Giant Stance E 17

Jeździć na e-bike, czy nie jeździć ... Rzucamy pytanie niczym szekspirowski Hamlet, trzymając kierownicę Stance E+ (zamiast czaszki), wpatrując się w metalicznie krwistą czerwień, przykurzonej srebrno-górskim kurzem, ramy Jego. Odpowiadamy zdecydowanym dwugłosem: Tak - JEŹDZIĆ!

Bartosz Bidas, Artur Drzymkowski

Nie od dziś wiadomo, że elektryczna rewolucja opanowała świat. Rowerowa arena to także ogromne pole do popisu. A kto jest najpotężniejszym e-graczem? Przecież to oczywiste- GIANT. 

Jeszcze kilka lat temu, byłem największym przeciwnikiem elektrycznych rowerów. "E-bike to nie rower" - krzyczałem. Życie jednak szybko weryfikuje błędne opinie. Dziś biję się w pierś ze spuszczoną głową. Kto tak nie miał, niech pierwszy rzuci kamień. Wystarczyło wybrać się na ścieżki Babia Góra Trails i podjechać pod zbocze Mossornego Gronia na zwykłym rowerze, następnie zaś na e-bike’u. Czasoprzestrzeń nagle się zakrzywiała, a jazda pod górę stała się czymś zupełnie nowym. Emocje jakie towarzyszą jeździe ze wspomaganiem, kiedy pniemy się ku szczytowi w trybie „power”, można wręcz porównać do tych, które towarzyszą podczas jazdy w dół.

Giant Polska na rok 2020 oferuje około 30 elektryków. Naprawdę można dostać porażenia, bo przyznacie, że jest w czym wybierać. Do nas na testy trafił GIANT STANCE E+ 2 POWER. Jest to „budżetowy” full za 14 299 zł. Cena jak na elektryka z pełnym zawieszeniem jest dość atrakcyjna. W życiu jednak nie ma nic za darmo. Czy kupując taki rower będzie on na tyle idealny, że nie wymusi kolejnych inwestycji?

Giant Stance E 16
Pa wyjęciu roweru z pudełka mamy obraz pięknej maszyny w niezwykłym kolorze, który na żywo robi niesamowite wrażenie. Krwisto-czerwona, metaliczna barwa prezentuje się naprawdę rasowo. Również konstrukcyjnie rower jest jakby idealnie skrojony. Mimo tego, że rama kryje w sobie potężną baterię, wygląda wręcz smukło. Przejdźmy jednak do konkretów. Szkielet Stance’a E+ został wykonany w technologii ALUX SL. Do budowy użyto głównie stopu 6011, co gwarantuje niezwykle korzystną relację wytrzymałości do wagi. Podwójne cieniowanie skutkuje ograniczeniem ciężaru, bez strat dla wytrzymałości, jak podaje sam azjatycki producent. W przypadku ciężaru całego roweru (25,4 kg z pedałami) masa samej ramy ma drugorzędne znaczenie gdyż gdy dołożymy do tych cyferek jeszcze wagę baterii i silnika, no cóż… To przecież elektryk, nie brnijmy w to dalej.

Giant Stance E 12

Tylne zawieszenie wykonano w systemie Flexpoint. Jest to dość proste, ale sprawdzone i lekkie rozwiązanie oparte na jedno-zawiasowym systemie amortyzacji, w tym wypadku o skoku 120 mm, za którego pracę odpowiada przyzwoity damper Rock Shox Monarch R. W połączeniu z przednim widelcem, którego ugniemy o 130 mm (w teorii), otrzymujemy rower o zastosowaniu trailowym z lekkim przymrużeniem oka.

Giant Stance E 6
Sercem naszego Gianta jest produkowany przez firmę Yamaha silnik SyncDrive Sport z momentem obrotowym 70 Nm. Silnik zapewnia regulowane wspomaganie do 360% realizowane w 5 trybach pracy. Model na rok 2020 odświeżona konstrukcja. Nowy silnik SyncDrive Sport został zoptymalizowany pod względem emisji dźwięków i ulepszony dzięki rozwiązaniu Smart Assist z sześcioma czujnikami, zapewniając płynne i ciche działanie. Ten nowy silnik niewielkich rozmiarów to idealne rozwiązanie dla rowerzystów szukających wszechstronnego systemu do rowerów elektrycznych. SyncDrive Sport zapewnia wysoką moc nawet przy niskich prędkościach. Rozwiązanie Smart Assist oblicza moment obrotowy, kadencję, nachylenie podłoża, obroty silnika, przyśpieszenie oraz prędkość i na tej podstawie określa wartość mocy wyjściowej silnika, jakiej potrzebuje rowerzysta. Napęd wydaje się jeszcze mocniejszy ze względu na wyższe wspomaganie przy wyższych zakresach kadencji i szybszy wzrost momentu obrotowego. Przyspieszony wzrost momentu obrotowego (z 500 ms w zeszłym roku do 190 ms) daje poczucie lepszej reakcji.
Sterowanie jest banalne. Odpowiada za nie podstawy model panelu RideControl One z kilkoma przyciskami pozwalającymi na ustawianie mocy silnika oraz jego włączenie i wyłączenie. Na panelu znajdziemy także diody informujące nas o wyżej wspomnianej nastawie wspomagania oraz stanie naładowania naszej baterii. Gdyby ktoś jednak zapragnął mieć swoje dane zobrazowane na wyświetlaczu, istnieje możliwość pobrania aplikacji Giant Ride Control i sparowania naszego smartfona z rowerem za pomocą Bluetooth. Przy użyciu aplikacji możemy edytować moc wspomagania napędu, a także tak zaplanować jazdę aby nie okazało się, że nie wystarczy nam na całą wycieczkę baterii. Warto dodać, że aplikacja jest w polskiej wersji językowej zarówno na androida jak i IOS’a.

RideControl 01 RideControl 02 RideControl 03 RideControl 04


Dolna rura ramy bardzo estetycznie zakrywa akumulator EnergyPak 500 Wh, do którego otrzymujemy nowej generacji inteligentną ładowarkę. Samo ładowanie może odbywać się w dwojaki sposób. Możemy podłączyć kabel zasilający bezpośrednio do gniazda z boku silnika lub druga opcja to demontaż baterii. Wyjmowanie baterii jest bardzo proste i szybkie. Wystarczy użyć dołączonego przez producenta kluczyka. Zamek znajduje się z boku ramy. Taki zabieg jest bardzo wygodny podczas wypraw i noclegów w hotelach, gdzie nie ma często możliwości wstawienia całego roweru. Wtedy wystarczy wyjąc baterię, zabrać ją ze sobą, podłączyć na noc i rano znów cieszyć się w pełni naładowanym akumulatorem. Nasza mała elektrownia pozwala na wycieczki o długości od około 30 km do mniej więcej 80 km. Są to bardzo umowne wartości, gdyż wszystko zależy od naszej wagi, ukształtowania terenu i wybranego trybu wspomagania.

Ale jak jeździ konkretnie Giant Stance E+?

Giant Stance E 2
Osobiście byłem pod ogromnym wrażeniem jak rower się prowadzi na zjazdach. Myślałem, że wysoka masa jaką charakteryzują się elektryki na trudnych technicznie odcinkach będzie mocno przeszkadzać. Nie w tym konkretnym przypadku. Stance E+ zjeżdża jak po szynach. Rower jest wręcz wklejony w podłoże, nisko położony środek ciężkości daje poczucie stabilności i pewności, rower także dość dobrze skręca, zaś opony Maxxis Rekon o pokaźnej szerokości 2.6” jeszcze potęgują odczucie gdzieś daleko widniejącego marginesu bezpieczeństwa. Przez duże korzenie czy kamienie na zjeździe przelecimy bez większych trudności siłą rozpędu. Jednak na bardzo stromych podjazdach, gdzie na zwykłym rowerze trzeba by się mocno nagimnastykować, żeby pokonać duże i wymagające przeszkody, wspomaganie napędu sprawia, że ze znacznie większą łatwością możemy utrzymać równowagę i wcześniej założony tor jazdy. Na końcu także wspomnę, że elektryki latają. Tak, skakanie wcale nie sprawia większych problemów. W locie Giant Stance E+, mimo że nie jest do tego stworzony, jest bardzo przewidywalny. Mimo swojej masy i ciężkiej baterii w przedniej części ramy, nie odczujemy jakiegoś nierównego ściągania w dół, którejś z części roweru.

Giant Stance E 5
Stance nie jest ospałym mułem. Krótki mostek (60 mm) przekłada się na szybką reakcję roweru na nasze polecenia. Szeroka kierownica (780 mm) sprawia, że byle przeszkoda nie wyrwie nam chwytów z dłoni. Dość płaski kąt główki ramy (67 st.) oraz baza kół na poziomie 1183 mm (rozm. M) zapewniają stabilność na zjazdach. Rower ma długi tylny trójkąt (465 mm), co jednak jest absolutnie zrozumiałym zabiegiem, dzięki któremu rower bardzo pewnie podjeżdża. Krótkie tylne widły sprawiłyby, że coprawda łatwiej byłoby oderwać rower od ziemi, jednak przy podjeżdżaniu ze wspomaganiem napędu pod strome wzniesienie przednie koło traciłoby kontakt z podłożem, a pamiętajmy, że w elektrykach najfajniejsze jest właśnie podjeżdżanie.

Giant Stance E 7  Giant Stance E 8 


Jeżeli chodzi o osprzęt, to na ogromną pochwałę zasługują 4-tłoczkowe hamulce TEKTRO HD-M745 Orion w towarzystwie tarcz w rozmiarze 203 mm każda. To kolejny przypadek, że hamulce tego producenta (często niedoceniane) sprawują się nad wyraz dobrze.

Giant Stance E 11

Takie elementy jak mostek, kierownica, siodło czy sztyca to produkt własny Giant’a. Są to absolutnie podstawowe komponenty wykonane z aluminium i to chyba wystarczy w tym temacie, po prostu są i tyle.

Giant Stance E 13

Koła to także twór azjatyckiego giganta. Giant już przyzwyczaił nas, że potrafi budować i buduje solidne koła w każdym segmencie cenowym. Aluminiowe obręcze o wewnętrznej szerokości 35 mm, które od razu otrzymujemy gotowe do zalania mlekiem oprawione w naprawdę dobre gumy od Maxxisa to porządny set.

Giant Stance E 14

 

Napęd Shimano Deore to bardzo trwała grupa, która wiele powinna wytrzymać, a w przypadku elektryków to bardzo ważny aspekt, gdyż te elementy naprawdę dostają mocno w kość na podjazdach. To tyle jeśli chodzi o plusy i neutralne elementy. Największym minusem naszego egzemplarza jest brak regulowanej sztycy. Tak, wiem… Oszczędności. Mamy tutaj budżetowego fulla, który bardzo dobrze jeździ. Jednak brak tego jakże przydatnego elementu nie dość, że odbiera wiele radości z jazdy i poczucia bezpieczeństwa, to dodatkowo jest w stanie przyćmić większość innych zalet w prowadzeniu maszyny. Dodajmy, że Giant robi sam bardzo dobre regulowane sztyce pod własnym szyldem, więc chyba dałoby się jakoś domknąć budżet i pokusić się o montaż tak nieodzownego dziś komponentu.

Giant Stance E 15

Kolejny element, który nie zasługuje na pochwały to przedni widelec SR SUNTOUR XCR 34 Air LO-R. Albo jestem już tak wypaczony przez wysokiej klasy amortyzatory, albo ten akurat przypadek jest beznadziejny. Ale na 90% obstawiam to drugie. Kultura pracy jak i czułość jest po prostu słaba. Mimo wszystko producent nie powinien czynić aż tak poważnych cięć budżetowych. Jedynym plusem jest w miarę poprawna sztywność widelca, dzięki goleniom 34mm i obecności osi przelotowej.

Każdy kto nie miał okazji przejechać się choć raz na elektryku powinien jak najszybciej to zrobić. Z pewnością po jednej górskiej wycieczce większość z Was zamarzy o posiadaniu tego typu roweru. Ja, dawany prześmiewca ciężkich krążowników z baterią na grzbiecie, na pewno stanę się posiadaczem tego typu maszyny. Jest to tylko kwestia czasu, kiedy wymarzony, lśniący elektryk stanie w moim garażu. W tajemnicy Wam zdradzę, że na 90% będzie to sprzęt z oferty Giant’a.

Elektryki to nadal nieczęsty widok w naszej redakcji. Nie trzeba było więc długo namawiać Artura, aby także spróbował dosiąść Stance’a ze wspomaganiem napędu i dopisał do testu swoje wrażenia z jazdy.

Artur na Srebrnej

Giant Stance E 4

Dość niespodziewanie wylądowaliśmy ze Stancem jako para na weekend w Srebrnej Górze. Czasu na długie zapoznawanie się nie było, gdyż kolejka do tarpanów już się rozwijać zaczęła. Bartek więc sucho i po męsku nas sobie przedstawił: "Artur to Stance, Stance to Artur". Pokazał gdzie zaczyna się podjazdowa trasa E, pokazał gdzie jest włącznik i rzucił: "Widzimy się na górze!"

Giant Stance E 3

Podczas pierwszego podjazdu – zapoznawczego, bawiąc się ustawieniami i przyzwyczajając się do „wiatru w plecy”, jednocześnie gubiłem szlak, ścinając go leśnymi drogami. Elektryczne wspomaganie na podjeździe wzbudza szereg wrażeń. Radość że tak łatwo się jedzie pod górę, jednocześnie podziwiając otaczającą przyrodę. Może się również przytrafić poczucie winy, w stosunku do mijanych kolegów. Ale chwilę później znowu twarz ci rozrywa uśmiech, gdy przejeżdżasz mocno nachyloną agrafkę, zwolniony z napędzania zestawu przez silnik, i całą uwagę możesz skupić na technice. Pierwszy zjazd pokonuję zachowawczo, ale przy każdym kolejnym pozwalam sobie i Stancowi na więcej i szybciej. W sumie udało mi się pierwszego dnia podjechać na baterii czterokrotnie. Gdy światełko się wyczerpało, musiałem przeprosić się z „tarpanami”. I tutaj, właściwie po raz pierwszy ujawniła się nadwaga Stance E+, gdy trzeba Go było załadować i wyładować z przyczepki. Zjazdy bez wspomagania, wymagają odrobiny spięcia się na tych odcinkach, gdzie trasa idzie pod górę. Bardziej niż na zwykłym rowerze, opłaca się rozpędzać na zjazdach czy też próbować pompowania na garbach. Mniejsze skocznie robimy ze Stancem dość gładko. Większe zostawiam Bartkowi ;) Bardzo dobrze sprawują się hamulce Tektro, duża siła i bardzo dobra modulacja. Długie klamki, odrobinę nie pasują do moich przyzwyczajeń, ale sumaryczna ocena na wielki plus. Tak samo oceniam opony MAXXIS Rekon o szerokości 2.6", które na szerokich 35 mm obręczach, zapewniają świetne trzymanie w zakrętach i pewność na zjazdach. Koła są oczywiście Tubless Ready, ale nasza testówka została wyposażona w dętki. I dlatego cała moja oszczędność, na tarpanowym karnecie, została zniweczona przez węża ukrytego w dywanie złotych liści, który przedziurawił w swój charakterystyczny sposób tę tylną.

Giant Stance E 1

Podsumowując te malownicze dwa dni, Stance E+ poradził sobie na Trasach Enduro Srebrna Góra bardzo dobrze. Mnóstwo radości daje elektryczne wspomaganie na świetnej podjazdowej trasie sfinansowanej dzięki „Polak potrafi”. Na zjazdach jest stabilny i przewidywalny. Zupełnie zapomina się o wadze. A nawet mógłbym postawić tezę, iż dzięki tym swoim 25 kg, klei się do trasy na odcinkach rozjeżdżonych lub „wyposażonych” w korzenie. 130 mm soku zawieszenia, ogranicza nieco zapał do latania na skoczniach. Ja osobiście, każde przyziemienie czułem nieco w kolanach. Natomiast Bartkowi, testującemu latanie Stancem na placu treningowym, zupełnie ten „rąbek spódnicy”* nie przeszkadzał ;)

Las

Inspirowany tekstem ostatniego numeru od Łąki Łan, ruszam na wieczorne spacerowe jazdy po pobliskim lesie. Znane na pamięć ścieżki, na nowym rowerze jak zwykle zyskują ;) Doładowany elektrycznie Stance, pozwala na utrzymanie wyższej niż zwykle prędkości. Łatwość poruszania, pozwala na skupieniu się bardziej na sterowaniu, wyszukiwaniu naturalnych hopek czy też "ocieraniu" się w slalomie o drzewa. Pierwszy raz w życiu, udało mi się przez kilka sekund jechać w chmarze saren, w których stadko wbiłem się w ciemnościach.

Podsumowanie

Gdzie Stance E+ będzie się czuł najlepiej? Bartek twierdzi (i ja się w 100% z tym twierdzeniem zgadzam), że wzorcową miejscówką, na której „Stan” przysporzy najwięcej zabawy to SingleTrack pod Smrekiem i ścieżki w okolicy Świeradowa Zdroju. To idealne miejsce, by korzystając ze wspomagania na podjazdach, czuć pełną przyjemność ze zjazdów na łatwych technicznie trasach. Osobiście, bardzo chętnie bym testowego Gianta zabrał FlowTripa Galciencis. Atrakcja polegająca na całodziennej eksploracji wybudowanych w 2018 sieci ścieżek, gdzie na start kolejnych odcinków dowozi Cię „tarpan”.


Przypis

„rąbek spódnicy” – nawiązanie do staropolskiego przysłowia: „złej baletnicy przeszkadza rąbek. Czytelnik, który wywnioskował że używający tej frazy, jest tą przysłowiową baletnicą, uczynił to dobrze ;)

 

Tagi Giant STANCE E+ 2 POWER, e-bike, test roweru e-bike, test Stance E+, test roweru Giant, jaki e bike wybrać, e bike full