http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/BBB_MountainGo/P3232256.JPG


"Cudowne dziecko dwóch pedałów"...teraz hasło na czasie, poprawne politycznie, albo i nie poprawne. Niemniej rower bez porządnych pedałów, to nie rower, lecz hulajnoga. A kolarz bez dwóch pedałów, to zwykły... zagalopowałem się. W tak oto niezwykłych okolicznościach przyrody zakończył się długodystansowy test kompletu "espedów" BBB

 

Michał Śmieszek

Wbrew pozorom i rozmiarom, pedały to jeden z ważniejszych elementów roweru, bez których każdy jednoślad naprawdę jest upośledzony. To także komponent, który oprócz łańcucha musi przenosić największe obciążenia generowane przez rowerzystę, i który przy całej naszej skrupulatności w dopieszczaniu sprzętu jest prawdopodobnie najczęściej pomijaną podczas czyszczenia. Pedały zauważamy dopiero, gdy coś trzeszczy, pęknie lub nagle zaczyna klekotać, bo łożysko złapało luz. Tak się sprawy mają w przypadku tradycyjnych platform, jak też sportowych "klików". 

Nic więc dziwnego, że producenci i działy projektowe prześcigają się nie tylko w odchudzeniu konstrukcji, lecz także w optymalnym doborze materiałów, które wytrzymają paskudne traktowanie przez ich właścicieli. Sami dobrze wiecie, że znaleźć złoty środek jest ogromnie trudno, bo niska masa nie idzie w parze z wytrzymałością, żeby nie wiem, co producent pisał. Nie wspomnę, że żyjemy w czasach, gdzie długowieczność oferowanych towarów jest nieopłacalna. Jak części będą zbyt trwałe, to firma zbankrutuje. 

No dobra...tyle tytułem wstępu. Niemal dwa lata temu zakupiłem za skromne 230 PLN, pedały sygnowane logiem znanego producenta akcesoriów rowerowych BBB. Firma w naszym kraju jest chyba jedną z lepiej kojarzonych, pewnie tak samo dobrze jak Accent, Tranz-X i cała reszta podobnych przedsięwzięńć. To co charakteryzuje akurat tego producenta, to faktycznie relatywnie wysoka jakość i równie relatywnie dobre opinie użytkowników. Testowany model to BBB BP-11 Mountain Go, który w tamtym czasie był najwyższym w kolekcji. Obecnie został zastąpiony przez przeprojektowaną, nową konstrukcję BP-14, a nad nim jest jeszcze opcja z tytanową ośką, dla maniaków niskiej masy własnej oraz jednośladu. 

P3232258

Choć Mountain Go zdążyły wypaść z kolekcji, to po pierwsze primo nadal można je wyszperać, po drugie primo obecna konstrukcja nie jest znacząco inna od poprzedniej. Do zakupu skusiły mnie właściwie dwie rzeczy, niska masa oscylująca w granicach 300g, po drugie znajoma, otwarta konstrukcja, z którą miałem do czynienia wcześniej, ale pod nazwą Exustar model E-PM25. Tamten zestaw sprawował się genialnie, był równie lekki, ale....niestety nie wytrzymał zimy. Oba pedały pękły w trakcie ówczesnych mrozów. Mówią, że stara miłość nie rdzewieje (nawet pod wpływem polskiej solanki), więc być może dlatego uwagę zwróciłem właśnie na BBB Mountain Go.

Mój model dostałem w pięknym białym kolorze, który idealnie pasował do mojego 29era. Od razu zaznaczę, że aluminiowa klatka została pokryta lakierem proszkowym, a nie wytrawiona w procesie anodowania. Jak przystało na towar z kategorii średnia wyższa, jego wykonanie nie pozostawia cienia złudzenia co do solidności marki BBB. Najważniejsze cechy, wedle specyfikacji technicznej, to:

  • oś  o średnicy 9/16, wykonana ze stali CR-MO obrabiana metodą CNC
  • szczelnie zamknięte łożyska przemysłowe
  • otwarta konstrukcja utrudniająca zagnieżdżanie się błota, trawy i innych świństw.
  • mechanizm umożliwiający błyskawiczne wpięcie i wypięcie
  • kompatybilność z blokami SPD innych producentów

Taki standardzik... z jakim możemy spotkać się w wielu innych przypadkach. Za to o wiele mniej standardowa jest wspomniana i gloryfikowana przeze mnie, deklarowana masa 299gr, która plasuje ten model właśnie już w kategorii średniej wyższej. W "realu" jest dokładnie tak samo" - wynik oscylował między 298 i 300g. Na zdjęciu poniżej  widać co prawda inne cyfry, ale jest to spowodowane ubytkiem materiału, o czy powiem za moment.

P3232262

Konstrukcja espedów BBB jest faktycznie wyjątkowo otwarta i bardzo prosta, W porównaniu do, na przykład, japońskiej konkurencji można z powodzeniem określić ją także mianem filigranowej, wręcz rachitycznej, co z jednej strony cieszy, ale z drugiej może budzić obawy o trwałość szczególnie, gdy całkiem "niechcący" zaczepimy o skałę lub w agresywnym przechyle zawadzimy o asfalt. O tak prozaicznym defekcie jak, deformacja od wpinających się bloków nie wspominam.

Za to dobre pierwsze wrażenie zrobiłą na mnie ośka - sam nie wiem dlaczego, ale miałem przeczucie, że to jedyny element, który przeżyje parę sezonów bez szwanku. Warto w tym miejscu dodać, że oś BBB posiada zarówno gniazdo imbusowe jak też tradycyjne na płaski klucz 15mm. Nie jest to powszechnie stosowany element w pedałach SPD, gdzie priorytetem jest zbijanie masy, a przydaje się w krytycznych momentach jak np próba odkręcenia po 3 zimowych miesiącach. Sami dobrze wiecie, jak to jest...

P3232256

Poważone, pomierzone...czas na pierwszą od dwóch lat spowiedź pary gejów. Chrzest bojowy przeszły na którymś z inauguracyjnych maratonów. Przez pierwsze paręset kilometrów złego słowa powiedzieć nie mogłem. Pedały rzeczywiście wpinają się wyjątkowo łatwo i szybko, z wyraźnym kliknięciem. Nie zawsze domyślne naprężenie sprężyn jest satysfakcjonujące, zwłaszcza dla osób "z doświadczeniem". BB-11 nie są wyjątkiem, dlatego od razu podkręciłem nieco obie sprężynki. 

Pedały dają wystarczającą powierzchnię podparcia, choć same w sobie nie są duże. Ich relatywnie niewielkie rozmiary na szczęście nie wpływają negatywnie na odnajdywanie ich przez rowerzystę i tylko debiutanci mogą mieć od czasu do czasu problem z "wkliknięciem" się w zaczep. Za zaletę uważam także fakt, iż ani razu nawet w największym błocie lub śniegu, ani razu stopa nie ześlizgnęła się niebezpiecznie z powierzchni roboczej. Dobre pedały SPD poznaje się po tym, jak pracują w ciężkich warunkach. BBB MountainGO zawiodły mnie jedynie kilka razy, ale w tamtych feralnych chwilach cierpiał każdy idący lub jadący obok mnie rowerzysta. Generalnie mechanizm jest wyjątkowo "otwarty" i błoto nie ma gdzie się zaczepić. Udane wstrzelenie w pedał powoduje odpadnięcie tego, co mimo wszystko dostanie się  między blaszki i sprężyny.

Tak między nami...,gdybym napisał test "+1000km", to zawierałby się zapewne w jednym zdaniu "pedały żyją i mają się dobrze". Możecie mi wierzyć lub nie ale największe, pozytywne zaskoczenie przyszło po ubiegłej zimie, gdy okazało się, że mimo mojej ignorancji w konserwacji tej części roweru, żadne z łożysk nie złapało choćby cienia luzu. Takie cuda to tylko w Erze...i głupi ma zawsze szczęście. Tym niemniej skoro luzu ni ma, to stwierdziłem, że losu kusić nie będę. Pierwszy sezon BBP zakończyły  z przebiegiem około 4 tysięcy km, co nie jest wybitnym wynikiem na tle ostro trenujących amatorów.

P3232259

Z widocznych śladów, trzeba wymienić wytarcia powierzchni roboczej będące efektem wielokrotnego wpinania się "bloków" w zatrzaski BBB. Nie wyglądają najładniej, ale są nieuniknione szczególnie w przypadku aluminiowych konstrukcji. O wiele większe zużycie widać na samych progach, gdyż niestety w obuwiu rowerowym nie tylko jeżdżę, lecz równie często chodzę. Na szczęście w tym nieszczęściu po jednym sezonie nie wpłynęło to wyraźnie na szybkość wpinania się i wypinania

Przez pierwsze wiosenno letnie miesiące 2012 roku nic złego się nie działo. Kryzys przyszedł nagle i niespodziewanie tuż po maratonie Mazovia 24h. W trakcie serwisu nagle coś odpadło - okazało się, że prawy pedał stracił jedną z dwóch blaszek pełniących rolę osłonową i podporową dla stalowych progów. Niepowodzeniem zakończyły się próby przykręcenia owej części. Nagwintowane gniazdo było zbyt zdeformowane. Ten drobny "ubytek" nie uniemożliwiał ku mojemu zadowoleniu dalszego użytkowania, a jedynie spowodował większy luz roboczy stopy.

Lato się skończyło, a wraz z nim dobra passa BB-11. Druga blaszka odpadła w Karpaczu. Kilka wyjątkowo mocnych uderzeń w kamienie spowodowało zaś pojawienie się luzu na łożysku w pedale lewym. Spieszę jednak z usprawiedliwieniem, że luz jest MINIMALNY i życzyłbym każdemu, aby jego pedałki miały taki. W serwisie rowerowym mówi się klientowi na takie coś: "Panieee, to jest luz techniczny", albo "Paaaaniee, to według Pan jest luuuzzz?"

Dotychczasowe straty nie zmieniły mojego uczucia do pary "gejów". Postanowiłem, że nie będę zmieniał niemal nowego kompletu tylko z powodu braku dwóch "gupich blaszek" i małego luzu na łożysku. Nadeszła sroga polska zima, a wraz z nią po raz kolejny okazja do kąpieli w soli przemysłowej wymieszanej ze śniegiem i błotem. Generalnie było ok, aż do stycznia nowego roku (2013). Do tego momentu pedały miały już "w nogach" zirka 8 tysięcy kilometrów. Co się stało, że się pos..ło? Otóż dwa miesiące temu zauważyłem, że drastycznie zmalała siła sprężyn, co objawiało się niekontrolowanymi wypięciami. O ile na ulicy to nie problem, to w terenie już tak. Kłopot w tym, drobna korekta naprężenia śrubami regulacyjnymi niewiele zmieniła, dlatego obecnie obie sprężyny są maksymalnie skręcone. W efekcie pedały jeszcze "dają radę", choć podjąłem decyzję o ich przejściu na emeryturę - teraz służą w spokojnej szosówce, na której nie muszę skakać przez przeszkody.

P3232257

Zapytacie, "no dobra, to w końcu te pedały są OK czy to "guano peruwiano?" Zatem pozwolę sobie podsumować mój zakup. Za dzisiejszą kwotę 210PLN, to moim zdaniem bardzo dobry wybór, jeśli waszym celem jest kompromis masy i trwałości. Jasne, że są konkurencyjne modele, np Shimano, które żyją wiecznie (jeśli się o nie dba), ale ważą niejednokrotnie 100g więcej. W kontekście ceny a także dzisiejszych standardów można chyba spokojnie uznać, że dwa lata życia takiego "drobnego" komponentu to sukces. Dam sobie łańcuch skrócić, iż gdybym nie kręcił okrągły rok i bardziej dbał o moje dwa "geje", to dziś nadal pełniłyby służbę w startowym rowerze. Niepokojące może wydawać się wspomniane odpadnięcie obu blaszek. Następcy moich BP-11 już mają inaczej rozwiązane mocowanie tego elementu, na oko znacznie solidniejsze, co może sugerować, iż nie tylko ja miałem podobny kłopot. Bezkonkurencyjne za to jest łożyskowanie, które wytrzymało moje +100kg. Nic tak nie wkurza jak latający na ośce pedał. Nie dość, że niezdrowe, to jeszcze niebezpieczne.

BBB cleats

Generalnie zachęcam do zakupu SPD'ów sygnowanych logiem BBB. Jeśli testowany przeze mnie BP-11 Mountain Go jest już całkowicie nieosiągalny, to spokojnie zaufałbym jego następcy BP-14. Kogo stać na wydanie dodatkowych "paru złotych" ten może zaryzykować kupno modelu BP-13 na tytanowej osi. Tu z racji serwisowego doświadczenia ostrzegam, że.... waga całkowita jeźdźca ma znaczenie.

 

Tagi pedały SPD, profesjonalne pedały do roweru, akcesoria do roweru, komponenty rowerowe BBB, Harfa Harryson