Giant_XTC 00005-001

Kto nie słyszał o "IksTeCe, ręka do góry? Nie ma takich, bo te 3 literki są niemal tak dobrze znane jak "XTR". Słyszysz XTC, widzisz logo Giant. I na odwrót. Zupełnie jak w przypadku konkurencyjnych "Rokhopperów", "Szjugarów", "Inbredów", "Skejlów" i całej rzeszy innych dwukołowych modeli, które na przestrzeni lat stały się klasą samą w sobie, siłą napędową produkujących je fabryk...XTC...i nie ma, że boli.

Michał Śmieszek

Sportowo-wyczynowe modele XTC zdołały wyrobić sobie renomę przez te wszystkie lata. Można nie kochać tajwańskiego Giganta, można nienawidzić specyficznej obsługi klienta, można dostawać torsji widząc krążące po ulicach dziesiątki tych samych, "tanich jak vifon", rowerów...Ale nie można odmówić serii XTC sukcesu, dlatego tylko kwestią czasu, niestety wyjątkowo długiego, było stworzenie wersji XTC 29, która w założeniu miała przejąć wszystkie najlepsze cechy zarezerwowane do tej pory dla mniejszych 26 calowych wyczynowych braci. 

Od pierwszego dnia premiery 29erowa wizja Gianta wzbudzała wiele skrajnych emocji. Pozytywne komentarze Giganto-fanatyków mieszały się z krytycznymi uwagami branży, szczególnie osób mających pojęcie o specyfice tłentynajnerów. Gdzie leżał problem? No właśnie... W opinii tychże ekspertów Giant nie chciał zbyt radykalnie zmieniać już istniejącej konstrukcji, lecz sprytnie ożenić "stare" z "dużym", czyli manewr jaki próbowało wiele firm przed nimi. Naturalnie projektanci jednego z największych producentów i dostawców rowerów na świecie bronili XTC rękami i nogami. Tylko czy takim ludziom da się zaufać?....uff uff!. Sami sobie sprawdzimy!

Giant_XTC 00005-001

Mówisz masz. Giant trafił pod naszą redakcyjną strzechę. Nie, nie...na pewno nie Talon - flagowy 29er Gianta, lecz topowy (na Polskę) XTC "0". Wypasiony rower lub zupełnie przyzwoity ścigant dla entuzjasty. Nie wiem, z czego to wynika, ale z daleka widać, że to musi być Gigant...XTC. Żeby było ciekawiej, nie jestem odosobnionym przypadkiem. Faktem jest, że chromowana rama na tle kolorowych jednośladów wygląda zdecydowanie oryginalniej, a czarny konkretny emblemat wyraźnie informuje z jaką marką mamy do czynienia.

Giant_XTC 00007

Dla odmiany logo "XTC 29" już nie jest tak bijące po oczach. Kolorystyka komponentów jest także utrzymana w konwencji tajwańskiej firmy: dominuje czerń oraz niebieskie akcenty: siodełko F:izik Tundra 2, amortyzator Foxa. Ale spokojnie....gdyż Giant nie zrobił z XTC festyniarskiego roweru. Całość jest moim zdaniem bardzo stonowana. Cóż...kultowe rowery nie potrzebują reklamy

P4245810

Od dywagacji na temat malowania juz tylko krok do omówienia samej ramy, która, jak już powiedziałem, jest typowa dla serii XTC. Nie będę was trzymał w niepewności. Mając w pamięci wyjątkową niską masę ram z serii XTC 26" nie mogłem sobie odmówić rozebrania Gianta do golasa i zważenia go. Cyfrowy wyświetlacz pokazał kilkukrotnie ten sam wynik: 1570g!! Ale uwaga: z pakietem suportu Shimano PF 30, dlatego możemy śmiało założyć, że "eMka" XTC waży nieco powyżej 1400g. To bardzo dobry wynik potwierdzający klasę producenta i materiału, tj. aluminium ze słynnej serii Aluxx SL (super light). Niejako przy okazji zwrócę uwagę na fakt, że mimo tak niskiej masy, rama XTC nie zachowuje się jak "puszka po piwie". Co więcej, spać spokojnie mogą tatusiowe (tacy jak ja), którzy wyhodowali odpowiednią masę jesienno-zimową! Giant w grubaśnej instrukcji podaje maksymalną wagę jadącego (ubranego i objuczonego), jaką zniesie każda rama. Dla ram XTC z Aluxx SL wynosi ona 160kg!!! By the way....szczegółowość instrukcji obsługi roweru Giant XTC to temat na osobną książkę!

Potężne profile, hydroformowanie i wyjątkowo elegancko położone spawy - tu widać kunszt robotów oraz opatentowaną technologię kształtowania rur. Ale myli się ten, kto spodziewa się wymyślnych kształtów, filigranowych elementów, CNC. Pod tym względem Giant wypada skromnie....no i o to właśnie chodzi. Wyczynowy rower ma być efektywny... do lansu mamy Electrę. Poszczególnym rurom nadano kształt ściśle powiązany z przeznaczeniem XTC i obciążeniami występującymi w trakcie mocnego deptania w pedały. Wyraźnie to widać zwłaszcza na przykładzie naszej testowej "dżajantowej eMki", która sprawia wrażenie większej niż jest w rzeczywistości. 

Giant_XTC 00010

XTC "0" 29er otrzymał stożkową, potężną główkę, którą "łatwiej przeskoczyć niż obejść" - jest pękata (standard), ale za to wyjątkowo krótka - niecałe 10cm. Ciekawostką. a być może normą jest obecność pół-zintegrowanych łożysk kierownicy. Przyznam, że w przypadku tej ramy spodziewałem się ujrzeć fabrycznie wytoczone gniazda dla maszynowych łożysk steru, co pozwoliłoby obniżyć wysokość frontu roweru o kolejne parę milimetrów. Z drugiej jednak strony skomplikowałoby to proces produkcyjny, a tak, szast prast - wciskasz michy i po bólu...

Pękata główka tworzy całkiem sztywny i masywny układ wraz z przylegającymi doń rurami dolną i górną, które zostały połączone konkretnym spawem. Giant nie bawi się w kompromisy. Dolna rura jest potężna, Na całej swojej długości ma lekko trapezowy kształt, przy czym jej dolna krawędź jest na tyle szeroka, że z powodzeniem pełni rolę błotnika. Widać to wyraźnie na zdjęciach. Lecz to nie jedyna zaleta - o wiele istotniejsza jest sztywność głównego trójkąta. Dla odmiany górna rura jest znacznie bardziej "wycieniowana" - tam, gdzie oddziaływujące siły są największe, nadano jej konkretny, przepłaszczony profil, który niczym kropla zwęża się i ku tyłowi.

Giant_XTC 00015Giant_XTC 00012

Tył XTC nie wyróżnia się czymś nadzwyczajnym. Ale czy to oznacza, że jest brzydki lub nieefektywny. A skąd! Przypomina mi się mój własny XTC z czasów, gdy 29tki były w Polsce tak rzadkie jak białe niedźwiedzie na ulicach. Dokładnie ten sam praktyczny ascetyzm. To, co natychmiast rzuca się w oczy to ilość miejsca na błoto i opony jakie przeznaczył projektant XTC. Choć to rower wyłącznie do maratonów i XC, to spokojnie wetkniecie kapcia o szerokości 2,4". Śmiem zaryzykować twierdzenie, że 2,5 calowe WTB też się wciśnie (tylko po co). Nie kombinowano z "esowatymi" kształtami górnych i dolny rurek widelca. Te pierwsze ładnym, szerokim łukiem łączą się z rurą podsiodłową tworząc naturalny duuży prześwit. Aby usztywnić nieco ten ostatni odcinek wspawano między prostokątne profile elegancki odkuwany łącznik, w którym jednak próżno szukać otworu montażowego na odblask i błotniki. Dolne rurki pozbawiono dodatkowych wzmocnień uznając, że użyte profile są wystarczająco sztywne i mocne. Dzięki temu zabiegowi udało się stworzyć dodatkową przestrzeń na oponę, która chowa się w zagięciu rury podsiodłowej, bo trzeba Wam wiedzieć, że Giant XTC posiada krótki ogonek - jak na prawdziwego ściganta przystało.

Giant_XTC 00027Giant_XTC 00017Giant_XTC 00028

Giant_XTC 00024

Skoro mowa o efektywności, to Giant w modelu "0" zastosował mufę suportu 73mm na łożyska wciskane typu Press-Fit. Kto liczy każdy uciekający wat, ten będzie słusznie zadowolony z takiego rozwiązania. Obecnie nie ma już problemów z dostępnością pakietów suportowych w tym standardzie, więc zdecydowanie należy policzyć Giantowi ów zabieg in plus.

Giant_XTC 00026

Czy zatem rama Giant XTC "0" pozbawiona jest zupełnie wad? Jeszcze się taki nie urodził....., jak mówią starzy Indianie. Do niedociągnięć (mało istotnych), zwłaszcza w relacji do ceny zaliczam osobiście obecność gniazda hamulca tarczowego w wysłużonym standardzie międzynarodowym IS 2000. Co raz częściej stosowany Post Mount jest po prostu ładniejszy i wygodniejszy i zapewne sztywniejszy od przykręcanego adaptera. Tu Giant jakoś tak poskąpił. Ale najbardziej cholera trafia człowieka, gdy weźmie miarkę do ręki, ponieważ okazuje się, że cal calowi nie równy. Mając w pamięci mojego pierwszego XTC 26" sprzed kilku lat w identycznym rozmiarze M 18" spodziewałem się identycznego modelu na dużym kole. Srogo się zawiodłem! Moja miarka uparcie twierdzi, że rzeczywiste 440mm podsiodłówki nijak nie równa się 18 cali, tj 460mm. No ludziee....2 cm różnicy to jest przepaść, zwłaszcza, gdy sztyca ma "mniej regulaminowe" 375mm długości. Przy moim wzroście 182cm Giant XTC był po prostu za mały. Przyznam, że bardziej doskwierał mi brak centymetrów pod dupskiem, niż krótka górna rura (której byłem świadom), bo ten element można stosunkowo łatwo nadrobić mostkiem. Krótko mówiąc, osobniki wyższe są skazane na "eLkę". Niestety Polak mądry po szkodzie...

A poza tym, że mały, to Giant XTC "0" jest prawdziwą maszyną do ścigania, gotową do najtrudniejszych zadań. W przeciwieństwie do tańszego XTC "2" 29, który mimo wysokiej ceny jest bardzo ubogo wyposażony, wersja "zero" może pochwalić się bardzo przyzwoitym osprzętem. W relacji do ceny wypada moim zdaniem znacznie lepiej, choć konkurencja potrafi lepiej. No ale Giant....to Giant.

W rowerze, oprócz przerzutki tylnej sporo uwagi pochłania amortyzator. Każdy czule sprawdza czułość ugięcia oraz jakość pokręteł. W XTC zastosowano idioto-odporny sztuciec ze stajni Fox'a, model FOX F29 RL Evolution 15QR, który stety/niestety jest podstawową wersją bez ekstrasów takich jak platforma lub powłoka Kashima. Czy to oznacza, że jest źle? No skąd! 100mm płynnego skoku gwarantuje przyczepność i bezpieczeństwo na większości tras. Trzeba powiedzieć tylko jedną istotną sprawę. To jest FOX, w związku z czym użytkownik musi przyzwyczaić się do wyjątkowo czułej pracy i specyficznej charakterystyki ugięcia. A poza tym...cód, miód i orzeszki

Giant_XTC 00023

Giant_XTC 00001Giant_XTC 00002

Tajwańczycy najwyraźniej lubią się z Shimano, i chwała im za to! Nasz 29er posiada pełny napęd XT 3x10 Dyna-Sys: korba, manetki, kaseta, łańcuch. Do pełni szczęścia zabrakło kół i hamulców z tej samej grupy , ale o nich za chwilę.

Tak, jak niektórzy nienawidzą japońskich produktów, tak ja je uwielbiam i zdecydowanie przedkładam nad amerykańską konkurencję. Nie dość, że tańsze, to często mniej awaryjne i praktyczniejsze, czego najlepszym przykładem są zainstalowane w Gigancie manetki XT 3x10 z rocznika 2012. Układ działa miodzio, do tego można zrzucić łańcuch o dwie koronki na raz cynglem poruszającym się w obu kierunkach, wedle widzi-mi-się użytkownika. Co więcej, Shimano od tego roku zrobiło ukłon w kierunku posiadaczy "dwublatów" i lewa manetka posiada przełącznik między trybem 3X i 2X. Uwaga tylko dla wszystkich! Przełącznik przekręcamy wyłącznie, gdy manetka ustawiona jest na "dwójce"! Inaczej można łatwo upierwiastkować go...! (niestety wiem to z autopsji, ale tak to jest, gdy się "manuala" nie czyta!)

Giant_XTC 00003Giant_XTC 00008

Koła...to osobna para kaloszy. Giant promuje własną linię produktów skądinąd całkiem udanych. W naszym przypadku wykorzystano pancerny zestaw GIANT P-XC29-2 w którego skład wchodzą firmowe, wyjątkowo wysokie obręcze, piasty Giant Tracker Performance (przód 15mm QR, tył 9mm QR) na łożyskach maszynowych i odchudzone szprychy DT Competition Black 2.0 > 1.8mm. Przyglądając się wykonaniu całości można by odnieść wrażenie, ze zestaw powinien być stosunkowo lekki - co najwyżej lekko przekroczyć 2kg. Niestety, to tylko pobożne życzenia. Przednie koło razem z tarczą i sztywną osią waży 1150g, podczas gdy tył osiąga aż 1340g. Ufff....Winowajcą są pancerne rafki i piasty...i odblaski, których tester nie miał ochoty zdemontować.. Pocieszeniem niech będzie fakt, że obręcze mają 20mm szerokości wewnętrznej, są bardzo sztywne, a koła mimo masy toczą się lekko dzięki łożyskom przemysłowym i relatywnie łatwo rozpędzają. Aby ciężki żywot był ciutkę lżejszy, obuto je w naprawdę piórkowe kapcie Schwalbe Racing Ralph Evo 2.1 (520 i 525g), które w teorii są przygotowane na konwersję do bezdętki (w praktyce..., to jak na Politechnice).

Giant_XTC 00025

Giant_XTC 00018

Wbrew logice nakazującej homogeniczność komponentów Giant zastosował hamulce ze stajni amerykańskiego Srama. Avidy Elixir 7 są modelem często występującym w droższych konstrukcjach, co w pewnym sensie potwierdza ich skuteczność i słuszny wybór producenta. Wykonanie stoi na najwyższym poziomie. Tak samo można ocenić siłę hamowania - po dotarciu okładzin i tarcz XTC 29 staje w miejscu.

Giant_XTC 00019Giant_XTC 00030.jpg

Osprzęt towarzyszący pochodzi także ze stajni Gianta, z nieco bardziej zaawansowanej linii "Concept". Najciekawszymi elementami są kierownica i mostek. Kto spodziewa się ciężkich kowadeł, ten się zawiedzie. Prosty drążek sterowy o długości aż 690mm i mikrym kilkustopniowym gięciu do tyłu, waży niecałe 200g, a równie prosty i elegancki mostek 90mm - 163g. Najmniej wyuzdanym elementem jest sztyca długości 375mm i rzadziej spotykanej średnicy 30.9mm. Na dobry początek wystarczy...Ostatnim elementem wartym wymienienia są chwyty. Nieby prosty element, ale niejednokrotnie odpowiedzialny za komfort. W XTC projektanci zastosowali przykręcane aluminiową obejmą gumowe chwyty. Nie są rajem dla naszych dłoni, ale dzięki karbowanej powierzchni ręka nie uśliźnie się nawet podczas deszczowej i błotnej wycieczki.

Ciężkie dupsko lub wycieniowaną pupinę posadzimy na siodełku FI'ZI:K Tundra 2. O produktach tej firmy słyszał chyba każdy. A z oceną jest zupełnie jak z rowerami Giant'a. Tundrze nie można na pewno odmówić porządnego wykonania, choć jak pokazuje zdjęcie poniżej, pokrycie nie jest "wieczne".

(Uwaga od testera: Widoczne na zdjęciach mostek PRO oraz sztyca KORE urwały się z innej bajki ze względu na konieczność dopasowania sprzętu pod siebie, dlatego proszę Was o wybaczenie.)

Pewnnie zastanawiacie się, ile waży Giant XTC "0", Rama jest lekka, tak jak osprzęt do niej przykręcony. Jedynie ciężkie, choć pancerne koła psują ten ogólny imaż. No więc...waga pokazała zaledwie 11.55 kg. Jedni powiedzą, że to dużo jak za rower z górnej półki za 8,5 tysiąca PLN. Ale faktem jest, że potencjał do odchudzania jest ogromny. Można bez większego kombinowania zjechać poniżej 11kg.

Giant_XTC 00020

Giant_XTC 00004

Żeby polskiemu prawu stało się zadość, producent wyposażył naszego ścigacza w gustowne odblaski na koła i ramę oraz piękny i skuteczny dzwonek. W terenie zabudowanym te elementy ratują życie, ale poza nim dociążają niepotrzebnie całość :) :) :), dlatego w krótkim czasiei trafiły do pudła na rowerowy szrot.

Rower złożony i wyregulowany. Zatem do dzieła rodacy - przybrudźmy nieco opony i poobijajmy chromowany lakier! O wrażeniach z jazdy Gigantem-Ścigantem, trygonometrii trójkątów, alergii na laktozę przeczytacie już niedługo w kolejnym odcinku Animal Planet.