Obrecz Dartmoor Rocket29Gdy planujecie więcej niż jedno dziecko, to musicie wiedzieć, że każdy nowy potomek w rodzinie oznacza przyrost około 5-10kg masy ciała w zależności od skali uzależnienia, wielkości lodówki i paru innych czynników. A wtedy...to już tylko Dartmoor Rocket 29

Michał Śmieszek

 

 

 

Tak, tak prawda w oczy kole, kurde blaszka. Chciałby człowiek ważyć mniej ale trójka dzieci to nie przelewki, trzeba wyżywić każde. A przecież jak te smarki niedojadają, to żal jedzenie wyrzucić. I dupsko rośnie, niestety, odwrotnie proporcjonalnie do ilości przejechanych kilometrów. Też tak macie, czy tylko ja jestem dziwny? W każdym razie codzienny widok w lustrze uświadomił mi jedno, potrzebujecie Śmieszek pancernych kółek, a nie takich o jakich marzycie. Panie Premierze, co wybrać, co wybrać?!

 

Z pomocą przyszło Velo, dystrybutor hardkorowych komponentów marki Dartmoor. Rok temu w ofercie pojawiła się w końcu obręcz 29" do ciężkich zadań i z prawdziwego zdarzenia. Co to znaczy? Krótko mówiąc taka, która spełnia podstawowe wymogi Świata Wielkiego Koła - jest tania, mocna, względnie lekka, podatna na mleko i szeeeeroookaaa. W trakcie premiery ten ostatni parametr był więcej niż satysfakcjonujący - 22.5mm wewnętrznie! Dziś, gdy na salony szturmem wjeżdżają wszelkiej maści rowery "na plusie", fat bajki, wynik ten dupy nie urywa, za to nadal jest bardzo dobrą ofertą właśnie dla rowerzystów w potrzebie - wymagających pancernej rafki, niekosztującej majątku i dostępnej "od ręki". I tak w końcówce ubiegłego roku stałem się posiadaczem kompletu nowych czerwonych rafek. WTB musiały trafić na ławkę rezerwową dla nieprzyzwoicie szczupłych.

Jak napisałem, Dartmoor Rocket spełnia dokładnie wszystkie te zachciewajki. W sklepach można dostać tę obręcz w zależności od koloru za około 140PLN, a starsze modele (tak jak mój 2014) chodzą poniżej 100PLN. Produkt reklamowany jest jako idealne rozwiązanie od All Mountain, lekkiego Enduro i 4X. Tak jest w istocie, jednakże pole do popisu jest znacznie szersze.

Dartmoor Rocket jeszcze przed zapleceniem u jednych wzbudzi szacunek u pozostałych być może grymas. Dlaczego? Otóż producent podaje wagę katalogową 559g. W praktyce jest o 20g więcej. W ogólnym rozrachunku te dodatkowe gramy nie mają żadnego znaczenia. To nie jest sprzęt wyczynowy! Ma nie być ultra lekki, lecz wytrzymały. Poniżej waga tylnego koła na tej rafce (bez tarczy)

Obrecz Dartmoor Rocket29 1

Szacunek budzi na szczęście nie tylko waga rafki, lecz również konkretny profil i przyzwoite wykonanie. Trudno doszukać się większych niedociągnięć. No może łączenie aluminiowego profilu mogłoby być ładniej wykończone. Poza tym jest wporzo. Dartmoor Rocket ma nawiercony otwór pod wentyl samochodowy, zatem spodziewałem się możliwych problemów z montażem wentyla na bezdętkę. Jak się później okazało, moje obawy były bezzasadne. Dno obręczy ma lekko wklęsły profil, co wyraźnie pomogło równo wykleić je taśmą uszczelniającą.

Obrecz Dartmoor Rocket29 3

Zbudowanie koła było czystą przyjemnością, na co wpływ ma między innymi materiał obręczy - stop aluminium 6061 oraz 32 kapslowane otwory. Sama rafka jest naprawdę sztywna, ale nie jest to mega-sztywność znana choćby z produktów francuskiego Mavica. Dartmoor Rocket po prostu ma bardzo sensownie dobrane parametry, wprost proporcjonalne do ceny (lub nawet ją przekraczające).
Nie ma co ściemniać, że moje koła są lekkie, nawet mimo zastosowania cieniowanych szprych i niezbyt ciężkich piast DT SWISS 350. Ale z tego akurat zdawałem sobie doskonale sprawę i pogodziłem się z losem. Natomiast mogę o nich powiedzieć jedno - są pancerne i przyciągają wzrok gawiedzi za sprawą czerwonego koloru. Swoją drogą warto dopowiedzieć, że Dartmoor Rocket dostępny jest obecnie w kilku wersjach kolorystycznych.

Najważniejsza jest jednak jazda i codzienna eksploatacja. Różnica między poprzednimi zestawem WTB i19 Frequency jest wyczuwalna zarówno na korzyść jak też na niekorzyść polskiego produktu. Do zalet należy zaliczyć, podkreślam po raz wtóry, sensowne wymiary - realne 28mm zewnętrznie i 22.4mm w środku. Dzięki temu niemal każda opona 29" przyjmie efektywny kształt i będzie  prawidłowo pracować w trakcie jazdy. Ponadto sztywność układu - dobrze zaplecione Dartmoory Rocket nie pływają na wirażach i nie poddają się podczas pedałowania na stojąco. Cierpi oczywiście dynamika, gdyż fizyki nie da się oszukać. Prawie 580g robi swoje...niestety. To jedno...

Bike Adventure 2015 Kasia Lorenc copy

Wrócę również do kwestii kompatybilności z systemami bezdętkowymi. Oficjalnie Dartmoor Rocket 29 nie ma "licencji na bezdętkę", ale montaż takowej nie nastręcza wielu problemów. Koniecznie należy dobrze wykleić dno obręczy. Krawędzie boczne są "wyraźne" i porządnie chwytają niemal każdą oponę ułatwiając życie serwisantowi. Problemem, który pojawił się w trakcie kilku miesięcy użytkowania okazało się być miejsce łączenia aluminiowego profilu. Rocket 29 nie jest spawany lecz łączony na tzw. "piny". Otóż któregoś pięknego dnia zauważyłem kremowe bąbelki Caffe Latex uciekające poprzez spaw. Nic nie dało się zrobić, do momentu, gdy lateksowa powłoka skutecznie odseparowała wnętrze opony od reszty świata.

Obrecz Dartmoor Rocket29 spawPodatność na rozcentrowanie. Podobne pytania pojawiają zawsze, gdy mowa o rafkach, ale moim zdaniem, trwałość i jakość koła zależy w głównej mierze od jakości zaplotu, czyli umiejętności budowniczego. Ja na własną pracę nie narzekam ;) Mój komplet Dartmoor Rocket 29 przeżywa "jesień średniowiecza" za każdym razem, gdy wsiadam na rower. Czy widać jakieś defekty? Tu was "zaskoczę" - ZERO. Ani jednego wgniecenia, bicia "góra-dół". Po prostu nic się nie dzieje. Co więcej, i to można by uznać za idealne wręcz podsumowanie, prawdziwy chrzest bojowy Dartmoor Rocket 29 doświadczyły w trakcie Bike Adventure 2015. Otóż na jednym z ostatnich zjazdów drugiego etapu, zbyt agresywne wejście w wiraż skończyło się całkowitym rozszczelnieniem opony.Ale nie zamierzałem się poddać i człapać z buta. Wbrew zdrowemu rozsądkowi pognałem na kapciu do mety. Okazało się, niestety, że do "balonów" mam jeszcze około 4 kilometry kamieni i korzeni. Dźwięk uderzającej o podłoże rafki towarzyszył mi niemal do końca etapu. Oczami wyobraźni już widziałem tylną "Rakietę" w opłakanym stanie.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy po wrzuceniu w centrownicę koło wykazało tylko śladowe bicie na boki. Tradycyjna obręcz raczej by nie przeżyła takiej jazdy "bez trzymanki" w tak dobrym stanie. To moim zdaniem najlepsza rekomendacja, jaka może być. Komu marzy się ostra jazda na singletrakach na szerokich oponach, ma trójkę dzieci i nie przejmuje się masą rotowaną lub sam waży pół tony, ten powinien nabyć Dartmoor Rocket 29 bez mrugnięcia okiem.  Dodajcie do tego bardzo przyzwoitą trwałość czerwonej anody, bezkonkurencyjną cenę i macie produkt prawie idealny dla "zwykłego Kowalskiego". Czy można czegoś chcieć więcej?

P.S....oczywiście, że można...Niech w końcu w Gliwicach zrobią Dartmoory Rocket 29 szersze wewnętrznie o kolejne parę milimetrów :) :)

 

Tagi: Obręcz 29er, mocna obręcz do roweru, Dartmoor, All mountain, Enduro, test Dartmoor ROCKET 29, test obręczy Dartmoor