http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/news/Rowery/Hardrocx/Hardrocx-logo.jpg

Wcale nie trzeba szukać ciekawych rowerów za Wielką Sadzawką. Wystarczy Allegro. Handel używkami i nowościami wszelkiej maści rozkwita i czasami, ktoś sprowadzi coś, co okazuje się być rzadkim okazem, zwłaszcza jeśli pochodzi w prostej linii od Wikingów. Kto wie, może sam Thor odkuwał swoim młotem aluminiowe ramy..

Michał Śmieszek

Norwegia jest przepięknym krajem. Miejscem tajemniczym, ale jednocześnie niesamowicie otwartym na turystykę, zwłaszcza aktywną. Mimo, że kraj ten należy do najrzadziej zaludnionych w Europie, to rowery nie są niczym niezwykłym. Co więcej, wszelkiej maści turyści i fanatycy dwóch kółek są tam bardzo mile widziani. Wiem, co mówię - wśród przyjaciół mam jednego norwegofila, który po swojej pierwszej wyprawie rowerowej już na stałe związał się z tym rejonem Europy.

W związku z tym obecność lokalnego producenta rowerów zupełnie nie powinna mnie zaskoczyć, Ale jednak zaskoczyła, tym bardziej, gdy sprawdziłem katalog. No cóż...taką ofertą 29erów można by zawstydzić kilka bardziej znanych marek.

Nie raz i nie dwa spotykamy się z tym, że takie małe, lub średnie firmy (nie uwłaczając nikomu) idą często na łatwiznę i proponują najprostsze, ogólnodostępne wzory ram przyczepiając do nich tylko własne logo i zmieniając grafikę. Takie czasy. Rzadko kiedy trafia się sprzęt, który nie dość, że dysponuje ciekawą linią, to jeszcze posiada atrakcyjne parametry, takie jak choćby masa. Do tej lepszej kategorii można spokojnie zaliczyć właśnie norweską perełkę - firmę Hardrocx.

Spółka z Oslo i bergeńskiego sklepu Sykkelsenteret istnieje od 1993roku - właśnie mija dwudziestolecie - jak oni się ukryli przez tyle lat na europejskiej arenie? Cóż Norwegowie najwyraźniej nie potrzebują afiszować się z własnymi rowerami dalej niż poza Skandynawię, co widać choćby po rozbudowanej sieci sklepów wyłącznie na terenie Norwegii. Mottem przewodnim norweskiego producenta jest ponadprzeciętna jakość i użyteczność jednośladów opuszczających bramy montowni. Rowery są tak skomponowane, aby nie rozleciały się na pierwszym zjeździe ze szczytu fiordu.

Oczywiście chlubą Hardrocx są węglowe konstrukcje. Wbrew pozorom i ogólnie panującym trendom, Norwegowie zaprojektowali całkowicie nowe karbonowe ramy, a nie tylko skorzystali z ogólnodostępnej oferty azjatyckiego wytwórcy. Tu warto zajrzeć na blog jednego z współprojektantów, gdzie dokładnie opisuje cały proces produkcyjny, nie tylko karbonowych 29erów. "Dizajn" jest miejscami naprawdę sztuką samą w sobie - zwróćcie uwagę na tylny most, węzeł suportu czy główkę ramy.

OX stasis OX stasis 1

Wracając do 29erów...W tej kategorii w sezonie 2013 znalazło się 8 modeli, w tym cztery na ramie z włókna węglowego i cztery na ramie aluminiowej. W przypadku modeli MTB na dużym kole celem była prostota oraz minimalizacja kosztów produkcji, tyle że "prostota po norwesku" ma nieco inne znaczenie niż u nas. Nie szukano Nowej Ameryki (ta została już dawno odnaleziona), lecz dostosowano własne pomysły do już funkcjonujących na rynku. Tytułem dygresji uważam, że to wybranie mniejszego zła, choć patrząc na mało kiszkową ramę Helium OX Stasis trochę żal, że brak identycznej wersji 29"...jeszcze.

Niewątpliwie węglowa linia dwudziestek dziewiątek nie jest dziełem przypadku, lecz osób czynnie uprawiających MTB i znających realia świata wielkiego koła. Postawiono na stabilność, kontrolę i efektywność na podjazdach i zjazdach, kosztem zwrotności. Ostre kąty w połączeniu z rozsądnymi długościami rur dają gwarancję, że doświadczony krosiarz okiełzna norweskiego potwora (nie wątpię, że znajdą się osobniki porównujące 29ery z Północy Europy do  tych z za naszej południowej granicy).

 

Jak łatwo domyśleć się, flagowe wielkokołowce uzbrojono na bogato. Dla przykładu najwyższy Circo Volante TEAM SL to kompletna grupa XTR, wymieszana z kołami American Classic Race, sztućcem FOX F32CTD Fit i komponentami Syntace. Całość waży 9.1kg, ale za tę przyjemność trzeba słonoooo zapłacić - 55 tys. szwedzkich koron czyli ok. 31.000 PLN.

CircoVolante TeamSL29R 2 CircoVolante TeamSL29R

Circo Volante TEAM, tańszy o 10 tysięcy PLN posiada wcale nie gorszy zestaw: napęd XT, korby FSA SLK Carbon, koła ZTR Crest, amor FOX F32CTD Fit i komponenty Ritchey WCS

CircoVolante Team29R

Dalej jest już tylko budżetówka w postaci Circo Volante SL na prawie pełnym XT, Foxie, kołach ZTR, komponentach Ritchey WCS

CircoVolante SL29R

oraz "zwykłego" Circo Volante. W najtańszym zestawieniu, ok 11 tysi, otrzymacie ledwo Matołka Tower Pro, mieszankę napędową Deore SLX/XT, jakieś tam obręcze Sunn Ringle Inferno 23, hample Tektro Auriga, i komponenty z tajemniczym logiem HRX. Generalnie w Polsce za tą samą kwotę można dostać Barracudę na o niebo lepszym osprzęcie, ale pamiętajcie, że to jest Norwegia.

CircoVolante 29RAch...no przecież! Popełniłbym faux pas, gdybym nie napisał o karbonowej "damce" MTB - Circo Volante 29 XX. Niech was, drogie Panie i Panowie nazwa nie myli - XX w nomenklaturze Hardrocx oznacza sprzęt dla kobiałek, a nie dla osprzęt XX.

CircoVolante XX

Węglowa dameczka ma równie atrakcyjną grafikę oraz charakterystykę dobraną pod kobiecą specyfikę. Osprzęt nie jest wyszukany, ale spełni swoje zadanie - amortyzator Manitou Tower Pro, interesujący mix napędowy Shimano XTR/SLX/DEORE, koła Sunn Ringle Inferno. I tylko ta cena...jak u Prady.

Aluminium....wiecznie żywe. Czy można normalnemu zjadaczowi norweskiego chleba zaproponować coś ciekawego? Można - niecałe 1600gr zaklęte w tajemniczy stop Stasis X6 Superlight, który jest podstawą wspomnianej, drugiej czwórki 29erów z fiordów północy. Ponoć aluminiowe szkielety produkowane są w tej samej fabryce co Cannondale, być może dlatego legitymują się tak atrakcyjną masą.

Aluminiowe jednoślady także wyróżniają się na tle konkurencji. Formą nawiązują do droższych braci. Nowoczesna konstrukcja posiada główkę o zmiennej średnicy sterów, dla poprawy sztywności frontu, Warto zwrócić uwagę na łukowaty tylny trójkąt i konkretne przekroje dolnych rurek w okolicy mufy suportu, co w teorii ma pozytywnie wpływać na pochłanianie niewielkich drgań oraz efektywność pedałowania.

Nie kombinowano z geometrią - jest identyczna, jak w przypadku najwyższych modeli. Różnica jest jedynie w użytym stopie aluminium w modelach Stone Machine i Rock Machine - w miejsce X6 Superlight jest nieco mniej wycieniowany AL6061 Superlight. Waga pokaże co najmniej 1700gr, co i tak jest przyzwoitym wynikiem.

Najwyżej klasyfikowany jest Hardrocx Helium 29R. Za kwotę prawie 11K PLN można stać się właścicielem roweru ubranego w Manitou Tower Pro, Koła ZTR Crest, niemal pełny napęd Shimano XT, opony Maxiss Ikon 29x2.2, komponenty marki HRX.

hrhelium29r2013

Nieco skromniej prezentuje się Cambrium 29R, od którego zaczęła się cała historia z norweską marką, i który można było nabyć bardzo okazyjnie na Allegro. Tu podstawą jest Manitou Drake, mieszanka Shimano XT/Deore, koła Sunn Ringle Inferno obute w Ikony Maxxisa. Całość, w przeliczeniu, skromne 8400 dutków.

2013-hardrocx-cambrium29r

Budżetową linię 29R reprezentują dwa modele. Pierwszym jest Stone Machine 29R.

stonemachine29r-hardrocx2013

Producent wyraźnie zjechał z tonu, mimo to nadal sprzęt jest porządny. Za 6K polskich złotych rower uzbrojono w amor RST First Air 29, mix Shimano XT/Deore 3x9, koła na obręczach Alex Rims obute w szybkie gumki Kenda Kozmik Lite, podstawowe hample SH-BR395.

Najtańszą propozycją norweskiej montowni jest Shock Machine 29R. I faktycznie...jest skromnie. Napęd 3x9 Acera/Deore, tanie korby, amortyzator RST Blaze, koła AlexRims...Generalnie sprzęt entry level, który w Norwegii kosztuje prawie 4500 naszych PLN-ów.

2013hardrocxshockmachine29r

Nie mogło zabraknąć jednośladów reprezentujących najnowszą modę 650B. Hardrocx proponuje pilotażowe dwa modele Helium 27R oraz Cambrium 27R. W obu rowerach podstawą jest identyczna, mocno wycieniowana rama aluminiowa, ważąca nico ponad 1,5kg. Naturalnie nie ograniczono się wyłącznie do zmiany nazwy. Młot Thora puknął tu i tam przystosowując geometrię pod średni rozmiar koła.

http://hard-rocx.no/wp-content/uploads/2013/02/Teknisk-Race-MTB27.jpg

Pierwszy z wymienionych osprzętowo jest niemal odpowiednikiem większego brata. Podstawową i najważniejszą różnicą jest brak przedniego amortyzatora. Norwedzy uznali, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie sztywny karbonowy widelec. Zmieniono także ogumienie dając szansę znanej Kendzie Karma. Taka frajda musi kosztować...w przeliczeniu niemal 11 koła złotówek.

2013helium27r

Drugim towarzyszem rozmiaru 650 jest Cambrium SL 27R. Tym razem zmian jest więcej. Z widocznych warto wymienić debiutancki amortyzator RST 650 AIR o skoku 100mm. Napęd składa się z 27 rzędowej mieszanki przerzutek i manetek XT/Deore. Potoczymy się na kołach Sunn Ringle Inferno 25 obutych w opony Kenda Karma. Hamowaniem zajmie się komplet Tektro Auriga Pro...I tylko cena psuje humor potencjalnego nabywcy z zagranicy. 7300 PLN nie jest konkurencyjną kwotą, 

hardrocx-cambrium27r2013

Ładni ci Wikingowie...tacy kolorowi na tle czarno białej konkurencji, i tacy inni. Tylko szkoda, że kosztują tak, jakby sprzęt był sygnowany logiem Prady. Z drugiej jednak strony, człowiek przynajmniej wie, że nie kupuje norweskiego kota, w norweskim worku. Tak przy okazji, Hardrocx kombinuje także ze stalą oraz całkowicie zawieszonymi konstrukcjami. W tym roku jeszcze nie, ale w 2014 można spodziewać odświeżenia oferty. A tymczasem pozostaje mi podziwianie wdzięków Kriss de Valnor...nieodłącznej towarzyszki przygód naszego Thorgala.

 

Tagi Hardrocx, Norwegia, rower 29, 29er, carbon 29er, rama karbonowa