http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/Mondraker_Crafty/Mondraker_Crafty.JPG

Z Mondrakerem lubimy się od dobrych paru sezonów. Niektórzy wręcz pokochali ten sprzęt. I właśnie dlatego z taką zaciętością walczyliśmy o test najnowszego dziecka ze stajni wielkiego "M" – czarnego „Landrovera , czyli roweru Mondraker CRAFTY 29". Udało się!

Michał Śmieszek i Dorota Rajska

 

Pierwszy kontakt nastąpił podczas kieleckich targów, gdzie Crafty pokazał nam się w pełnej krasie. Bardzo sugestywne malowanie - matowa czerń przeplatana żółtymi akcentami od razu przyciąga uwagę, choć to przecież nie kolor jest tu najważniejszy. W ostatnich paru sezonach ścieżkowe Mondrakery są do siebie wyjątkowo podobne, dlatego nim spostrzegliśmy, że Crafty to Crafty, a nie kolejny Factor R musiała minąć chwila.

Ale, ale...Baj de łej..gdzie się podział Factor 29? Nie ma, znaczy się jest, ale wyłącznie na średnim kole. Lukę po nim będzie teraz wypełniać właśnie CRAFTY. Szczęście w nieszczęściu różnice nie sprowadzają się wyłącznie do innego malowania. W porównaniu do starszego brata, którego Nabiał miał okazję przetestować równo rok wcześniej, w "nowym" Craftym zwiększono skok z przodu i z tyłu do 130mm (a nawet 150mm, model XR) i jeszcze bardziej wzmocniono newralgiczne węzły główki ramy oraz gniazda sztycy podsiodłowej poprzez dodanie charakterystycznych łączników. Crafty zdecydowanie zyskał na "męskości"...nie tylko optycznie. A skoro mowa o wyglądzie, to warto powiedzieć, że Mondraker rozwinął własną technologię produkcji aluminiowych ram określaną mianem Stealth. Nowsza odmiana nosi ekstra numerek "2.0" i charakteryzuje się "bardziej płynnym i dynamicznym designem każdej z rurek", co w efekcie daje lżejszą i atrakcyjniejszą sylwetkę. Cytując dalej: "znany ze starszych modeli płaski i kwadratowy w przekroju kształt połączony został z rurą obróconą o 90 stopni, w wyniku czego udało się uzyskać bardzo sztywną ramę". Dopracowana technologia produkcji pozwoliła stworzyć lżejszą i bardziej wytrzymałą konstrukcję z cieniowanych rurek aluminium serii 6000. Swoją drogą testowy egzemplarz Mondrakera z miejsca zyskał +1 za solidność wykonania.

Mondraker CraftyZmiany dotknęły także inne elementy - w końcu pojawiły się sztywne osie obu kół - obowiązkowy patent w tak specjalistycznym sprzęcie, który wyraźnie poprawia sztywność układu. Inżynierowie Mondraker'a nie kombinowali z geometrią, tylko dostosowali słynny "Forward Geometry" pod większy, 130mm skok zawiechy. Kto jeszcze nie słyszał o tym patencie, niech wie, że to niemal wzorcowe parametry dla jednośladów na dużych kołach. Górna rura w każdym rozmiarze jest wyjątkowo długa - w testowej eMce to aż 630mm. W połączeniu z płaskim kątem główki 68,5st oraz ostrym podsiodłówki 74.5st dają wyjątkowo zgrabny i skrętny zestaw. Pozycja rowerzysty jest nadal komfortowa, bowiem dłuższą górną rurę kompensuje bardzo krótki mostek (30mm) i bardzo szeroka kierownica (760mm). Daje się zauważyć za to zwiększona baza kół - nie tylko efekt relatywnie dłuższego ogona 445mm lecz także zamierzony parametr gwarantujący stabilność na zjazdach i efektywne podjazdy.

Mondraker DW Link Mondraker Seat joint
Mondraker HeadrTube 1 Mondrakeer HeadTube

Najskromniejszy (i najtańszy - 9699PLN) z całej linii, Crafty 29er zostały wyposażony w przyzwoity osprzęt. Za amortyzację przodu odpowiada masywny Fox 34 Evolution CTD o skoku 140mm, zaś tyłu - Fox Float Evolution CTD LV oferujący 130 milimetrów ugięcia zawieszenia. Oba amortyzatory posiadają trzystopniową regulację CTD - "Climb/Trail/Descent", która nie jest tylko na pokaz i faktycznie działa odpowiednio do warunków terenowych. Powierzchnie cierne nie posiadają wzmocnionej powłoki Kashima, niemniej fabryczne pokrycie w zupełności wystarczy większości użytkowników. Niestety ponownie daje o sobie znać brak manetek blokady skoku/zmiany trybu pracy. O ile nie jest to problem w "rekreacyjnej" jeździe, to podczas wymagających odcinków przełączanie się między trybami jest bardzo utrudnione.

Napęd Craftiego tyłka nie urywa, jakby niektórzy chcieli, ale mimo to działa bardzo dobrze. To przede wszystkim sprawdzona grupa Sram X5. Wyjątkiem jest przerzutka tylna Sram X9 oraz mechanizm korbowy FSA Comet Megaaxo 36/22T. Łańcuch tańczy po kasecie o rozpiętości 11-36. Trudno o lepsze zestawienie fabryczne, choć częśc z nas chętnie zobaczyłaby z tyłu turbo koronkę 40T/42T. Sprzęgło piasty powinno uciągnąć taki zestaw.

Mondraker RearNiemniej ważnym elementem są koła. Te zbudowano w oparciu o komponenty własne producenta (MDK). Piasty Disc Pro obracają się na łożyskach maszynowych. W tylnej zastosowano bardzo dobrą oś DT Swiss RWS. Szerokie obręcze MDK EP-1 przystosowane do opon TLR obuto w znane i cenione opony Maxxis Ardent 2.4", które oferują bardzo przyzwoite prowadzenie i kontrolę w terenie, choć na asfaltach wyciskają siódme poty. Na szczęście Crafty to rower, który raczej rzadko będzie oglądał czerń bitumitu, częściej zaś koloryt leśnego poszycia.

Tak masywną pszczółkę trza wyhamować. Ta niewdzięczna rola przypadła nowości 2015 - AVIDOM DB3, które już zostały przez wiele osób okrzyknięte najlepszymi budżetowymi hydraulikami ostatnich lat. Coś jest na rzeczy, bowiem faktycznie hample gwarantują potężną moc i odporność na przegrzewanie podczas dłuższych zjazdów. Nie są lekkie, ale w tej kategorii sprzętu waga ma drugo- a nawet trzeciorzędne znaczenie.

Mondraker Crafy 3.JPGKokpit i pozostałe wyposażenie także zapewnia Mondraker pod nazwą OnOff. Jak napisałem na wstępie, uwagę zwraca natychmiast mega-szeroka lekko podgięta kierownica, dopiero później sztyca, chwyty, mostek. Ich wykonanie jest wzorowe i już.

Podparcie czterech liter to rola firmowego siodełka Mondraker Crafty "custom design", którego producentem jest WTB. Mimo to trudno osiągnać na nim wielokrotny orgazm podczas ostrego zjazdu. Nie martwcie się jednak dziewczyny - podstawową przyjemność powinien dać. Kolor dobrano pod ręsztę szpeju. Tak skomponowany Hsizpan waży akceptowalne 13.8kg.

Dobra, koniec dywagacji na temat części, bo tu "SIS'a" założysz i też będzie fajnie. Liczy się jazda i niczym nie skrępowana zabawa. Rower otrzymaliśmy w rozmiarze M, czyli 17.5 cala. Teoretycznie przy moich 183cm powinienem mieć L-kę, ale jak się jeszcze raz okazało bez problemu mogłem zasiąść za sterami tego bombowca, bo trudno inaczej nazwać czarno-żółtego masywnego Gucia stojącego przede mną. Zostało nawet jeszcze ze dwa centymetry sztycy w zapasie. A wszystko to pozytywny efekt specyficznej geometrii fulla Crafty. Pozycja jest typowa dla rowerów ścieżkowych/All Mountain- "sporotowo-relaksacyjna". Nie jest to wyłącznie "wina" rozmiaru ramy, lecz również bardzo krótkiego mostka, który kompensuje wydłużony front i dzięki któremu rower tak sprawnie reaguje na polecenia prowadzącego. Do pełni szczęścia brakuje tylko zmieniarki CD, aby podczas wypadu na szlak zanurzyć się dodatkowo w ostrych dźwiękach muzyki.

Mondraker TadeoDuża baza kół, mega szeroka kierownica sprawiają, że trzeba mieć sporo miejsca na parking dla szalonego ścieżkowca.

Przed wyruszeniem w drogę należy skonfigurować zawieszenie, co jak wiecie jest podstawą w każdym fullu, a zwłaszcza w takim jak Mondraker Crafty. Zamontowana fabrycznie amortyzacja Foxa, to nie najwyższe modele pokryte słynną Kashimą, ale i tak całość pracuje wyśmienicie. Od pierwszych chwil warto zaprzyjaźnić się z przednim liskiem o ponadnormatywnych goleniach 34mm. Wideł jest bardzo sztywny - różnica 4mm w stosunku do krosiarskich modeli czyni cuda. Jak już dogadacie się z zawiechą, to jest po prostu miodzio. Patent z tymczasowym punktem obrotu działa wyśmienicie i jest niemal idealnym rozwiązaniem dla jednośladów takich jak Crafty - łączy wysoką czułość z efektywnym niwelowaniem wszelkich "kick-backów', "squatów", "brake Jack'ów". System idealny? Tak mówią, i w 95% mają rację. Pozostałe 5 procent, to stan daleki od ideału według miarki "krosiarskich golinogów". Mniej delikutaśni bajkerzy skupią się w tym czasie na obcowaniu z przyrodą, rozmową z kolegami jadącymi obok. Tak po prostu... W przypadku Craftiego istotą jest utrzymanie trakcji niż eliminacja pompowania.

Jak zabawa, to zabawa - czym prędzej postanowiliśmy sprawdzić możliwości "Wielkiego M" w praktyce.

Mondraker Tadeo 1Męska część redakcji Team29er sponiewierała czarno-żółtego bzyka na singlu pod Smrekiem i podczas maratonu w Świeradowie, ale to Dorocie przyznaliśmy palmę pierwszeństwa w poznaniu oraz opisaniu jego możliwości, słabych i mocnych stron. Dorota, mikrofon jest twój, nasz komentarz później!

"Ta maszyna, to jak sama nazwa wskazuje, prawdziwy rzemieślnik. Kolega porównał ją do Landrovera Defendera i jest to wyjątkowo trafne określenie. Mondraker Crafty jest zbudowany na masywnej, aluminiowej ramie, która przy swoim rozmiarze ma długą górną rurę i bardzo krótki mostek. W zasadzie tego mostka prawie nie ma. Całość liczy 30 mm i jest to co najwyżej łączenie kierownicy ze sterami (są jeszcze mostki o długości 20 i 10 mm, ale nawet ich sobie nie potrafię wyobrazić). W połączeniu z kątem główki ramy wynoszącym raptem 68,5 stopnia (w porównaniu z moim Peak’iem, który ma 72 stopnie) całość gwarantuje większą kontrolę prowadzenia. I ja potwierdzam, że coś w tym jest. Na zjazdach, to oczywiste. Widelec bardziej leży, koło jest z przodu, mniejsze szanse na OTB, a rower "idzie" jak po sznurku. Co ciekawe, na podjazdach Crafty zachowuje się znakomicie - ino trzeba umieć go użyć.

Kiedy zobaczyłam ten krótki mostek, od razu byłam nieufna bo wydawało mi się, że przednie koło będzie myszkować. I miałam rację, ale wynikało to ze złej techniki jazdy niż z samego roweru.
O co poszło? Crafty ma założoną kasetę 11 x 36. Oczywiście, kiedy podjazd był bardzo stromy wrzucałam na największy tryb i mieliłam korbą. Efekt był słaby, ponieważ nie miałam wystarczającej prędkości, żeby utrzymać hiszpańskiego fulla w pionie. Nie było też mowy o wstawaniu w pedałach, bo praktycznie nie było oporu pod nogą.
Po kilku takich nie udanych próbach, spróbowałam zrzucić łańcuch na następny tryb i to okazało się strzałem w dziesiątkę (konkretnie to dziewiątkę, ale mniejsza o żenujące żarty).
Największa tarcza sprawdziła się wspaniale na niezbyt stromych podjazdach. Tam, gdzie mogłam wjechać na siedząco. Jeśli natomiast było już tak stromo, że musiałam wstawać, zrzucałam łańcuch, wstawałam i kręciłam. I wtedy dział się cud. Ten rower jest tak skonstruowany, że środek ciężkości jest przesunięty lekko do tyłu. Miłym efektem tego jest przyczepność tylnego koła. Nawet kiedy stałam i ledwo co dotykałam siedzeniem siedzenia, rower jechał. Mogłam pochylić się nad kierownicą, docisnąć przednie koło i patrzyłam jak wszystko zostaje w tyle.

Dorowerota 4Druga fajna sprawa w Crafty’m to zawierzenie. Fox Float Evolution CTD działa genialnie. Na pełnym otwarciu pochłania absolutnie wszystko. Zjeżdżałam po stromych stokach, wyschniętych strumykach usłanych luźnymi kamieniami. Dużymi, luźnymi kamieniami. A ten rower po prostu płynął. O ile na moim Peaku mam wrażenie, że jestem mistrzynią świata, to na tym, że nie daję z siebie wszystkiego. Czuję, że można więcej szybciej, bardziej, ostrzej…

Rzecz miała się analogicznie podczas podjazdów. Zablokowane zawieszenie pod moim ciężarrem jest sztywne jak słup i ani drgnie. Eksperymentowałam z półotwartym na podjazdach, aby sprawdzić różnicę w przyczepności. Choć da się ją wyczuć na technicznych odcinkach, to stosowanie nie ma sensu. Wielkie koła i szerokie opony Maxxis Ardent 2.4 gwarantują tak dobrą trakcję i klejenie sie do podłoża, iż nie ma sensu marnować choćby pół wata energii na dodatkowe bujanie. Jedyny minus to brak manetki blokady tłumika. To naprawdę bolało, bo ja lubię gmerać przy zawieszeniu i co chwilę blokowałam i odblokowywałam damper. Jest on położony dużo poniżej siodełka i sięganie do niego ręką w trakcie jazdy nie należy do przyjemności. Trochę lepiej jest z widelcem, tu braku manetki nie odczuwa się już aż tak bardzo.

Oczywiście, dla mnie każdy rower "na góry" powinien mieć regulowaną sztycę (najlepiej hydraulicznie). W tym, najprostszym Craftym brak takowego komponentu, dlatego moim zdaniem warto weń zainwestować już na samym początku rowerowej przygody. Bardzo fajny wybór hamulców Avid DB3 (następca Avid Elixir3) W mieście nie spodobały mi się, bo… za mocno hamowały, ale za to w górach jak znalazł. Mogłam mocno trzymać się gripów i tylko jednym palcem ściskać klamki a siła hamowania była nadal porażająca.

Tadeo FacebookPrzerzutki SRAM X9 z tyłu i X5 z przodu są zadowalającym wyborem. Może momentami zabrakło precyzji z wyższych modeli, zwłaszcza X5 zawiodła mnie raz kiedy nie chciała zrzucić łańcucha z blatu przed podjazdem i skończyło się pchaniem, ale coś za coś. Zawsze można kupić sobie model XR z wersją X1.

Cały rower jest dość kosmiczny. Daleko wysunięte przednie koło, kształt ramy a nawet malowanie przykuwa uwagę. Ale to przede wszystkim bardzo dobry i skuteczny jednoślad. Na Mazowsze i do miasto bardzo słabo się nadaje, zwłaszcza jak się chce szybko gdzieś dojechać… Gdy jednak ktoś ma góry pod nosem, to jest to kandydat zdecydowanie wart rozważenia. ....I wcale nie jest taki duży jak się wydaje na pierwszy rzut oka. :) :)

Mondraker Crafty MichalNo i co tu więcej dodać? Dorota właściwie powiedziała niemal wszystko, czym my chcielibyśmy się z wami podzielić. Jak napisałem wyżej, mężczyźni sprawdzili możliwości Craftiego na krętych singlach pod Smrekiem. Osobiście przyznam, że Mondraker urzeka swoją zwrotnością oraz efektywnością na podjazdach i zjazdach. Dorota porównała go do kultowego Defendera, jeśli szukać jednak sprzętu bliższego nam, cyklistom, to jedynym słusznym wydaje się być Specialized Camber, który jest (przynajmniej dla nas) wzorem ścieżkowca. Baaa, powiem więcej...hiszpański jednoślad jest wręcz zagrożeniem dla niego, gdyż atakuje i zdobywa przeszkody w równie efektownym stylu. Optymalna pozycja jadącego, dobrze rozłożony ciężar pomiędzy kołami oraz niżej zawieszony suport wręcz zachęcają do dokręcania na wirażach i latania na chopkach.  Szeroka kiera gwarantuje dobre podparcie i odpowiednią dźwignię w trakcie manewrów. Dodajcie do tego zadowalającą sztywność kół oraz zawieszenia...i macie precyzyjny rower do ostrzejszej jazdy MTB.

Crafty jest doskonałym dowodem, że projektanci jednośladów radzą sobie bardzo dobrze ze specyfiką większych kół i potrafią doskonale żonglować parametrami, tak aby z natury cięższy rower Trail/AM skutecznie poruszał się w obu kierunkach.

Mondraker Crafty TadeoCzy Crafty naprawdę pozbawiony jest jakichkolwiek wad? Na szczęście nie. Oprócz wspomnnianych utyskiwań na brak manetki, można wypomnieć skromną ilość miejsca na błoto jaka zostaje w przypadku fabrycznie montowanych Ardent'ów 29x2.4". Swoją drogą spece od markietingu przyoszczędzili na tak chwalonych oponach, bowiem są to klasyczne drutówki. W tej wersji ważą po prostu tonę. A tu aż prosi się o model zwijany i konwersję na bezdętkę, co bardzo pozytywnie wpłynęłoby na wagę oraz walory jezdne. (UPDATE z przeprosinami: organoleptyczne badanie stwierdziło jednak obecność zwijanych opon Maxxis Ardent. Ważą konkretnie, ale przewidywalnie jak na tak specjalistyczne ogumienie - 830g/szt)

Mimo to, trudno zakwalifikować tę niedoskonałość jako krytyczną, gdyż Maxxisy radzą sobie piknie w terenie. Jeśli masa i szerokość komuś za bardzo doskwiera, to wystarczy założyć węższe ogumienie, aby problem znikł. Tak uczyni zapewne spora część właścicieli chcących poczuć wiatr we włosach od czasu do czasu. Mniej agresywne, za to szybsze kapcie w połączeniu z wymienionymi walorami jezdnymi Craftiego pokażą w pełnej krasie drzemiące w nim możliwości oraz uniwersalność hiszpańskiej konstrukcji full suspension.

Ile razy można jeszcze powiedzieć "Pure Fun"? Dokładnie tyle, ile razy na niego wsiądziemy i ruszymy w prawdziwy teren. Zdecydowanie odradzam go białym kołnierzykom mknącym codziennie do szklanych biurowców. Za ciężka bryka na jazdę po asfalcie. No chyba, że po drodze macie chopki, schody, górki i kręte single, a na końcu czeka na was prysznic...W takim przypadku: pedal, damn it!

 

 Tagi Test roweru Mondraker Crafty 29er, rowery Mondraker, test roweru 29er