniem, co jest w środku. Gdy odpowiadam, że rower, słyszę pogardliwe „yhm” z niedopowiedzianym „tyś widzioł kiedy rower”. Po otwarciu wieka okazuje się, iż Barracudę wsadzono w całości, jedynie kierownica skręcono w bok – jak dla mnie bomba, ludzie z MBika chyba wiedzieli, że składanie roweru mnie przerasta  : - )

Tak poważnie, to ucieszyłem się niezmiernie, bo zawsze to mniej roboty. Oczywistym jest również działanie mechnizmu „tester zadowolony, tester kupiony”. Niby nic, ale nawet hamulce wyregulowane idealnie, mostek odwrócony na minus, klamki pod prawidłowym kątem...siodło na odpowiedniej  wysokości. Zaczynam się bać, czy oni czasem za dużo o mnie nie wiedzą.

Z korytarza przenoszę rower do mieszkania i nagle uświadamiam sobie, jakie to lekkie! Wyczuwalnie lżejsze, niż moje Zaboo (10,4kg), ale czy katalogowe – przez wielu kwestionująco wyśmiewane – 9,37kg jest choć w zasięgu akceptowalnego odchylenia?

IMGP9913

Szybka matematyka: 9,71kg – 0,35kg (pedały Shimano XT) = 9,36kg!

Jak już jesteśmy przy liczbach, porachujmy, ile tak naprawdę wart jest ten rower, bo 10 tysi wydaje się być snem, choć dla konkurencji pewnie bardziej koszmarem. Większość komponentów, głównie z koncernu Srama jest klasą samą w sobie i nie trzeba ich nikomu przedstawiać, ani rekomendować.

IMGP0022

Wątpliwości mogą budzić przede wszystkim koła. Ciężkie nie są – obręcze Alex Rimsa Evo Super Comp zapewne większości niewiele mówią, ale wystarczy pogmerać chwilę w necie i okazuje się, że nie dość, że mają 375g/szt i 20mm wewnętrznie, to jeszcze w przeciwieństwie do konkurencyjnych Crestów są oczkowane. Szprychy...miały być lubiane przeze mnie płaskie CN Spoke MAC424, tymczasem są zwykłe okrąglaki, nawet niecieniowane.  

IMGP0016

Piasty to produkt Q-Lite...pierwszy raz spotykam się z takim wynalazkiem, więc nie będę się nawet silił na szukanie o nich czegokolwiek w necie, bo to każdy potrafi. Zobaczymy, jak będą się sprawować.

IMGP0030

Kolejna niewiadoma, potencjalny sęk, to tak naprawdę rama. Umówmy się – MBike to firma, która dopiero wyrabia sobie markę, walczy o klientów i swój kawałek tortu zwanego rynkiem rowerowerowym. Z jednej strony to obliguje, z drugiej nie daje gwarancji najwyższej jakości produktu, w którym wyeliminowano niedociągnięcia i wady – wszyscy uczą się na błędach, a to wymaga czasu i praktyki.

Na papierze jest genialnie. Masa karbonowej wydmuszki poniżej 1kg stworzonej z myślą o ambitnych bikerach bawiących się w starty XC/Maraton w niesamowitej cenie. Ideał? Czysto teoretycznie przeanalizujmy geometrię...

Barracuda-geometria

Testowy rozmiar 20” ma 625mm górną rurę. To wystarczająco, ale czy tak będzie przy kącie podsiodłowym 71,5*? Zobaczymy, tym bardziej, że teraz ilu producentów, tyle metod pomiaru tej wartości. Reszta bez cienia wątpliwości jest wzorowa, uwagę zwraca bardzo krótki ogon 435mm, który nie do końca na tyle wygląda, ale o tym później.

Malowanie na żywo prezentuje się ciekawie. Może i zbytnio krzykliwe, ale przecież o to właśnie chodzi. Producent ewidentnie chwali się swoim produktem, jest z niego dumny i najwyraźniej wie, że klient podzieli jego zdanie. A co jeśli nabywca woli stonowane kompozycje? Jest drugie, bardziej spokojne wydanie w barwach czerni i szarości z zielonymi wstawkami.

IMGP9931

Górna rura płynnie przechodzi w tylny trójkąt.

IMGP9959

Okolice mufy są dość rozbudowane – tak lubię.

Niezmiernie cieszy dbałość o bardzo istotne szczegóły. Matchmakery wprowadzają porządek na kierownicy, manetka blokady skoku amortyzatora (pod sztywną oś 15mm)to coś więcej, niż najczęściej wsadzany PopLoc.

IMGP9971

Podejście praktyczne rozpocząłem od dość biernego zapoznania się z rowerem. Tu zmierzyłem, tu pomacałem...co z tego wyszło?

Po pierwsze jak na 435mm długości ChainStay’a wydało mi się coś za dużo miejsca między oponą a przerzutką przednią, tym bardziej, że podsiodłówka nie jest gięta.

IMGP9946

I rzeczywiście – wyszło 440mm od osi piasty do osi mufy. Płakać, czy cieszyć się? Satysfakcję Szerloka już mam, dodatkowe 5mm również mnie nie smucą, gdy przypomnę sobie, jak w pewnych sytuacjach zachowywał się np. Stumpjumper (spora nerwowość tylnego koła na zjazdach po kamieniach i innych nierównościach). Dodatkowe pięć milimetrów to takie optimum, więc uznaję, iż jest lepiej, aniżeli miało.

Skanujący każdy centymetr Barracudy wzrok zatrzymał się również na tylnej przerzutce. Trafił się model X0 ze stabilizatorem wózka...rzeczywiście nie da się go ruszyć, ciekawe czy choć raz spadnie mi łańcuch, bo to, że uderzy w ramę jest raczej nierealne. Z tego powodu dziwi mnie obecność neoprenowej osłonki, ale jak to mawiają za miedzą „niech se jes, jak se jes”, czy jakoś tak.

Miejsca na oponę w widełkach wydaje się być dużo, ale podkreślam fakt, iż na obręczach siedzą gumki w rozmiarze 29x2.0. Rozsądne maximum to 2,25”, na więcej bym się nie porywał – prześwit w nerwalgicznym miejscu wynosi 68mm. Innymi słowy dobrze jest, bo na takie liczby skrzywić się mogą jedynie fani skoku 130+ i to na obu osiach, a przecież nie dla nich Barracuda, lecz dla ściganta.

IMGP9939

Przyszedł czas na ustawienie siodła względem mufy i weryfikację tego, czy problemem okaże się wspomniane już 71,5* nachylenia podsiodłówki. Sztyca posiada proste jarzmo bez cofki, co świadczy o świadomości producenta - nie jest to tak oczywiste w krainie firm rowerami się toczących. Aby już nie wracać do tego tematu, powiem, że różnica położenia miejsca trzymania prętów siodła względem ramy z kątem 73* to jedynie 5mm, choć w teorii powinno być dużo więcej, jakieś 20mm...20mm mniej wyciągniętej sylwetki aka skróconej górnej rury. Oznaczałoby to sporą wpadkę - ramę ‘po bułki’, nie nadającą się zbytnio do ścigania i ambitnej jazdy...właśnie tego się obawiałem. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że znowu pomiar został wykonany w nieznany mi sposób, istotnie pomniejszając szkody wynikające z tego posunięcia. Się projektantowi upiekło, przynajmniej na to wygląda.

No dobra, koniec biegania z centymetrem krawieckim, czas na bardziej subiektywne doznania z jazdy.

Pierwsze, co mnie uderzyło, to fakt, iż od samego początku bardzo dobrze czuję się na tym rowerze. Reakcje Barracudy są przewidywalne – tańczy, a raczej pływa, jak się jej zagra, albo wody naleje. Przyspieszenie ma niesamowite, ale nic dziwnego, skoro jest tak lekka, a do tego zaopatrzona w semi-slicki Maxxis Maxxlite o chorej wręcz masie, która rzeczywiście nie przekracza 350g/szt!

No własnie...błoto, niedługo pewnie pierwszy śnieg, a mnie przyszło sprawdzić, ile wart jest ścigant na semislickach. Bardzo się obawiałem o to, czy w ogóle pozwolą mi coś sensownego podjechać, a z zakrętów wychodzić w pionowej pozycji. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że trzymają wręcz niewyobrażalnie dobrze, rzecz jasna jak na swoją gładkość.

Pierwsze kilometry w lesie, a ja jakoś nie mogę się odnaleźć, choć pierwotnie czułem się świetnie. Wymieniam siodło, jest lepiej. Niemniej dalej nie mogę jakoś się rozluźnić, a raczej wyciągnąć. Mimo wszystko kąt podsiodłowy zabiera jednak trochę więcej, niż wymierzyłem. Większości bikerów z pewnością nie będzie za krótko, ale ja akurat ortodoksyjnie wielbię skrajnych sportowców, którzy pozwalają na pełne wyciągnięcie z mostkiem 100mm. Szczęśliwie tutaj mamy dość łagodny kąt główki, więc wspornik kierownicy 120mm powinien dawać akceptowalne walory jezdne. Ostatecznie lekko cofam siodło i godzę się na przesunięcie środka ciężkości do tyłu oraz bardziej siłową jazdę.

Z tegoż powodu obawiałem się, że MBike nie będzie wzorowo piąć się pod górkę. O zjazdy akurat się nie martwiłem. Przyzwoita baza kół i główka 70,5* w połączeniu z szeroką kierownicą mogą dać tylko jeden, pozytywny efekt.

Faktycznie, w dół Barracuda po prostu płynie. Wyraźnym ogranicznikiem są opony, które na zbyt wiele nie pozwalają. Gdy pojawia się śnieg zaliczam pierwsze gleby. Z tego powodu podmieniam opony na zdecydowanie bardziej terenowe. Efekt piorunujący! Rybka idzie, aż miło. Teraz problemem jest już tylko brak tylnego zawieszenia...nie, nie, dampera nie przełożyłem .

IMGP0142

A jak z tymi podjazdami? Byłem niemal pewien, że jedynie kwestią czasu pozostaje trafienie wzniesienia  o nachyleniu powodującym podbijanie przedniego koła. Przyznaję, tym razem się myliłem. Rower rwie pod górę, aż wióry lecą, co zresztą nie powinno dziwić przy takiej masie. Rama przy deptaniu na stojąco jakby lekko chciała powiedzieć, iż moje 85kg to już całkiem sporo. Jest się czemu dziwić? Deklarowane 950 gram włókna węglowego to dramatycznie mało. Moja prywatna rama ma równo połowę więcej materiału, a różnica na jej korzyść w tym temacie co prawda jest wyczuwalna, ale z pewnością nie proporcjonalnie do masy. Nie zmienia to faktu, że bliscy mi gabarytem i z solidną łydą mogą czuć, iż podczas sprintu coś pracuje. Pozostaje jeszcze pytanie, na ile huśta rama, a na ile tylny zacisk koła, który jest zwykłym szybkozamykaczem z osią 5mm, a szkoda – 142x12mm z pewnością wiele by pomogło. Potencjalnym nabywcom z miejsca zalecam wsadzenie DT RWS, różnicę wychwyci każdy. Nie wiem, co na to producent (ewentualne limity wagowe), ale cięższym facetom sugeruję szukać innej ramy – Barracuda jest dla równie lekkich, co ona sama.

IMGP0204

Wszyscy ci potencjalni złodzieje watów cennej energii nie zmieniają jednego – tak niskim nakładem sił podjeżdza się mało którym rowerem, w 99% przypadków jest to topowy model znanego producenta za 20 i więcej tysiaków, w 1% jest to po prostu inna Barracuda. Poniżej zamieszczam fotkę górki, którą CZASAMI udaje mi się łyknąć, na MBiku jest to regułą i to mimo krępujących ruch zimowych spodni i posezonowego braku mocy. Na tak mocnych stromiznach przód ma tendencje do sygnalizowanego podnoszenia, które łatwo się koryguje.

IMGP0238

Przyznaję się bez bicia – długo nie wiedziałem, co napisać o zachowaniu w zakrętach. Rower jest neutralny aż do bólu. Skręca równie dobrze z biodra, jak i przy pomocy ciągnięcia kierownicą. W szybkich łukach idzie stabilnie, ale prawdę powiedziawszy w zimowych warunkach trudno oszacować, gdzie są jego granice. Ograniczę się zatem do stwierdzenia, że w tej kwestii jest przynajmniej dobrze. Zdziwiła mnie tylko jedna rzecz, na którą użytkownik ma wpływ – pomimo dość zjazdowych kątów i wcale nie najkrótszej główki, przednia oś jest relatywnie mocno dociążona.

Interesujące, szczególnie w odniesieniu do papierowych danych, zjawisko skłoniło mnie do podniesienia kokpitu i szukania złotego środka, który w przypadku Barracudy zdaje się być gdzie indziej, niż zwykle. Mówię tu o relacji wysokości kokpitu do siodła – w myśl uproszczonej biomechanicznej optymalizacji, kierownica powinna być jak najwyżej, byle tylko pozwalała zaliczać podjazdy na granicy możliwości naszych nóg. Najczęściej takie ułożenie przy moim wzroście oznacza 5cm wyżej siodło, aniżeli kiera. Tutaj kompromis o dziwo osiągamy z podniesionym do góry frontem  względem punktu wyjścia (kierownica na równi z siodłem). W rezultacie podczas łykania zakrętów na nowym ustawieniu tył jest bardziej dociążony - dokładnie tak, jak lubię - a zjazdy jeszcze łatwiejsze. Co istotne, zysk bez istotnych strat na podjazdach.Kolejny raz podczas tego testu moje teorie biorą w łeb...no może nie do końca, choć obiektywne wytłumaczenie, iż pozytywne zaskoczenie, rozmywające przypuszczenia, wynika z niskiej masy i zrywności roweru nawet mnie nie do końca przekonuje. Po prostu nie chce się wierzyć, że niecały kilogram (względem mojego Zaboo) robi aż taką różnicę. Chyba czas na lekkie korekty w temacie powiązania rowerowej teorii z praktyką...

Zawsze piszę, że komponent A mocno mnie irytował, natomiast B pozytywnie zaskoczył. Tutaj mamy kilka bardzo ciekawych części z rozwiązaniami na 2013, których z pewnością jesteście ciekawi.

1104_1Pierwsze z nich to tylna przerzutka Sram X0 Type 2 posiadająca specjalny mechanizm usztywniający wózek. W przeciwieństwie do Shimano nie jest to przełącznik zwiększający napięcie sprężyny, a sprzęgło rolkowe, którego obecność co prawda dodaje około 40 gram, ale robi robotę. Na nierównościach łańcuch nie lata, zawsze w napięciu czeka na ruch manetki. Podczas jazd testowych ani razu nie spadł. Bardzo ciekawy patent, fajnie że się tu znalazł.

Kolejna sprawa to działanie SiDa z Solo Air. Tutaj rzecz jest o tyle ciekawa, że uginając go na sucho mam wrażenie, jakbym napierał na coś nielepszego, aniżeli Tora, serio. Tymczasem w trakcie nabijania kolejnych kilometrów działanie Rock Shoxa nie pozostawia wiele do życzenia, wygląda na to, że decyzja o wycofaniu się z Dual Air raczej nie przyniesie obniżenia jakości działania. Raczej, bo uczciwie trzeba dodać, że test w niskich temperaturach nie sprzyja ostatecznym osądom tego typu komponentów - olej i smar napewno choć trochę gęstnieją, co z kolei negatywnie wpływa na pracę i odbiór testera.

Co z resztą szpeju? Działa tak, że mucha nie siada. Po prostu topowy osprzęt wart swojej ceny, szczególnie gdy ‘w pakiecie’ jest tak śmiesznie niska. Biegi zmieniają się natychmiastowo w charakterystyczny, dość brutalny sposób. Elixiry działają dobrze, choć tył cały czas piszczał. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że karbonowe dźwignie dają wrażenie lekkiego zapowietrzenia, być może tak też było w moim egzemplarzu. Nie zmienia to faktu, że każdy hamulec z alu dźwignią działa jakoś tak bardziej bezpośrednio.

Aaaaa, bym zapomniał o toczydełkach. Dalej się kręcą, tył ma pomijalne dla nowych kół bicie, czyli pełen sukces...idealnie prostych jeszcze nie zdarzyło mi się zwrócić. Tylna piasta dość głośno terkocze, zazębia szybko i bardzo często na pełen obrót, dużo częściej, niż mój DT ze Star Ratchet 36T. A co z tymi szprychami? Miały być płaskie, są okrągłe. Okazuje się, że śmigałem na egzemplarzu prototypowym, który akurat takie dostał. Seryjne sztuki otrzymają płaskie CN Spoke MAC424 – nic tylko się cieszyć, bo oznacza to kolejne 150-200g do przodu i to na masie rotowanej.

Podsumowując, jak wiele mamy prawo oczekiwać od tak świetnie wyposażonego roweru za, w tym przypadku śmieszne, 10 000 PLN? Osprzętowo po prostu nie sposób wytknąć choć jeden słaby punkt. Rama zaskakuje wagą, intryguje wyrazistym wyglądem, ale nie jest idealna. W efekcie otrzymujemy rower, któremu blisko do prawdziwego sportowca, ale jednak brakuje większego wyciągnięcia sylwetki. Chyba, że ktoś lubi jazdę siłową ‘z uda’ i odsuwa siodło mocno w tył. Wtedy jest wręcz świetnie. Co ciekawe, okazuje się, że niedomagania wynikające z ostrego kąta podsiodłowego i sztywności obliczonej na bikera w okolicach 70-75kg można w dużej mierze kompensować wyjątkowo niską masą i efektywnie działającym osprzętem. Czynniki te zaskakująco zmniejszają nachylenie oraz rozmiary każdej górki czy przeszkody.

IMGP9934

Cieszę się, bo na koniec z czystym sumieniem mogę podpisać się pod stwierdzeniem, że jestem dumny z polskiej firmy, która konsekwentnie idzie do przodu, ku lepszemu. Na pytanie, czy warto kupić Barracudę, odpowiem kolejnym – a czy ten MBike ma w ogóle konkurencję? Według mnie samą ceną zmiótł ją już w przedbiegach.

 

Tagi test roweru,Mbike Barracuda, geometria roweru, opinia, relacja z jazd, team29er, cena roweru, rama carbon slr, lekka rama z karbonu